| Autor |
Wiadomość |
Temat: Reaktywacja forum! |
Kropla
Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 78658
|
Forum: Sprawy administracyjne Wysłany: Wto 05 Sty, 2021 12:43 Temat: Reaktywacja forum! |
Cześć!
Zajrzałam do Was i cieszę się, że coś tu się dzieje. Przez lata byłam mało aktywnym użytkownikiem, ale jestem bardzo sentymentalna i to forum dobrze mi się kojarzy. Rozumiem, że może przegrywa z nowymi sposobami kontaktu przez Internet, jak Fb i Ig, bo tam łatwo i szybko można dodać zdjęcie no i technologia jest nowsza. Jednak fora mają swoje niezaprzeczalne zalety, których mediom społecznościowym brakuje, np. to że można posty segregować oraz wyszukiwać. Jeśli mi się uda, to może pomogę w rozruszaniu forum  |
Temat: grubosz (drzewko szczęścia) - wiotkie łodygi |
Kropla
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 18505
|
Forum: Pomoc, porady Wysłany: Czw 27 Lip, 2017 20:39 Temat: grubosz (drzewko szczęścia) - wiotkie łodygi |
| Istna skarbnica wiedzy! Bardzo dziękuję. Już przycięłam moje drzewko szczęścia i nadal wygląda bardzo ładnie, ale lepiej się trzyma. |
Temat: grubosz (drzewko szczęścia) - wiotkie łodygi |
Kropla
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 18505
|
Forum: Pomoc, porady Wysłany: Śro 26 Lip, 2017 21:29 Temat: grubosz (drzewko szczęścia) - wiotkie łodygi |
Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże z moim kłopotem, bo szukałam już w Internecie bezskutecznie.
Mam ślicznego, dorodnego grubosza, który śmiało wyrósł mi od malutkiej sadzonki do ok. 50 cm wysokiego (nad ziemię), rozgałęzionego kwiata. Niestety, ma jeden, ale dość istotny problem. Pomimo tego rozmiaru łodygi ma wciąż niezdrewniałe - są niemal całe zielone, jedynie jakieś 3 cm nad ziemią przypominają drewno. W związku z tym nie są w stanie unieść ciężaru swojego i liści. W pozycji poziomej utrzymuję je obecnie 5 podpórkami i 2 wstążkami, co niestety odbiera uroku gruboszowi. Bez tego wciąż się przewracał albo kładł łodygi na oknie, przy którym stoi. Czy to normalne, żeby ok. 2-letni grubosz miał niezdrewniałe łodygi? Nigdy nie chorował, nigdy też go nie przycinałam. Bardzo proszę o pomoc. |
Temat: zblokowanie |
Kropla
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 54925
|
Forum: Problemy, pytania Wysłany: Sob 27 Sie, 2016 09:53 Temat: zblokowanie |
| Ponieważ i tak prałam części robótki przed ich zszyciem, postanowiłam spróbować je, jeszcze mokre, napiąć na karimatach. Nie napinałam nigdy robótki z włóczki naturalnej, więc nie wiem jak to może wyglądać, ale jestem z mojej pracy dość zadowolona. Wprawdzie elementy nie zachowywały nadanego kształtu w 100%, ale przynajmniej były jak uprasowane, ale nadal zachowały swoją fakturę (ściegi warkoczowe). Najprawdopodobniej następne tego typu prace także będę napinać na mokro, ponieważ boję się, że pary użyłabym nieumiejętnie i zniszczyłabym swoją pracę. |
Temat: zblokowanie |
Kropla
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 54925
|
Forum: Problemy, pytania Wysłany: Wto 21 Cze, 2016 11:57 Temat: zblokowanie |
| No to trochę pech, bo robię akrylem. Zobaczymy, co z tego będzie. |
Temat: zblokowanie |
Kropla
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 54925
|
Forum: Problemy, pytania Wysłany: Pon 20 Cze, 2016 20:28 Temat: zblokowanie |
Hmm jest to jakaś myśl- karimaty akurat mam i to aż dwie. Ale one są wciąż zwinięte, więc obawiam się, że nie będą wystarczająco trzymały kształtu robótki. Ale to jest już jakiś wstęp do pomysłu, dzięki  |
Temat: zblokowanie |
Kropla
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 54925
|
Forum: Problemy, pytania Wysłany: Pon 20 Cze, 2016 18:07 Temat: zblokowanie |
Odświeżam temat, ponieważ mam nie lada dylemat.
Do tej pory blokowałam tylko raz szalik, który miał ponad 2 metry. Zrobiłam to na kocu rozłożonym na wersalce i nie przejmując się upinałam go zgiętego tak, by się zmieścił. Ale to było daaawno temu i już nie mam żadnej kanapy do dyspozycji. Nie blokowałam żadnej robótki, którą robiłam, bo w zasadzie tylko jeden kocyk dla dziecka robiłam i stwierdziłam, że mamusia go upierze w tym, w czym pierze rzeczy dla dziecka, więc i tak blokowanie szlak trafi. I teraz mam do Was pytania o poradę.
Po pierwsze: czy gdy zblokowaną rzecz się upierze (podczas normalnego użytkowania), to już zblokowanie nie będzie widoczne, zniknie?
Po drugie: Mam w planach blokowanie robótek o niebotycznych rozmiarach ponad 2 i ponad 3 metry długości. Pomijając to, że nie mam pojęcia, jak to zmieszczę w mieszkaniu, zastanawiam się, na czym to blokować. Kupienie styropianu byłoby chyba najprostsze, ale nie wiem, czy on się za bardzo nie kruszy? Może znacie jakiś inny nadający się do wbijania szpilek, ale jednak sztywny materiał? |
Temat: czy na Twoim parapecie stoi roślina zgodne z prawem unijnym? |
Kropla
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 8464
|
Forum: Jaka to roślina Wysłany: Sob 09 Kwi, 2016 21:51 Temat: czy na Twoim parapecie stoi roślina zgodne z prawem unijnym? |
| W zeszłym roku normalnie w markecie kupiłam aloes, więc może jeśli o niego chodzi to nieprawda. |
Temat: włóczki |
Kropla
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 8878
|
Forum: Propozycje Wysłany: Śro 30 Mar, 2016 15:10 Temat: włóczki |
Potrzeba matką wynalazku. Właśnie szukałam na forum jakiegoś jednego tematu, w którym omawiane byłyby włóczki - i nie znalazłam. Ponieważ taniej jest kupić włóczkę przez internet, chętnie wybieram taką opcję, ale niestety nie da się wówczas ocenić, czy włóczka jest taka gruba lub miękka, jak tego potrzebuję. Dlatego przydałby się dział, w którym omawiane byłyby włóczki. Jednak warto by go jakoś sensownie podzielić, aby stanowił on rzeczywistą pomoc dla poszukujących, a nie jedynie zlepek chaotycznych i nieuporządkowanych recenzji. Zapobiec temu mogłoby podzielenie działu na tematyczne wątki, np. "włóczki na wyroby dziecięce", "włóczki na narzuty" albo "włóczki szorstkie; miękkie, grube, cienkie, itd." Jednocześnie w tym dziale powinno się mówić o wlóczkach po "imieniu" jakim jest nazwa handlowa, np. Puchatka czy Kocurek. Wspominam o tym dlatego, że jestem (i pewnie nie tylko ja) mimo wszystko niezbyt zaznajomiona z fachowym nazewnictwem i w związku z tym opisy z książki, którą posiadam, typu "dwusplotowa wełna czesankowa" niewiele mi mówią. A propos - może w tym dziale znalazłby się i temat na wyjaśnienie tego typu nazw i sformułowań?
Jeszcze odnośnie podziału w tym dziale, być może najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby każda włóczka miala swój temat, przypisany do odpowiedniego poddziału. Wtedy możnaby w ty samym temacie komentować tylko jedną włóczkę, co byłoby najbardziej klarowne.
 |
Temat: bombki ze wstązeczek |
Kropla
Odpowiedzi: 587
Wyświetleń: 384190
|
Forum: Różności Wysłany: Pon 15 Gru, 2014 00:14 Temat: bombki ze wstązeczek |
| Moje z wstążek, szpilek i styropianowych kul. Ta metoda nazywana jest karczochem. bogumila7486 a ty jak robisz swoje wstążkowe bombki? Bo kwiatki na nich to chyba się domyślam jak, ale żeby wstążka tak gładko równo pokryła bombkę to nie wiem jak robisz. |
Temat: Dwa pomysły |
Kropla
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 6040
|
Forum: Propozycje Wysłany: Pią 05 Gru, 2014 15:22 Temat: Dwa pomysły |
| Zauważyłam, że tych udzielających się jest na oko znacznie mniej niz 7k. Niektórzy może tylko się zarejestrowali, ale zapomnieli, nie używają konta. Ja sama wróciłam po paru latach, czasem przeglądam forum nie logując się, a rzadko coś napiszę. Pewnie nie tylko ja tak mam. |
Temat: ateizm |
Kropla
Odpowiedzi: 164
Wyświetleń: 155620
|
Forum: Wiara Wysłany: Pią 05 Gru, 2014 15:15 Temat: ateizm |
| adelajda80 napisał/a: | Witam serdecznie. :cmoknięcie: Lepiej być wierzącym. Ja wierzę w Boga i dlatego lepiej się kazanie żyje na ziemi. Liczę, \że kiedyś spotkam sie z moimi rodzicami, którzy już nie żyją w innym świecie. :hahahihi:
To ,z ę ateista nie wierzy w życie pozagrobowe-jego spraaa-ale niech sobie pomyśli- jak mógł świat powstać, człowiek itd |
O i to jest dobra iskra, żeby kontynuować temat. Widzę wiele możliwych powodów, przez które ludzie wierzą: w boga/bogów, życie po śmierci (kontynuację, reinkarnację), dogmaty religii. To nie jest przecież tak, że ludzie "wierzący" są po prostu głupi i naiwni i dają się nabierać, jak niektórym może się wydawać. Po prostu takie podejście do życia ułatwia czasem jakiś jego trudny aspekt. Tu mamy przykład "żyje się lepiej[...] wierzę, że spotkam jeszcze swoich rodziców". Łatwiej jest żyć, gdy ktoś bliski umrze, myśląc, że to tylko tymczasowe rozstanie i jeszcze się zobaczymy lub myśląc, że żyje teraz jako ktoś inny gdzies tam na świecie (reinkarnacja). To, że ktoś jest ateistą też nie musi oznaczać, że w to nie wierzy - bo akurat brak boga nie wyklucza życia pozagrobowego.
Tak samo istnieją inne aspekty, które wiara nie tylko w boga, ale też po prostu w jakieś dogmaty, a nawet przesądy, teoretycznie ułatwia. Czy tak bardzo się różni stwierdzenie, że mam pecha, bo jest 13 dzień miesiąca i piątek od stwierdzenia, że nie idzie mi coś, bo bóg poskąpił mi talentu, bo nie jestem do tego przeznaczona, bo to zła karma? Tylko mamy taką dziwną kulturę, że można śmiać się lub okazywać niedowierzanie, jak ktoś powie "zła karma", "13sty w piątek" lub "przeznaczenie", a jak powie "bóg tak chciał" to już absolutnie nie, bo to jest nawet karalne jako "obraza uczuć religijnych". Nie wolno podważać czegoś, co ktoś nazwie religią, nawet jeśli to jest absurdalne. A z ateistycznych poglądów można się wyśmiewać, można próbować je podważać, nawracać, bo przecież "ateista nie ma uczuć religijnych" ani poglądów. Ech... szkoda słów.
Ja żyję bez tych ułatwień w postaci zwalania moich losów na czynniki zewnętrzne od boga po czarnego kota. Jedynie czasem zastanowię się, jeśli coś wskazuje na ludzką zawiść lub głupotę, bo akurat ludzie są znaczącym czynnikiem wpływającym na nasze losy. Nie jest mi przez to łatwiej, bo polegam na sobie i swoim umyśle i działaniu. Biorę 100% odpowiedzialności za swoje życie.
Mogłabym jeszcze pisać , ale chyba już i tak znowu za długo . Zapraszam do dalszej dyskusji.
| czeremcha napisał/a: | To pewnie jej pierwszy i ostatni post
Ania |
No i zgadłaś. Konto usunięte.
Zimowo choć bezśnieżnie, więc wysyłam wam słoneczko:  |
Temat: bombki ze wstązeczek |
Kropla
Odpowiedzi: 587
Wyświetleń: 384190
|
Forum: Różności Wysłany: Czw 04 Gru, 2014 22:49 Temat: bombki ze wstązeczek |
Takie bombeczki sobie zmontowałam. One są fajne bo proste.
 |
Temat: czy można uprać materiałowy kapelusz? |
Kropla
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 7681
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Pią 05 Wrz, 2014 10:41 Temat: czy można uprać materiałowy kapelusz? |
| Uprałam sama, ręcznie z użyciem vanisha i szamponu do włosow. W sumie sam szampon pewnie by wystarczył. Miałam zamiar zrobic to szczotką, ale obawiałam sie że z niszczy materiał, więc zrobiłam to takim czymś z vanisha z wypustkami. Kapelusz wyprał się ślicznie, śmierdzi vanishem ale wygląda jak nowy. |
Temat: czy można uprać materiałowy kapelusz? |
Kropla
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 7681
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Nie 24 Sie, 2014 14:02 Temat: czy można uprać materiałowy kapelusz? |
| Kapelusz a la męski z jasnego materiału w wyniku użytkowania trochę zrzułkł. Chiałabym go uprać, ale zdaję sobie sprawę, ze tak samo jak ubranie to się nie da. Jak więc można uprac taki kapelusz, by go nie zniszczyć? |
Temat: zasikane buty |
Kropla
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 26722
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Nie 24 Sie, 2014 13:55 Temat: zasikane buty |
Ponieważ uznałam, że moja walka z zapachem kociego moczu na torbie zostala wygrana, opiszę wam po kolei co zrobiłam (a akcie desperacji).
1. Na początku torba byla prana i szorowana zwykłą wodą z mydłem - nic to nie dało, najwyżej troche moczu zmyło (przypominam, że dokładne miejsce nasikania nie było zidentyfikowane, więc trzeba było cala torbę miejsce przy miejscu wyprać, a jest spora).
2. Wyschniętą torbę posypalam wewnątrz sodą oczyszczoną. Po jakimś czasie ją usuwalam (odkurzaczem) i sypalam znowu. Dokładnie nie wiem, ile razy, ale ok. 3. Efekt: torba pachnie sodą oczyszczoną I sikami... (mix łatwiejszy do zniesienia, ale ciągle nie to).
3. Ostateczne starcie: kupiłam kilka cytryn i wycisnęłam z nich cały sok. Następnie w wannie nalałam tyle wody by minimalnie przykryła i wypełniła torbę po brzegi. Wlałam sok z cytryny i wrzuciłam te wyciśnięte połówki cytryn. Leżało toto sobie jakieś poł godziny lub dłużej, potem zaczęłam znowu intensywnie prać torbę cytrynami - bralam wyciśniętą połówkę i wewnętrzną stroną skórki z resztkami miąższu szorowałam torbę. Zużyłam do cna wszystkie te połówki.
4. Nie likwidując kąpieli w soku cytrynowym dodałam jeszcze trochę sody do tej wody, a potem w końcu dla pewności vanisha (i to dość sporo). Torba w tej kąpieli jeszcze z godzinkę poleżała, na koniec ją jeszcze przeszorowałam w środku i z zewnątrz.
5. Ostatecznie spłukiwanie: wyjęłam cytryny, spuściłam wodę z wanny i prysznicem porządnie opłukalam torbę. Następnie pozostawiłam ją powieszoną i otwartą do wyschnięcia na kilka dni (akurat wyjeżdżałam). Gdy wróciłam torba była już sucha i pachniała... tylko bardzo intensywnie vanishem. Zapachu kociego moczu nie wykryłam, a ponieważ vanish pachnie lepiej uznałam swoją walkę za zakończoną zwycięstwem. Nie wiem czy krok z sodą i cytryną cokolwiek tu dał, ale chciałam mieć pewność. Octu tym razem nie użyłam. |
Temat: ateizm |
Kropla
Odpowiedzi: 164
Wyświetleń: 155620
|
Forum: Wiara Wysłany: Pią 30 Maj, 2014 00:58 Temat: ateizm |
Do tego, co napisała czeremcha dorzucę tylko, że wobec wielu "postaci historycznych" można mieć wątpliwości co do ich istnienia lub co najmniej do tego, czy historie ich życia to fakty czy legendy - minęło po prostu zbyt wiele czasu, by stwierdzić cokolwiek na 100%. Postacią już dziś historyczną jest Jan Paweł II - pamiętam go, wiem, że istniał, ale już na jego temat krążą różne historie, dla jednych święty (w sensie ideał człowieka, nie w sensie kościelnym), dla innych niekoniecznie. Zresztą niedawno zmarły Wojciech Jaruzelski budzi jeszcze większe kontrowersje - a zaledwie tydzień temu można było z nim porozmawiać i dowiedzieć się, jak było. Ale "historię piszą zwycięzcy", a dziś zwycięzcami mienią się ludzie III RP, a przegranym jest PRL - mówiąc bardzo ogólnie.
Bez względu na to czy Jezus był postacią historyczną czy nie - niczego to nie zmienia w moim życiu, jest to temat kompletnie nieistotny. |
Temat: ateizm |
Kropla
Odpowiedzi: 164
Wyświetleń: 155620
|
Forum: Wiara Wysłany: Śro 28 Maj, 2014 18:53 Temat: ateizm |
Witajcie po latach przerwy! Odkopię może ten starusieńki wątek, który zresztą sama zakładałam. Jako powrót do dyskusji, krótki cytat z maranty.
| Maranta napisał/a: | Chce ktoś jeszcze coś o ateizmie, proszę bardzo, ale pomóżcie nam zrozumieć ten ateizm. Bez formułek słownikowo-encyklopedycznych wesoło mi
Bez dokopywania innym.
DMG uważa, że wielu ludzi źle rozumie / nie rozumie ateistów, więc jeśli ktoś chce pomóc zrozumieć, zapraszam.
Jednak nie na zasadzie, bo wy to, czy śmo.
Na zasadzie - ja żyję tak, ja uważam tak, z mojej strony to wygląda tak. Jestem ateistą od urodzenia, jestem ateistą od czasu gdy (ale też bez dokopywania innym osobom, nawet jeśli do odejścia od czegoś tam się przyczyniły - zwyczajna informacja, bez emocji).
Temat jest, można go wykorzystać mądrze.
Jeśli nie, to go zamknę, bo przyznam, że sama mam dość. |
Maranto, jestem bogatsza dzisiaj o kolejne 1,5 roku doświadczenia życia jako ateistka, a razem to już będzie... ze 4-5 lat, dokładnie nie pamiętam. Wcześniej było kilka lat agnostycyzmu, a przed nim kilka lat bardzo żarliwej wiary (choć nie popartej żadną prawie wiedzą nt. katolicyzmu, który wg siebie wtedy wyznawałam - co odzwierciedla w dużym stopniu stan wiedzy na ten temat i "wiary" otoczenia, w którym się wychowywałam). Przed żarliwą wiarą było dzieciństwo, w którym "religia" "wiara" czy "bóg" oznaczało, że "ktoś" mi o tym mówił i ja na słowo wierzyłam, że muszę chodzić do kościółka. Infantylne, wiem - byłam wtedy w końcu dzieckiem. Trudno jest mi dokładnie opisać, dlaczego czy jak przeszłam z gorliwej wiary do agnostycyzmu - ponieważ nie pamiętam tego. Mgliście kojarzę, że związane to było z tym, że wreszcie "przebudziłam się" i zaczęłam myśleć samodzielnie. Po wieloletnich rozważaniach stałam się ateistką. Początkowo zastanawiałam się, czy jest możliwe, bym kiedyś zaczęła znowu wierzyć. Dziś wiem, że nie, ponieważ moje osobiste przemyślenia nt. istnienia "istoty wyższej" wykluczają je. Jednocześnie wykluczona z mojego życia jest jakakolwiek religia oraz wszelkie przesądy - i jestem w tym bardzo konsekwentna.
Moim zdaniem religia lub przesądy (lub jedno i drugie) są używane w życiu przez ludzi dlatego, że je ułatwiają. Łatwo jest bowiem mieć z góry narzucony system moralny (nawet bardzo skomplikowany) lub algorytm postępowania (np. gdy widzisz czarnego kota =pech, spluń przez lewe ramię, pech zniknie, itp.). To taka "instrukcja obsługi" życia. Ja swoją hierarchię wartości zbudowałam prawie od zera (niektóre rzeczy, których mnie nauczono, po dokładnym przeanalizowaniu przyjęłam). Wciąż ją buduję, czasem metodą prób i błędów - nie wszystko bowiem da się rozważyć teoretycznie. Tak jak i schematy moich postępowań. To bardzo żmudna i czasochłonna praca. Dlatego czasem jest mi przykro, gdy ktoś usłyszawszy, że jestem ateistką stwierdza "ty jesteś niemoralna!" - bo to nieprawda i ta "łatka" jest mi w tym momencie przylepiana zupełnie bez sensu tylko na podstawie dziwnego stereotypu o ateistach.
Czasem słyszę też "Jesteś ateistką? Ty w nic nie wierzysz!" To także jest nieprawda. Ateizm to niewiara tylko w "istoty wyższe", bogów, jakichkolwiek. Przy tym w każdą inną rzecz można wierzyć. Ba! Ateista może być przesądny - to się nie wyklucza. Żeby wierzyć w przesądy jak ten z czarnym kotem czy liczbą 13 nie potrzeba wcale wierzyć w żadnego boga. Jeśli o mnie chodzi, to ja przesądna nie jestem, bo to zwyczajnie nieracjonalne. Ateista może wierzyć w duchy, kosmitów, elfy, krasnoludki, jednorożce i w co tylko sobie wymyślicie. Może też wierzyć w coś bardziej przyziemnego np. w to, że jak zarobi dużo pieniędzy, to będzie szczęśliwy (ludzie chyba nazywają to wiarą w pieniądze, ja bym raczej powiedziała, że to wiara w moc pieniądza). Może też wierzyć np. w miłość, szczęście, różne wartości, np. wartość rodziny. Dlatego bardzo nie lubię określenie "niewierzący" używane jako synonim "ateisty" (choć czasem nazywane są tak też osoby po prostu spoza danej religii, np. dla katolika muzułmanin może być niewierzącym). Wiem, to skrót myślowy, ale jednak używany w pejoratywnym znaczeniu brzmi często obraźliwie, nawet kpiąco ("ja jestem wierzący [lepszy], a ty niewierzący [gorszy]"). Osobiście wierzę w wiele rzeczy, np. we wspomnianą miłość, której zresztą doświadczam w życiu na co dzień Wierzę też w szczęście. A czasami zdarza mi się wierzyć w ludzi. A np. w życie po śmierci nie wierzę. I tak by można w nieskończoność wyliczać. Sądzę, że podobnie jest w przypadku teistów. Tak naprawdę teistę od ateisty może różnić tylko jeden pogląd (na istnienie boga) i jego konsekwencje - mogą też ich różnić dosłownie wszystkie poglądy. Może też być coś pomiędzy.
Przez te 4-5 lat bycia ateistką miałam okazje z różnymi osobami rozmawiać na ten temat, a także obserwować otaczających mnie teistów i ateistów. Jedno mogę powiedzieć na pewno: każdy jest inny. Ateizm to nie religia, więc nie można traktować każdego ateisty jako osobę, która wyznaje konkretne zasady czy wartości i powinna postępować tak i tak (vide: post mama72 na pierwszej stronie, w którym stwierdziła, że jej mąż nie może być ateistą, bo jest dobrym człowiekiem - zwykły błąd w rozumowaniu, niestety spotykany często). Tak samo nie każdy teista myśli czy zachowuje się tak samo, nawet jeśli np. twierdzi że jest katolikiem, to w rzeczywistości nie musi nim tak naprawdę być. Znam i wciąż spotykam osoby, które katolikami są "na zewnątrz", "na pokaz", choć wewnętrznie nie zgadzają się z naukami Kościoła, przykazaniami itd. Coraz lepiej jednak rozumiem, skąd się bierze u ludzi takie podejście, że za daną etykietką MUSI iść konkretny wzorzec zachowania (w mniemaniu obserwatora) - niestety, rządzą nami stereotypy. Mną czasem też, ale ponieważ w tym i paru innych życiowych tematach na własnej skórze odczułam ich niesprawiedliwość i bezsensowność, dziś już stereotypy traktuję podobnie jak przesądy - są one nieracjonalne, więc jeśli chcę wiedzieć, jaka jakaś osoba jest, zawsze muszę ją przynajmniej trochę poznać. I myślę, że z tego wiele z Was zdaje sobie sprawę, ale - podobnie jak i ja - czasem o tym zapominacie.
Uch... rozpisałam się już niemiłosiernie, ciekawe, czy ktokolwiek będzie miał siłę i ochotę to czytać. Chciałam jednak napisać jeszcze jedną, ostatnią rzecz.
Przez te rozmowy zorientowałam się już, że osobie, która wierzy w boga/bogów i nie miała w swoim życiu okresu bycia ateistą lub choćby agnostykiem jest bardzo trudno zrozumieć ateistę, natomiast łatwiej jest ateiście bez epizodów teizmu zrozumieć teistę. Dlaczego? Bóstwa zostały wymyślone przez ludzi z braku odpowiedzi na ich pytania. (W tym momencie osoby głęboko wierzące być może oburzą się, bo przecież "ich bóg/bogowie istnieją naprawdę", lecz skoro mówię o swoim punkcie widzenia, to nie będę udawała, że myślę inaczej. Zachęcam do nie zniechęcania się i czytania dalej, bo koniec jest bliski!) Natomiast taki ateista nie uznaje tej odpowiedzi. To, co dzieje się w głowie ateisty na temat bóstw jest bardzo trudne do wytłumaczenia. Na pewno są takie rzeczy, o których słyszeliście, ale w nie nie wierzycie - np. krasnoludki, jednorożce, kosmici. "No tak, ale one przecież nie istnieją, są tylko w bajkach" być może odpowiecie teraz sobie. To mniej więcej tak, jak ja myślę o bogach. Łatwo jest katolikom myślec w ten sposób o Zeusie albo Sziwie, prawda? No, a ja tak myślę o Jehowie, Allahu, Jezusie. Choć tak naprawdę przez ogromną większość czasu w ogóle nie myślę o żadnym z nich, bo jestem zajęta życiem Oni nie istnieją. Dosłownie. Szkoda mi więc tracić czas na myślenie o czymś, co nie istnieje. Nie ma w moim życiu także modlitwy. Jest rozmowa z samą sobą, podobna do rozmów z innymi ludźmi. Takie zwyczajne przemyślenia, które pewnie też miewacie. Tematu boga/bogów nie ma po prostu w moim życiu. Mam znajomych, bardzo wierzących chrześcijan, takich naprawdę wierzących, a nie na pokaz. Szanuję ich za to, że są przynajmniej uczciwi ze sobą, trochę też ich nie szanuję za wiarę w wymyślonego przyjaciela i każde słowo z pewnej starej książki - to są po prostu takie argumenty, przez które nie mogę ich traktować do końca poważnie. Często rozmawiają sobie ze sobą o swojej religii i ich Bogu, zdarza mi się przysłuchiwać tym rozmowom, ale ten temat po prostu mnie nie interesuje.
Nie jestem pewna, czy to pomaga Wam zrozumieć, o co mi chodzi, ale mam nadzieję, że tak. Jakby co, możecie dopytywać i dorzucić coś od siebie Moglibyśmy się nawet pobawić w "100 pytań do ateisty", ale, jak wspomniałam wyżej, każdy ateista jest inny, więc na każde pytanie odpowiedziałby pewnie inaczej.
I mam jeszcze prośbę, żeby nie poruszać tutaj (tak, jak to było wcześniej) tematu religii czy katolicyzmu w tak dużym stopniu, bo w końcu wyszło na to, że w wątku o ateizmie jest więcej wykładów na temat katolicyzmu, niż w ogóle wspomnień o ateizmie. Nie o to tu chodzi, o katolicyzmie przecież możecie mówić w innych wątkach.
Gratuluję wszystkim, którzy dotrwali do końca.  |
Temat: zasikane buty |
Kropla
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 26722
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Pią 31 Sty, 2014 23:47 Temat: zasikane buty |
Nie będę zakładala teraz nowego tematu, tylko podbiję ten, ponieważ równiez mam problem z zapachem kociego moczu... ale nie na butach.
Niestety chory kotek nasikał mi do podróżnej torby. Szczęście w nieszczęściu, że była pusta i nie musiałam niczego prać. Niestety, nie zauważylam tego od razu, ale gdy tylko poczułam problem nosem, wyprałam torbę w wodzie z proszkiem do prania. Niestety na czarnym meteriale zupełnie nie widać, w którym miejscu jest ta plama moczu, a śmierdzi cala intensywnie, że wytrzymać się nie da. Mimo dwukrotnego prania, bez zmian. Niestety z praniem tej torby trzeba uwazać, bo ma metalowe części ktore mogą zardzewieć. Wisi sobie otwarta, żeby wywietrzeć, ale to nic nie daje. Od dłuższego czasu nie mam kiedy się nia zając, ale też trochę brak mi pomysłu, jak naprawdę skutecznie pozbyć się kociego moczu oraz jego zapachu, w momencie, gdy nie bardzo mogę prać, ani nie wiem, gdzie jest TO miejsce. Pomysł z sodą oczyszczoną brzmi dobrze, ale... potrzebaby jej niezwykle dużo. Więc, jeśli nie macie innego pomysłu, to może poradzicie, gdzie mogę kupić ilość dużą sody zamiast tych małych zaszetek ze sklepow? Za granicą widzialam, ze można kupić w czymś takim jak cukier-puder czasem, dużym opakowaniu, ale u nas nie. |
Temat: Jak zacerować niewidocznie sweter? |
Kropla
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 5716
|
Forum: Problemy, pytania Wysłany: Sob 26 Paź, 2013 21:27 Temat: Jak zacerować niewidocznie sweter? |
Ado, bardzo ciękuję za pomoc z tym ściegiem! Pozszywałam najlepiej jak umiałam te dziurki, jednak, że ścieg był naprawdę drobny, a ja ani nie mam drobnych palców, ani najlepszego wzroku, to nie wygląda idealnie. Jednak wygląda dużo lepiej, niż gdy probowałam zwyczajnie cerować. Naliczylam 20 dziurek w różnych miejscach. I faktycznie, sweter jest z wełny Merino (tym bardziej byłoby mi go szkoda, ale przynajmniej tym razem nie skurczyłam mężowi swetra w praniu ). U mnie moli nie ma (całe szczęście!) po prostu sweter lezał u teściow głeboko w szafie przez ładnych kilka lat. Mam nadzieję, że nic się na nim nie uchowało i nie przeprowadziło do nas. Było jeszcze pare swetrow (ale dziurawy tylko jeden), więc chyba musze zarządzić mężowi przegląd szafy.
Wrzucam fotki, żeby się pochwalić zręcznością swoich rączek. Tak było przed:
a tak po (czyli obecnie):
 |
Temat: Jak zacerować niewidocznie sweter? |
Kropla
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 5716
|
Forum: Problemy, pytania Wysłany: Sob 26 Paź, 2013 13:55 Temat: Jak zacerować niewidocznie sweter? |
Nie znalazłam na forum podobnego tematu, a myślę, że przydać się może nie tylko mi.
Często zdarza się, że ubrania się dziurawią. Pół biedy, gdy są to takie, które łatwo zszyć, zacerować, załatać. Niestety, czasem zrobi się dziura w swetrze. Właśnie teraz mam taki problem (nawet nie jeden). Skupię się na najważniejszym: mąż ma prześliczny sweterek czarny z cienkiej dzianiny, ale takiej troche bardziej przypominającej robótkę niż dżersej (większe oczka). Niestety, w swetrze jest kilka małych dziurek, prawdopodobnie stworzonych pazurami kota. Oczka są tak małe, że nie umiem złapać nitek i pozszywać tak jak było. Nie dałabym też rady zrobić tego na drutach, ponieważ są bardzo drobne i nie mam takich cienkich drutów. Usiłowałam zwyczajnie zacerować sweter nitką, ale niestety widać zbyt wyraźnie, a szkoda mi, bo w tym swetrze mąż wygląda wyjątkowo przystojnie i nie ma drugiego takiego. Tych dziurek jest w nim z 10, ale nawet, gdyby to miało zająć sporo czasu, chętnie się ich pozbędę tak, by nie było widać. Macie jakieś sposoby? Dodam, że sama mam dziury w nieco grubszych swetrach i też miałam kłopoty z ich niewidocznym zaszyciem, ale jednak na większych oczkach mniej widać. |
Temat: róża miniaturowa |
Kropla
Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 34990
|
Forum: Pomoc, porady Wysłany: Śro 19 Cze, 2013 13:40 Temat: róża miniaturowa |
Przędziorki strikes back!
Nawet nie wiem kiedy opanowały całą jedną doniczkę i całożyły swoją kolonię. Nie wiem, czy po prostu przezimowały w mieszkaniu i pryz tych ostatnich upałach odżyły, czy wlatują może przez okno. W każdym razie trace nadzieję. Poprzednio przez kilka lat nie miałam problemow z żadnym robactwem w kwiatach, a teraz po przeprowadzce nie minął nawet rok a ona znowu atakują. Tylko zimą był spokój. Znowu topiłam rózyczkę, ale jeśli to nic nie da, to póki tu mieszkam, poddam się z kwiatami. Nie mam czasu ani ochoty na beznadziejną walkę. |
Temat: zbiegnięty/skurczony sweter - czy jest ratunek? |
Kropla
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 22000
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Śro 06 Mar, 2013 00:04 Temat: zbiegnięty/skurczony sweter - czy jest ratunek? |
| Niestety ocet poza zapachem charakterystycznym niewiele dał, po usiłowaniu sprania zapachu swetry się znowu z deczka skurczyły. Czyli jednak ostatecznie brak nadziei na przywrócenie ich do odpowiedniego rozmiaru. Trzeba będzie wydziergać nowe, z włókien ktore się nie kurczą w 40 stopniach. |
Temat: zbiegnięty/skurczony sweter - czy jest ratunek? |
Kropla
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 22000
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Czw 21 Lut, 2013 16:17 Temat: zbiegnięty/skurczony sweter - czy jest ratunek? |
| Najgorsze, ze to nie moje swetry, tylko męża, a on się na kukłe nie bardzo nadaje. Za ładne, zwłaszcza jeden z nich, by poświęcic na przerobki. |
Temat: zbiegnięty/skurczony sweter - czy jest ratunek? |
Kropla
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 22000
|
Forum: Porady babuni Wysłany: Wto 19 Lut, 2013 21:30 Temat: zbiegnięty/skurczony sweter - czy jest ratunek? |
| próbowałam tej metody z octem, ale niestety nie mam laleczki-manekina i nie udało mi się dobrze naciągnąć swetrow - będę probować jeszcze raz, ale nie wiem, jak dać sobie radę przy braku formy na ktorej mogłabym sprawdzić czy też napiąć, naciągnąć - może coś podpowiecie? |
| |
|

Ponieważ na forum pojawia się coraz więcej
materiałów, zdjęć, itp.,
proszę każdego, kto będzie miał jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie
naruszenia praw autorskich o kontakt ze
mną.
Postaram się jak najszybciej materiały tego typu usunąć lub jeśli to
będzie możliwe uzyskać zgodę na ich publikację.
Jednocześnie informuję, że administrator forum nie
odpowiada za treść wypowiedzi innych użytkowników,
a tym samym nie może być pociągany do odpowiedzialności za owe wypowiedzi.
maranta
 |
| | Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11 |
|
|