Psy - Przedstawiam Pucka :)
anza87 - Śro 12 Sie, 2009 13:46 Temat postu: Przedstawiam Pucka :) Pucek jest kundlem (podobno miał przodka sznaucera) ze schroniska. Ma jakieś 16 lat (ok. roku miał jak go przygarnęliśmy). Ma trochę chorą wątrobę (moja mama dawała mu czekoladę :/), nie ma większości zębów (właściwie z winy weterynarza bo stwierdził parę lat temu, że jest już za stary na usuwanie kamienia i nie chciał się tego podjąć ). Do tego wzrok już nie ten i głuchy jest na jedno ucho. Całe szczęście, że węch jeszcze mu został
http://picasaweb.google.com/ania.zabrzynska/Pucek#
donka66 - Śro 12 Sie, 2009 15:53
Bardzo sympatyczny sierściuch
Susan - Czw 13 Sie, 2009 11:01
Jestem wielbicielką wszelkich zwierząt, a w szczególności tych ze schroniska! Od 16 lat nie mam już zwierząt z "normalnych " źródeł To są najwierniejsi towarzysze! Psie i kocie osobowości! I naprawdę bardzo szanuję ludzi, ktorzy nie boją się przygarnąć zwierzęcia ze schroniska! Tak trzymać! A piesek cudny!
Marzena 43 - Pią 14 Sie, 2009 07:48
Kochany pisiulek
Phoebe - Pią 14 Sie, 2009 14:53
anza87, bardzo fajny! podrap go za uszkiem ode mnie
(ja "swoje" zobacze juz niedlugo - mieszkaja teraz u mojej kochanej Mamy, ktora zgodzila sie je przygarnac na czas mojej ciazy...i juz nie oddala, ale maja tam jak u Pana Boga za piecem!)
anza87 - Pią 13 Lis, 2009 23:42
Z Pucusiem jest źle Jeszcze przedwczoraj wszystko było z nim dobrze, biegał, był wesoły jak zawsze. Wczoraj zaczął wymiotować i przewracać się co jakiś czas. Były chwile kiedy czuł sie dobrze. Głowa zaczeła mu jakby uciekać na jedną stronę, oczami poruszał ciągle raz w prawo raz w lewo i chyba nie miał czucia w przedniej lewej łapce. Byliśmy z nim u weterynarza, dostał kilka zastrzyków i tabletki. Weterynarz powiedział,że to jakieś zmiany w mózgu. Nie było poprawy. Dzisiaj byliśmy u jeszcze jednego weterynarza poleconego przez znajomą. Ten podejrzewa, że to albo zapalenie ucha albo wylew albo jakiś guz. Powiedział, że objawy są jak przy chorobie lokomocyjnej, dlatego Pucuś ma wymioty i wszystko mu wiruje w oczach. Czasami nie potrafi podejśc nawet do miski z wodą i musimy mu ją podkładać pod pyszczek. Musimy z nim jeździc przez pare dni na zastrzyki i badania. Jeśli to zapalenie ucha to powinno przejść. Modle sie tylko, żeby to nie było nic poważniejszego ale moje przeczucia sa najgorsze. Głowe ma ciągle przechyloną na bok, wzrok jakis nieobecny, a jak chce iśc prosto to tylko chodzi w kółko, ciągle w prawa stronę (w tą w którą ma przechyloną głowę). Szkoda mi go, że musi sie tak meczyć, ale mam nadzieje, że da sie go jeszcez jakoś wyleczyc
donka66 - Sob 14 Lis, 2009 23:24
Hmmm... To wygląda na objawy neurologiczne. Biedactwo
katarin74 - Wto 05 Sty, 2010 07:22
anza87, i jak się czuje Twój cudny piesia?
anza87 - Nie 11 Kwi, 2010 10:21
Pucuś jednak miał wylew. Ciągle był zmęczony, na dwór trzeba go było wynosić na rękach, stał wtedy tylko w jednym miejscu. Mama już chciała go uśpić żeby się nie męczył. Ale nie pozwoliłam jej na to. Czułam, że jeszcze będzie dobrze. Po 2 tygodniach zastrzyków zaczęło mu się polepszać, głowa już tylko trochę uciekała na bok. Zaczął już trochę chodzić (tzn. robił 2-3 kroki i znowu stawał, dalej się zataczał). Mama jak z nim wychodziła tylko go stawiała, chwile czekała i wracała z nim do domu. Któregoś dnia była dosyć ładna pogoda, zabrałam go na dwór, postawiłam na trawie i czekałam aż się ruszy. Zaczął coś węszyć w powietrzu, widać było, że ma ochotę pochodzić, ale chyba bał się ruszyć z miejsca. Podtrzymywałam go, żeby się nie przewracał i zaczął chodzić. Byłam z nim na dworze chyba godzinę i byłam szczęśliwa kiedy sam zdołał, prawie bez zataczania się, okrążyć krzaczek. Udało mu się nawet wrócić z tyłu bloku pod klatkę. Widać było, że jest zmęczony ale szczęśliwy. Od tego czasu było coraz lepiej. Teraz to już nie ten pies. Jest tak jak wcześniej. Jedna sąsiadka się dziwi, bo ma psa o połowę młodszego od Pucka, a to Pucek jest żywszy. Chyba przeżywa drugą młodość
katarin74 - Nie 11 Kwi, 2010 22:07
anza87, cieszę się bardzo. Wiara czyni cuda. Pozdrawiam serdecznie.
Gośka - Wto 13 Kwi, 2010 07:16
Pucuś - trzymamy za ciebie kciuki
anza87 - Pią 15 Lip, 2011 19:31
Dzisiaj pożegnaliśmy Pucusia znowu miał problemy z zębami, chory pęcherz i przerośnięte serce i jeszcze parę innych drobnych rzeczy. Wet stwierdził, że już lepiej go nie męczyć
Nie mogę się pozbierać
Madzia - Pią 15 Lip, 2011 22:54
Trzeba mieć sporo odwagi żeby zdecydować się na eutanazję przyjaciela. Ale pozwalać mi cierpieć to egoizm z naszej strony. Nie każdy umie się zdecydować.
Dobrze, że piesek już nie cierpi, ale pustka po stracie przyjaciela jest okropna. Współczuję Ci bardzo tej straty.
Grazka15 - Sob 16 Lip, 2011 12:05
Moja suczka miała czerniaka.Skóra spod brzucha sama odchociła, a zostawało żywe mięso i musiałam też ją dać uspać, bo jak stwierdził weterynarz, zwierzęta nie mają prawa cierpieć.Było ciężko, ale lepiej jak się wie,że zrobiło się dla swojego kochanego zwierzaka wszystko co było można.anza87, współczuję ci.
Gośka - Wto 19 Lip, 2011 07:10
|
|
|