|
Oxybrazja - ostrzegam! |
| Autor |
Wiadomość |
Sal
Użytkownik aktywny


Kraj:

Autor tematu Pomógł: 3 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Posty: 482 Skąd: Rzeszów
Medale: Brak
|
Wysłany: Śro 28 Wrz, 2011 19:51 Oxybrazja - ostrzegam!
|
|
|
Postanowilam, ze musze gdzies to opisac i zrzucic z watroby. Dzis wiem, ze powodem moich bardzo powaznych problemow ze zdrowiem byl zabieg oxybrazji. Zabieg u kosmetyczki.
Kupilam sobie ten zabieg po atrakcyjnej cenie, kilka moich kolezanek mialo i chwalilo. To dzialanie zimnem, czynnikiem chlodzacym jest tlen i sol fizjologiczna. Zabieg to takie jakby specjalne krio na twarz. Genialnie oczyszcza, wygladza, ujednolica koloryt.
Zabieg robila mi wlascicielka gabinetu, z wyksztalcenia lekarz obecnie specjalizujacy sie w dermatologii. Bylam wiec tym spokojniejsza, ze nie trafiam w jakies przypadkowe rece, ze zajmie sie mna lekarz.
Niestety lekarka nie przeprowadzila ze mna zadnego wywiadu. O tym, ze mialam operacje przegrody nosa i zatok, powiedzialam sama w trakcie zabiegu, gdy sie prawie dusilam z braku powietrza (silne chlodzenie w okolicy nosa powoduje, ze ma sie wrazenie, ze nie ma czym oddychac). Lekarka odpowiedziala, ze to, ze przeszlam taka operacje, nie ma znaczenia.
Z efektu zabiegu w sumie bylam zadowolona, faktycznie ladnie buzie oczyszcza.
Problemy zaczely sie 2 dni po zabiegu...
Zaczelo mnie bolec gardlo, kaszlalam i pojawil sie szum w uchu . Wyladowalam na pogotowiu. Opowiedzialam, ze mialam taki zabieg kosmetyczny, lekarz uznal, ze ewidentnie zlapalam infekcje (paskudne gardlo) i ze szum uszny jest tez efektem przeziebienia. Mimo lekow nie przechodzilo. Poszlam po skierowanie do laryngologa, ale wizyty w gabinecie to sie w sumie nie doczekalam, bo szum mi sie tak nasilal, ze wyladowalam w szpitalu. Dostalam zastrzyki, kroplowki, skierowanie na liczne badania, bylo bowiem podejrzenie uszkodzenia, czy nawet postepujacej utraty sluchu . Ile ze stresu ryczalam, to wiem tylko ja i najblizsi. Po szumie pojawily mi sie zawroty glowy tak silne, ze nieraz chodzilam od sciany do sciany, nie prowadzilam auta, bo sie balam. Szum mnie tak otepial, ze nieraz nie kojarzylam, co to do mnie mowi. Mialam wrazenie, ze szumi mi w calej glowie.
Gehenna trwala ok 3 tyg: bieganie po specjalistach, badania na oddziale laryngologii w szpitalu, rezonans magnetyczny, dobor lekow. Pobyt w szpitalu grozil mi wlasciwie za kazdym razem, gdy mi ten szum wracal (bywaly dni, ze zanikal). Nie wiedzialam, kiedy wroci, z jaka sila. Budzilam sie np rano po dniu ciszy z tak potwornym szumem, ze chcialam zwariowac.
Przeszlam wszystkie badania, ktore wykluczyly mi jakiekolwiek przyczyny laryngologiczne i neurologiczne. Jedyna odpowiedzia jest (jak zreszta od razu sugerowal moj laryngolog) szum na tle naczyniowym, ktory wywolalo zimno zabiegu. Doszlo do nieprawidlowego ukrwienia blon w uchu (zimno dziala tak, ze gromadzi sie w miejscu mrozenia krew), ta krew nie zostala prawidlowo odprowadzona i zaczely sie szumy.
Niestety podczas zabiegu nie mialam zabezpieczonych uszu i po prostu potwornie w nie zmarzlam . Generalnie caly zabieg jest bardzo nieprzyjemny przez to odczucie zimna wlasnie.
Nie moglam pojechac na zaplanowana wycieczke i wyjazd sluzbowy, bylam na zwolnieniu, przez co stracilam czesc wynagrodzenia. Na leki wydalam tez niemalo. Dzis jest piaty dzien, gdzy szum nie wraca. Nie wiem, kiedy wroci, a lekarz ostrzegal mnie, ze moge miec problemy z tym szumem do konca zycia i zebym sie w sumie uczyla z tym zyc, bo leczy sie to koszmarnie trudno, a najczesciej leczeniu sie to schorzenie nie poddaje. Z dusza na ramieniu budze sie co rano i skupiam mocno na tym, czy szum wrocil, czy dzis jeszcze nie wrocil...
Oxybrazja nie jest zabiegiem dla kazdego, choc w gabinetach tego nie mowia, bo najwazniejsze to zarobic kase. W necie znalazlam wypowiedz jednej dziewczyny, ktora po zabiegu oxybrazji rozchorowala sie na zatoki.
Wg mnie klientka powinna byc poinformowana o zagrozeniach, a przede wszystkim powinien byc z nia przeprowadzony dokladny wywiad. Wg mojego lekarza, nawet osoby z alergicznym niezytem nosa, ktora maja podrazniona sluzowke, absolutnie takiego zabiegu nie powinny miec. Osoby chorujace na zatoki, ktore przeszly operacje laryngologiczne, ktore mialy problemy z nerwami (zapalenie nerwow) tez na pewno nie moga isc na oxybrazje.
Dziewczyny! Trzy razy sie zastanowcie, zanim pojdziecie na taki rzekomo zwykly zabieg kosmetyczny. Ja byc moze bede pokutowac do konca zycia za jedno wyjscie do gabinetu kosmetycznego...
|
| Ostatnio zmieniony przez Sal Śro 28 Wrz, 2011 19:58, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
katasza
Użytkownik aktywny


Kraj:

Rangi dodatkowe:

Pomogła: 15 razy Dołączyła: 27 Wrz 2006 Posty: 598 Skąd: Małopolska
Medale: Brak
|
Wysłany: Śro 28 Wrz, 2011 20:47
|
|
|
współczuję, swoją drogą coraz więcej jest zabiegów na skórę, głęboko inwazyjnych, nigdy nie można być pewnym jak akurat taki zabieg zadziała na własną skórę.
ja miałam kiedyś ochotę na mikrodermabrazję, ale jakoś mi się rozeszło.
Jeszcze raz współczuję i życzę wielu dni bez szumów.
|
_________________ Kasia |
|
|
|
 |
irenaS
Milczek

Kraj:

Dołączyła: 22 Wrz 2011 Posty: 3
Medale: Brak
|
Wysłany: Śro 28 Wrz, 2011 20:58
|
|
|
Jak widać, gabinet nie był odpowiedni, nie przeprowadzono wywiadu ani nie ostrzeżono o możliwych komplikacjach. Miałaś prawo oczekiwać, że zostanie on wykonany fachowo. Może ta pani doktor nigdy nie spotkała sie z komplikacjami tego typu.
Moja córka wykupiła sobie w gruponie mikrodermabrazje, czekała pół roku , po czym pani kosmetyczka odmówiła wykonania zabiegu ze względu na pieprzyki na twarzy, zaproponowała inne zabiegi w zamian 
|
|
|
|
 |
makneta
Użytkownik b. aktywny


Pomógł: 29 razy Dołączył: 19 Sie 2005 Posty: 2294
Medale: 2 (Więcej...)
|
Wysłany: Śro 28 Wrz, 2011 21:31
|
|
|
Sal, współczuję.
To jest właśnie powód dla którego nie poddaję się zabiegom kosmetycznym - zawsze boję się ryzyka (ogólnie to panikara ze mnie)
|
_________________
Serdecznie zapraszam na Mój blog |
|
|
|
 |
Sal
Użytkownik aktywny


Kraj:

Autor tematu Pomógł: 3 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Posty: 482 Skąd: Rzeszów
Medale: Brak
|
Wysłany: Śro 28 Wrz, 2011 21:46
|
|
|
irenaS, corka trafila do super gabinetu! Dermabrazja jest dosc inwazyjna.
makneta, jesli chodzi o zabiegi, to wierz mi, nie szaleje. Bylam przez cale zycie na zabiegach kosmetycznych doslownie kilka razy. NIestety z wiekiem zaczely mi pekac naczynka, wiec szukalam alternatywy dla manualnego oczyszczania. Dlatego sie odwazylam na te oxybrazje. Na pewno nie poddalabym sie jakims drastycznym zabiegom, typu jakies zluszczanie kwasami czy inne podobne cuda. Tez jestem panikara .
|
|
|
|
 |
Aurelia
Użytkownik aktywny Aurelia

Kraj:

Rangi dodatkowe:

Pomogła: 3 razy Wiek: 54 Dołączyła: 28 Cze 2009 Posty: 465
Medale: Brak
|
Wysłany: Śro 28 Wrz, 2011 21:55
|
|
|
Sal wydaje mi się, że ten lekarz, głupoty ci z tym szumem nagadał. Stresujesz się nie potrzebnie. Bardziej bym się skoncentrowała na pożądnym wyleczeniu ucha!
Bo szum powstał chyba wtedy jak nie słyszałaś.Jak się nie słyszy wtedy coś się dzieje z mózgiem,że tych bodźców słuchowych, nie odbiera z zewnątrz. Z tąd również zawroty. To jest tam jakoś tak neurologicznie połączone,że wrazie niedosłuchu, tak człek się czuje, takie objawy występują.
Takie coś przeszłam. Na dzień dzisiejszy miewam, niewiem czy to zawroty,ale dużo słabsze. Szumów nie mam. Ale ponieważ trafiłam na idiotę laryngologa, dziś mam lekki niedosłuch.
Jak wyleczysz pożądnie uszy wtedy bedziesz mniej więcej, wiedziała, czy szum wraca.Wtedy będziesz się martwić.
Tak troszkę łopatologicznie Ci to wytłumaczyłam.
Nie denerwuj się bo stres , również szkodzi na słuch.
|
_________________ Mój blog:
http://magiczneklebuszki.blogspot.com/ |
|
|
|
 |
Sal
Użytkownik aktywny


Kraj:

Autor tematu Pomógł: 3 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Posty: 482 Skąd: Rzeszów
Medale: Brak
|
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2011 08:04
|
|
|
Aurelia, moj laryngolog dobrze zdiagnozowal moj problem. Przeszlam wszelkie mozliwe badania sluchu i neurologiczne, lacznie z rezonansem. Wyszly wzorcowo. Mimo szumu slyszalam doskonale, a potwierdzily to badania. Moj szum nie byl wynikiem uszkodzenia sluchu, a jedynie wynikiem nieprawidlowego pobudzenia blon w uchu (naplyw krwi). Zawroty glowy byly nastepstwem szumu, bo blednik odbieral nieprawidlowo sygnaly dzwiekowe. Nieprawidlowo, bo znieksztalcone przez szum.
A poniewaz szum - jak zapewne okazalo sie u ciebie - bywa powodem uszkodzenia sluchu, przechodzilam przez te wszystkie badania.
Fakt, w szpitalu nauczylam sie jednego: nalezy podjac leczenie szumu w ciagu 48 godzin od jego pojawienia sie, bo czas gra tu kluczowa role. Im pozniej tym trudniej leczyc i skutki powazniejsze (uszkodzenie sluchu).
Mnie pomogly leki poprawiajace ukrwienie (betaserc i memotropil). Oczywiscie leczenie potrwa 3 mce. Jestem dopiero na poczatku drogi. Ale szum nie wraca poki co. A sluch mam doskonaly!
Przykro mi, ze przez niekopetencje twojego lekarza doszlo az do czesciowej utraty sluchu.
|
| Ostatnio zmieniony przez Sal Czw 29 Wrz, 2011 08:06, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Aurelia
Użytkownik aktywny Aurelia

Kraj:

Rangi dodatkowe:

Pomogła: 3 razy Wiek: 54 Dołączyła: 28 Cze 2009 Posty: 465
Medale: Brak
|
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2011 08:25
|
|
|
Czyli powinno być wszystko ok.
To miałaś dużo szczęścia,że na takiego lekarza trafiłaś.
Mnie mówił jeden,że nic nie ma , tak się spieszył,że dzwonki starego typu, wylatywały mu z rąk.Potem poszłam dopiero za rok i to był kolosalny błąd. Łaskotało mnie tylko w uchu...Poszłam prywatnie niby to do bardzo dobrego,ten jak mi postawił diagnozę.To stwierdziłam,że to nie przypadek iż mąż, dostał pożądną łopatę w prezencie.
Chciał mnie operować, jak wiadomo, uszy w ilościach dwóch, to dwie opercje na głowie.
Ale za którąś wizytą, na moje pytanie, jak wyglądałaby operacja, nie chciało mu się rozmawiać i to mnie dobiło, za grubą kasę przepisał kropelki, któryś raz.
Nie chciało mu się nawet odezwać.
Jak w internecie przeczytałam opis diagnozy, że to rak i trzeba powtarzać operacje, które nie wiele dadzą , miałam dość.
Dopiero mąż popytał po znajomych wyszukał mi taka lekarkę, na książeczkę, która wysłuchuje wszystkich i nigdzie jej sie nie spieszy.
Jak mi powiedziała,że to nie to , co tamten zdiagnozował, długo nie mogłam jej uwierzyć.Z powodu alergi miałam te kłopoty, a ponieważ nie od razu leczone, to stan przeszedł, na przetrwalnikowy. Teraz mogę tylko zaleczać..
Nie miałam jednak szczęścia aby wysłano mnie na tak pożądne badania...
Moje dziecko miało zrobione zdjęcie czaszki, bo bolała ją głowa , na podstawie tego rtg, trzech lekarzy wydało inną diagnozę, jeden źle ją leczył. Po jakiejś prywatnej wizycie, ona wzieła to zdjęcie...mówi: "Mamo tu jest inne nazwisko..."
Jak wiadomo, prawdy z tym kto zawinił, czy się pomylił, już nie doszedł.
Także mam dość serdecznie lekarzy. 
|
_________________ Mój blog:
http://magiczneklebuszki.blogspot.com/ |
|
|
|
 |
Sal
Użytkownik aktywny


Kraj:

Autor tematu Pomógł: 3 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Posty: 482 Skąd: Rzeszów
Medale: Brak
|
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2011 08:50
|
|
|
O raju, ale sytuacje opisalas ... koszmar jakis.
To ze sie znalazlam w szpitalu to byl przypadek, jeden telefon kolezanki do lekarza laryngologii i inny dyzurujacy zgodzil sie mnie przyjac. I wtedy dowiedzialam sie, jak wazne jest wczesne podjecie leczenia.
A skad przecietny Kowalski ma wiedziec, ze szum w uchu moze zwiastowac powazne problemy, lacznie z utrata sluchu???
Inna kwestia, ze problem wcale nie jest blahy ani rzadki. Na oddziale laryngologii w naszym szpitalu ciagle przewijaja sie nawet bardzo mlodzi ludzie (nastolatki tez!), ktorzy maja problemy ze sluchem.
A mojego pana doktora bardzo cenie. Operowal mnie rok temu, nie szczedzi szczegolow, rzeklabym, ze jest wrecz gadatliwy , dlatego spokojnie poddalam sie zaproponowanej przez niego serii badan i leczeniu.
|
|
|
|
 |
Aurelia
Użytkownik aktywny Aurelia

Kraj:

Rangi dodatkowe:

Pomogła: 3 razy Wiek: 54 Dołączyła: 28 Cze 2009 Posty: 465
Medale: Brak
|
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2011 09:36
|
|
|
Masz szczęście.
Ten pierwszy laryngolog, przez którego mam ten problem, rozwalił się samochodem.
Bóg tak chciał...aby widocznie nikomu więcej krzywdy nie zrobił !
A mysśę,że ja nie byłam pojedynczym przypadkiem, traktował tak wszystkich. 
|
_________________ Mój blog:
http://magiczneklebuszki.blogspot.com/ |
|
|
|
 |
Sal
Użytkownik aktywny


Kraj:

Autor tematu Pomógł: 3 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Posty: 482 Skąd: Rzeszów
Medale: Brak
|
Wysłany: Czw 14 Cze, 2012 08:55
|
|
|
Doczekalam sie wizyty w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie. Mam uszkodzony blednik...
Niestety nikt mi nie potwiedzi na 100%, ze to wynik zabiegu... Choc ja nie mam zadnych watpliwosci...
|
|
|
|
 |
Sal
Użytkownik aktywny


Kraj:

Autor tematu Pomógł: 3 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Posty: 482 Skąd: Rzeszów
Medale: Brak
|
Wysłany: Wto 16 Paź, 2012 14:33
|
|
|
Mam juz pewna diagnoze - naczyniowe 15% uszkodzenie błędnika z powodu skurczy tętnicy błędnikowej wywolanych zimnem zabiegu.
Zastanowcie sie 10 razy zanim pomyslicie o oxybrazji!
|
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|

Ponieważ na forum pojawia się coraz więcej
materiałów, zdjęć, itp.,
proszę każdego, kto będzie miał jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie
naruszenia praw autorskich o kontakt ze
mną.
Postaram się jak najszybciej materiały tego typu usunąć lub jeśli to
będzie możliwe uzyskać zgodę na ich publikację.
Jednocześnie informuję, że administrator forum nie
odpowiada za treść wypowiedzi innych użytkowników,
a tym samym nie może być pociągany do odpowiedzialności za owe wypowiedzi.
maranta
 |
| | Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 18 |
|
|