RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...


Strona główna  • Mapa stron  • Księga gości  • Portal   Forum
Nasze ostatnie prace  • Kontakt z administratorem
• Aktualne losowania


Poprzedni temat :: Następny temat
róża miniaturowa
Autor Wiadomość
Lilith89 
Milczek



Kraj:
Poland

Autor tematu
Wiek: 29
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 22
Skąd: LBN

Medale: Brak

Wysłany: Sob 12 Mar, 2011 22:28   róża miniaturowa

Nie wiem czy ktoś posiada różę miniaturową? Jeżeli tak proszę o pomoc, kupiłam jedną i od razu zrzuciła liście i pąki, następnie zaczęły jej usychać pędy, tylko czemu? Nie przelewałam bo badałam czy mam mokro patyczkiem, więc nie bardzo to rozumiem.
_________________
"I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką."

 
 
iwi 
Użytkownik aktywny



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 21 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 19 Wrz 2005
Posty: 421
Skąd: Śląsk

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Nie 13 Mar, 2011 09:08   

Ja kupiłam różę miniaturową. Tej roślinki raczej nie przelejesz.
Z tego co opisujesz, to raczej miała za sucho.
Nie wiem gdzie ją kupowałaś - moja była z supermarketu.
Ona zaraz po zakupie wymagała przesadzenia, bo w doniczce to same korzenie były.
I podlewam ją dość obficie.
Od czasu do czasu odrobinę zasilam.
_________________
Gość zapraszam do obejrzenia moich prac:
http://iwi.artveo.pl/
galeria http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=3620
frywolitki http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=7675
blog http://iwonawlasnorecznie.blox.pl/html
 
 
we_st 
Użytkownik b. aktywny
Weronika



Kraj:
Germany

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 39 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 06 Mar 2007
Posty: 1642

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Nie 13 Mar, 2011 11:53   

Miniaturka lubi też zraszanie. W ogóle lubi wilgoć. Nie będzie jej dobrze w pobliżu kaloryfera. Trzeba uważać, by nie przypętał się przędziorek. Jak przesadzi się różę do większej doniczki, to trochę urośnie. Jak chce się mieć malutką, nie należy jej przesadzać.
_________________
Zapraszam na bloga http://westlandowo.blogspot.de/
 
 
 
Lilith89 
Milczek



Kraj:
Poland

Autor tematu
Wiek: 29
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 22
Skąd: LBN

Medale: Brak

Wysłany: Nie 13 Mar, 2011 15:08   

przesadziłam tą różę tez miałam z supermarketu tylko mam teraz same badyle , więc nie wiem czy cos jeszcze z tego będzie.
_________________
"I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką."

 
 
iwi 
Użytkownik aktywny



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 21 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 19 Wrz 2005
Posty: 421
Skąd: Śląsk

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Nie 13 Mar, 2011 19:07   

Jeśli te "badyle" nie są uschnięte, tylko jeszcze zielone,
to jeszcze uratujesz różyczkę.
Wypuści nowe listki i pączki już niedługo, tylko regularnie ją podlewaj.
Trzymam kciuki bye bye
_________________
Gość zapraszam do obejrzenia moich prac:
http://iwi.artveo.pl/
galeria http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=3620
frywolitki http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=7675
blog http://iwonawlasnorecznie.blox.pl/html
 
 
basga 
Użytkownik średnioaktywny


Kraj:
Poland

Pomogła: 7 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 06 Gru 2007
Posty: 187
Skąd: Kraków

Medale: Brak

Wysłany: Nie 13 Mar, 2011 23:39   

Trzymam kciuki za Twoją bo moja zdechła choć nie na suchoty. hmm
 
 
Lilith89 
Milczek



Kraj:
Poland

Autor tematu
Wiek: 29
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 22
Skąd: LBN

Medale: Brak

Wysłany: Wto 26 Kwi, 2011 12:42   

Niestety róża zdechła, mówi się trudno, ale dzięki dziewczynki za wszelką pomoc Smile
_________________
"I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką."

 
 
iwi 
Użytkownik aktywny



Kraj:
Poland

Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 21 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 19 Wrz 2005
Posty: 421
Skąd: Śląsk

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Wto 26 Kwi, 2011 17:24   

Szkoda bardzo... Sad
Może z kolejną Ci się uda?

Z moich róż najładniejsza jest ta, którą trzy lata temu wysadziłam do ogródka.

A dziś kupiłam sobie kolejną (2.99 pln w Kauflandzie).
Tym razem ciemnoróżową, bo takiej jeszcze nie miałam
(mam łososiowo-pomarańczową, bladoróżową i ciemnoczerwoną).
Na tej ostatniej pojawił mi się nalot- to chyba jakiś grzyb.
Pewnie miała za ciepło... Poobcinałam zajęte listki i łodygi,
odsunęłam dalej od szyby i na razie jest ok.
Pozdrawiam bye
_________________
Gość zapraszam do obejrzenia moich prac:
http://iwi.artveo.pl/
galeria http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=3620
frywolitki http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=7675
blog http://iwonawlasnorecznie.blox.pl/html
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Pon 29 Paź, 2012 13:57   

Moje panie ja tez mam problem z różyczkami miniaturowymi. Co ciekawe w ogóle nie miałam problemow dopoki ich nie przesadziłam w większe doniczki - byc może wtedy coś się do nich przypałętało. Obecnie mam dwie spore doniczki - w jednej rozyczkę kremową i ecru a w drugiej rozową - albo raczej to, co z niej zostało. Niedługo po przeadzeniu pojawiły się muszki, zwłaszcza w rozowej własnie i zlikwidowałam je "topiac" doniczkę i pryskając na owady latające. Muszki znikły. Jednak rozyczka dalej marniała - myślałam że od nadmiernego podlewania, bo potrafiły nadmiernie podlane tez zrzucać liscie, ale nie jestem pewna. Teraz już prawie nie ma lisci połowa pędow, a na drugiej połowie - dziś zauwazyłam - pojawiło się coś przypominającego pajęczynę z białymi małymi kropkami, częśc lisci tez spadła. Przeczytałam co to jets przędziorek ale objawow tego przedziorka nie widzę. Jest pajęczynka miedzy tymi uschniętymi liscmi i na niektorych łysych badylkach. Na niej małe białe kropki. Pajączkow na lisciach nie widze, ale na parapecie szedł mały czarny punkcik. Nie wiem co robić, badylki sa nadal zielone więc jesli szybko zadziałam rozyczka moze odbije. Co ciekawe stojąca nieopodal druga doniczka radzi sobie znacznie lepiej i nie mam z nią takich problemow. W tej chwili ma nawet dwa kwiatki.

Dopiska: przyjrzałam się dokładniej i zauwazyłam ze te białe kropki to pająki, ładnie sobie przędzące. Na szczęscie liscie nie są jeszcze mocno zaatakowane. Psikłam na nie środkiem owadobójczym - nie wiem, czy to skuteczna metoda?
Ostatnio zmieniony przez Kropla Pon 29 Paź, 2012 14:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wredula 
Użytkownik średnioaktywny



Kraj:
Poland

Wiek: 42
Dołączyła: 29 Paź 2009
Posty: 268
Skąd: Białystok

Medale: Brak

Wysłany: Wto 30 Paź, 2012 07:20   

Przędziorki to wredne stworzenia i są trudne do zlikwidowania. Obserwuj roślinkę i jak ten środek nie pomoże to spróbuj czegoś specjalnego na przędziorki to znalazłam na jednym z forów ogrodniczych
Wrogami przędziorków są m.in. biedronki, złotooki (Chrysopidae) i pająki. Zwalczanie chemiczne - można spróbować oprysków jednym z preparatów: Nissorum, Polysect, Talstar. Pomyślałabym również o zmianie warunków uprawy (obniżenie temp. i zwiększenie wilgotności), spłukiwaniu roślin wodą oraz środkach chemicznych (np. Magus 200 SC ---> chociaż piszesz, że już stosowny był, Provado AE). Jeżeli zaatakowana jest pojedyncza roślina, to można po zroszeniu wodą zamknąć ją w worku foliowym. W takich warunkach wiele roślin może pozostać przez kilka dni bez szkody, a szkodniki wyginą.
Ja u siebie miałam (na fasoli ozdobnej) i użyłam Polysect - działa.

Z tego co wiem, Nissorun to środek typowo przeznaczony do zwalczania przędziorków (jaja, larwy, nimfy) - na roślinie działa wgłębnie (tak jak i VERTIMEC zresztą) i wyższe jego dawki trzeba stosować przy licznym występowaniu szkodnika. Jeśli chodzi o Vertimec to chyba trzeba opryskiwać po zauważeniu szkodnika lub pierwszych objawów uszkodzeń (w zamknięciu).

udanej walki z przędziorkami, ich nie lubię najbardziej wiele roślin mi zjadły.
_________________
zapraszam
http://wredulowo.blogspot.com/
http://wredulowo.blox.pl/
a tu moja mały wątek http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=9414
 
 
 
Haniaga 
Użytkownik b. aktywny


Rangi dodatkowe:
przyjaciel

Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 02 Sty 2012
Posty: 1685
Skąd: kampinos

Medale: 1 (Więcej...)

Wysłany: Śro 31 Paź, 2012 11:32   

Dodając do postu Wreduli.
Dobrą wilgotność powietrza uzyskasz stawiając doniczkę na podstawce wypełnionej mokrymi kamykami.
Powinna się znaleźć w możliwie chłodnym miejscu.
Do zraszania używaj letniej wody. Przędziorki tego nie lubią (zraszania i wilgotnego powietrza).

Powodzenia





Pozdrawiam
Hania
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Czw 01 Lis, 2012 22:40   

Wciąż walcze o swoje kwiatuszki. Jedna z nich juz prawie w ogole nie ma liści, łodygi są jednak wciąż zielone. Pajęczynki zniknęły prawie cąłkiem po pierwszym psiknięciu przeciwrobakowym środkiem, ale potem te liście, ktore zostały, dostały czerwonych plamek opisywanych jako jeden z objawow bytowania przędziorka. Oberywam te umierające, psikam owadobójczo, psikam woda (nie na raz), podlewa, nawilażam powietrze, wietrzę mieszkanie i staram się nie trzymać kwiatow bliskow siebie ani blisko ciepła, ale niestety jedyne miejsce na nie w mieszkaniu to parapet nad grzejnikiem. Parapet jets na tyle gruby że się nie nagrzewa. Niestety na drugim kwiatku zauważyłam inne objawy przędziorka (różyczka ta jest chyba innej odmiany niż druga, ma troche inne liście) - liście się zaczęły zwijać. W ogóle ten kwiatek ma ich niesamowicie duzo, więcej niz kiedykolwiek i liście są wszystkie jakby skierowane ku dołowi. Oberwałam te, które się pzowijały i psikam oraz nawilżam je tak jak u drugiej roślinki. Zauważyłam na tej tez trochę białych i czerwonych kropek ale mniej, niz na drugiej i się nie rusząły. Pajęczyn brak i plamek też. mam nadzieję, że uda mi się je uratować.
 
 
Wredula 
Użytkownik średnioaktywny



Kraj:
Poland

Wiek: 42
Dołączyła: 29 Paź 2009
Posty: 268
Skąd: Białystok

Medale: Brak

Wysłany: Pią 02 Lis, 2012 06:08   

u mnie różyczka tez zgubiła wszystkie liście, ale już się odbija jest kilka nowych i z tego co obserwuje będzie jeszcze więcej. Wiec i Twoja po przędziorkowej napaści powinna wrócić do formy.
_________________
zapraszam
http://wredulowo.blogspot.com/
http://wredulowo.blox.pl/
a tu moja mały wątek http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=9414
 
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Pią 02 Lis, 2012 11:40   

Odnosz wrażenie, że juz wszystkie przędziorki padły, tylko ich truchełka leżą na liściach i łodyzkach, ale dla pewności nadal psikam wszystkie liscie owadobójczo. Na różyczce różowej niestety wszystkie liście, które zostały mają czerwone plamki. Nie obrywam ich, ale podejrzewam, ze wkrótce same spadną. Nadal nawilżam.
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Śro 07 Lis, 2012 15:20   

Szczęśliwie na obu rozyczkach liście zaczęły masowo odrastać. Ale nie jestem pewna czy udało mi się pozbyć przedziorkow, gdyś nawet na nowiutkich lisciach pojawiają się zawinięcia, plamki, wybrzuszenia - ewidentnie niezwyczajne dla różyczek. Samych pasożytow nie widzę - mogą być za małe dla moich oczu. Psikam dalej antyowadowo, psikam też wodą. Zobaczymy co dalej.
 
 
Wredula 
Użytkownik średnioaktywny



Kraj:
Poland

Wiek: 42
Dołączyła: 29 Paź 2009
Posty: 268
Skąd: Białystok

Medale: Brak

Wysłany: Czw 08 Lis, 2012 08:03   

Może zmień środek owadobójczy. To podstępne istoty może się przyzwyczaiły.
_________________
zapraszam
http://wredulowo.blogspot.com/
http://wredulowo.blox.pl/
a tu moja mały wątek http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=9414
 
 
 
basica 
Milczek


Kraj:
Poland

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 02 Sty 2012
Posty: 24

Medale: Brak

Wysłany: Pon 12 Lis, 2012 05:44   

Wyczytałam gdzieś, że trzeba często zmieniać środki chemiczne przy walce z przędziorkiem, ponieważ mogą pojawić się odporne na preparat szczepy (podobno szybko się wtedy rozprzestrzeniają). Ostatnio miałam spory problem z wełnowcem (co prawda na storczyku), bardzo długo z nim walczyłam, w akcie desperacji obficie spryskałam go trutką (jedną z tych silniejszych, rozpuszczalnych w wodzie), owinęłam przezroczystym workiem (żeby światło docierało) i zostawiłam na 2-3 dni. Byłam przekonana, że zabije kwiatka, ten jednak nie dość, że przeżył, jest wolny od robali to jeszcze wypuścił pędy kwiatowe. Laughing Nie wiem co prawda, czy róża miniaturowa również będzie zadowolona z takiej metody, jednak jak będziesz już na skraju to możesz spróbować(choć na własną odpowiedzialność Wink )
Ostatnio zmieniony przez basica Pon 12 Lis, 2012 06:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Wto 13 Lis, 2012 19:52   

Chyba zbliżam się do skraju... kilka dni nie mogłam się zając kwiatkami i ten drugi, który mniej ucierpiał dziś już przypomina swojego braciszka... Stracił większość liście - zżółkły, były na nich plamy. Młodziutkie jeszcze czerwone liście też niektóre uschły. Część się pozwijała. Pourywałam i walczę dalej. Drugi kwiatek wygląda jakby dochodził do siebie. Przędziorków na żadnym nie widze... ale moga być za małe dla mnie.
 
 
Wredula 
Użytkownik średnioaktywny



Kraj:
Poland

Wiek: 42
Dołączyła: 29 Paź 2009
Posty: 268
Skąd: Białystok

Medale: Brak

Wysłany: Śro 14 Lis, 2012 09:21   

Te pajączki są bardzo małe, trudno je zauważyć, dopiero te pajęczynki pozwalają zidentyfikować intruza. Może przesadź kwiatki. W nową ziemie w czysta doniczkę. Wiele szkodników właśnie w ziemi szuka schronienia.
_________________
zapraszam
http://wredulowo.blogspot.com/
http://wredulowo.blox.pl/
a tu moja mały wątek http://maranciaki.pl/forum/viewtopic.php?t=9414
 
 
 
basica 
Milczek


Kraj:
Poland

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 02 Sty 2012
Posty: 24

Medale: Brak

Wysłany: Śro 14 Lis, 2012 17:11   

Jeszcze taki sposób znalazłam na innym forum: "Doniczkę włóż do worka foliowego i mocno zawiąż, żeby woda nie dostała się do środka.
Kubeł letniej wody i 2 patyki, jako położone na górze poprzeczki=trzymadła.
Obróć doniczkę do góry nogami, oprzyj na patykach i zanurz w letniej wodzie na 10 minut.
Podobnie działa prysznic ( woda letnia!).
Przędziorki, to pająki - potopią się.
Chemii / insektycydów - nie stosuj, bo miniatura to pewnie trzy-pięciomiesięczne,
ledwo ukorzenione i zminiaturyzowane, popędzone chemicznie różyczki- jednorazówki.
Koniecznie usuń im nasienniki, by nie eksploatować wątłych roślin."
Pamiętaj, że jeśli stosujesz zbyt dużo lub zbyt mocną chemię to możesz podtruć swoją roślinkę.
Życzę powodzenia Wink
Pozdrawiam, Basia.
Ostatnio zmieniony przez basica Śro 14 Lis, 2012 17:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Czw 15 Lis, 2012 19:09   

Basiu, moje kochane różyczki nie są prosto ze sklepu, mam je już kilka lat (chyba ze 2) i jakoś dotąd sobie żyły. Może faktycznie je podtrułam za mocno, już ich nie psikam antyrobakiem. Tylko podlewam i czekam. Jedna puściła nowe listki i wygląda odnawiająco, a druga, zobaczymy. Dodam, ze one od dawna nie kwitły więc nasienników nie mają, a jak mają to zawsze im obcinam.
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Nie 18 Lis, 2012 14:02   

hmm chyba się udało pokonać przędziorki. Przynajmniej na razie na to wygląda. Różyczki wypuszczają nowe listki, już nawet trochę ich jest, pojawiły się też pączki kwiatow. Niektóre liście jeszcze mnie niepokoją, ale obserwuję i uważam.



EDIT:
Niestety, przyjrzałam się dokładniej i znalazłam jednak stato przedziorkow na jednym lisciu wijących pajęczynkę już. Znowu psikłam.
Ostatnio zmieniony przez Kropla Nie 18 Lis, 2012 14:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
basica 
Milczek


Kraj:
Poland

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 02 Sty 2012
Posty: 24

Medale: Brak

Wysłany: Nie 18 Lis, 2012 19:37   

A spróbowałaś je utopić? Niestety twój przypadek przekracza moje dotychczasowe doświadczenia a co za tym idzie wiedzę Sad
Może spróbuj znaleźć coś tutaj:
http://www.floraforum.eu/....php?topic=71.0
A tu więcej tematów:
http://www.floraforum.eu/...?action=search2 .
Nie wiem tylko czy nie musisz być zalogowana. Powodzenia Wink
 
 
Kropla 
Użytkownik małomówny


Kraj:
Poland

Dołączyła: 10 Paź 2011
Posty: 83

Medale: Brak

Wysłany: Pon 19 Lis, 2012 20:38   

Basica dzieki, jeden z linkow mogłam obejrzec bez logowania. No cóż, zostało mi jeszcze sprobowac topienia i duszenia w folii... najgorsze, że w domu jestem jak nie ma już światła dziennego, a w nocnym w ogole nie widzę, co się na liściach dzieje. Zastanawia mnie też, dlaczego "moje" przędziorki są nie czerwone, a białe...
 
 
basica 
Milczek


Kraj:
Poland

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 02 Sty 2012
Posty: 24

Medale: Brak

Wysłany: Wto 20 Lis, 2012 01:19   

Też mnie kolor na początku zastanowił Smile Wyszukałam przędziorka chmielowca. owocowca i głogowca. Różnią się kolorem. Ale może rzeczywiście diagnoza jest błędna. Cały problem z roślinkami zaczął się od muszek, tak? Może to małe białe co się pojawia to ich larwy?
Wydaje mi się jednak, że najlepiej by było gdybyś spytała się jakiegoś specjalisty na forum np.ogrodniczym Wink Oni mają sporą wiedzę i chętnie się nią dzielą.
Pozdrawiam, Basia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


Ponieważ na forum pojawia się coraz więcej materiałów, zdjęć, itp.,
 proszę każdego, kto będzie miał jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie naruszenia praw autorskich o kontakt ze mną.
 Postaram się jak najszybciej materiały tego typu usunąć lub jeśli to będzie możliwe uzyskać zgodę na ich publikację.

Jednocześnie informuję, że administrator forum nie odpowiada za treść wypowiedzi innych użytkowników,
 a tym samym nie może być pociągany do odpowiedzialności za owe wypowiedzi.

maranta

  Liczniki na bloga

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 35