Pogaduchy - ciaza
woalka - Sob 05 Cze, 2010 22:15
summer21, ja też nie mam zbytniego zaufania do wczesnego wykonywania testów "aptecznych". Cykle mam ok. 30 dniowe. Zarówno w pierwszej ciąży, jak i w drugiej, testy robiłam w 32 dniu cyklu. Przy pierwszej ciązy wyszedł mi pozytywny, a przy drugiej - negatywny, choć za każdym razem byłam w ciąży Tak więc mocno zaciskam kciuki za wyniki testu z krwi...
Susan - Sob 05 Cze, 2010 23:29
summer21 trzymam kciuki i nie zrażaj się. Moja koleżanka poszla na usg bo ja strasznie brzuch bolał. Lekarz zrobił usg i wykrył krwiak. Skierował ją do szpitala. Sugerował jej rownież, że jesli ja maz bije to istnieje takie coś jak niebieska linia. Oczywiście jej mąz nie bił a krwiak okazał sie ... bliżniakami. Laparoskopię odłóż na wszelki wypadek. I rób badanie krwi az do skutku
monika_b gratuluję z calego serca! Ty tajniaczko!!! Dopiero teraz sie dowiedzialam! Trzymam kciuki!
Wszystkim obecnym i przyszłym wielkie gratulki
monika_b - Nie 06 Cze, 2010 09:01
Susan, musisz mi wybaczyć. Moja ciąża od początku była zagrożona. Leżę od 5tc... do teraz (dziś zaczynam 35 tydzień). Nie chciałam zapeszać (wiem, że to głupie), przez cały czas żyję w strachu i w lęku o moją kruszynkę.
summer21 - Nie 06 Cze, 2010 11:37
| monika_b napisał/a: | | Susan, musisz mi wybaczyć. Moja ciąża od początku była zagrożona. Leżę od 5tc... do teraz (dziś zaczynam 35 tydzień). Nie chciałam zapeszać (wiem, że to głupie), przez cały czas żyję w strachu i w lęku o moją kruszynkę. |
Monika Ja mam 100% pewności że u Ciebie wszystko zakończy się super! Jeszcze tylko troszkę:)
LidkaM - Nie 06 Cze, 2010 18:16
monika_b ja też długo zwlekałam z informacją o ciąży, rodzina dowiedziała się po zakończonym pierwszym trymestrze. Wcale nie dziwię Ci się, że bałaś się "zapeszać", wiem co czułaś.
Ale pomyśl sobie, już 35 tydzień! Jejku, jeszcze tylko 3 i tak naprawdę dziecko będzie urodzone w terminie, bo przecież dwa tygodnie przed terminem i dwa tygodnie po terminie są traktowane jako urodzenie w terminie . Ja już się cieszę, że tak daleko udało Wam się dobrnąć. Jeszcze tylko troszeczkę.
summer myślałam, że masz już wynik a tu do poniedziałku trzeba czekać.....
No nic, więc czekamy zaciskając za ładny przyrost
nula - Nie 06 Cze, 2010 18:58
| LidkaM napisał/a: | | Ale pomyśl sobie, już 35 tydzień! Jejku, jeszcze tylko 3 i tak naprawdę dziecko będzie urodzone w terminie, |
Monika - Lidka ma rację ! Jest coraz bliżej i na pewno jeszcze trochę wytrzymasz
Ja już paluchów nie czuję od trzymania kciuków ale te trochę to też jeszcze wytrzymam
A paluchy od nóg zaciskam za summer21, (bo już mi kciuków brakuje )
Trzymajcie się dziewczynki !!!
Pozdrowienia dla wszystkich przyszłych mam
woalka - Nie 06 Cze, 2010 19:09
monika_b, ja urodziłam synka na początku 36 tc., czyli tylko tydzień później, jak Ty jesteś teraz. I wszystko było OK. Wprawdzie wzięli go na wszelki wypadek do inkubatora, ale szybko okazało się, że ta zapobiegliwość jest zbędna. Po jednej dobie został wyjęty. Na "noworodkach" spędził jeszcze 3 dni pod baczną obserwacją fachowców, a potem już wrócił do mnie i odtąd nie wypuszczałam go z ramion
Tak więc wierzę, że Twoje obawy z każdym dniem mogą słabnąć, bo dzidzia jest coraz silniejsza i zdolna do samodzielnego funkcjonowania.
Widzisz - kolejny dzień już mija
monika_b - Nie 06 Cze, 2010 21:55
Dziękuję Wam za wsparcie i wszystkie kciuki. Na pewno podchodzę do tego już inaczej niż w 23 tygodniu jak trafiłam na oddział z zagrażającym porodem przedwczesnym. Wtedy wiedziałam, że jeśli nie uda się powstrzymać skurczy to dzidziuś ma maleńkie szanse. Ale teraz coraz bardziej boję się czy malutka będzie zdrowa, czy nic się złego nie wydarzy, no i oczywiście... samego porodu. Ciągle mi się koszmary śnią.... Mam okropne kryzysy, ale staram się nie dawać. Dziś pakowaliśmy torby do porodu... niech stoją, jeden stres mniej.
Susan - Nie 06 Cze, 2010 22:51
monika_b Ja Cię bardzo rozumiem. Sama z niecierpliwościa czekam momentu kiedy zobaczę te upragnione kreseczki. Jak narazie lipa. Ale juz wiem, ze trzymalabym tajemnicę przynajmniej do 3 m-ca, zeby nie zapeszyć. Cos w tym jest...
Wierzę, ze w Twojej sytuacji moze byc juz tylko lepiej. I tak trzymać.
summer21 bardzo trzymam kciuki, uwierz
monika_b - Pon 07 Cze, 2010 09:18
Susan, to trzymam kciuki z całej siły za dwie kreseczki. Akurat tutaj problemu nie miałam, ale przebieg ciąży..... szkoda gadać.
Summer jak betka?
gosias - Pon 07 Cze, 2010 10:39
woalka, gratuluję córeczki
A za wszystkie mamusie trzymam kciuki
woalka - Pon 07 Cze, 2010 11:09
gosias, bardzo dziekuję
Susan, cierpliwości, w końcu będą te upragnione kreseczki. Oczekiwanie irytujące, ale praca chyba raczej przyjemna... Dzidzia pojawi się, kiedy najmniej będziecie się tego spodziewać.
monika_b, proszę, nie martw się na zapas. Za kilka tygodni sama zobaczysz, że niepotrzebnie się nakręcałaś. Poród jest czymś naturalnym, a lekarze czuwają, żeby w razie komplikacji odpowiednio reagować. To święta prawda, że po przytuleniu maleństwa szybko zapomina się o całym wcześniejszym stresie i bólu. A co do zdrowia maleńkiej córeczki - również neonatolodzy w szpitalu dmuchają na zimne. Po urodzeniu córci w ubiegłym tygodniu rozmawiałam z położną pracującą w Anglii oraz z ciocią rodzącą w Australii. W żadnym z tych krajów normy badań nie są tak wyśrubowane, jak u nas. Trzymanie w szpitalu przez 3 doby po porodzie fizjiologicznym wynika głównie z troski o prawidłowy rozwój niemowlaczka, bo mamusia mogłaby wrócić do domu wcześniej. Tak więc naprawdę nie martw się za bardzo, bo maleństwo na pewno będzie pod dobrą opieką i w razie jakichkolwiek niepokojów będzie miał kto odpowiednio reagować.
summer21 - Pon 07 Cze, 2010 11:10
cześć muszę czekać jednak do jutra do południa... dzwoniłam z pracy i pielęgniarka w sobotę nie wiedziała że czekają tu na czynnik... Ja po prostu się wykończę... Dziś i tak muszę zadzwonić aby przełożyć laparoskopię...
Aż mnie głowa rozbolała, nie wiem ale aż mi się płakać chciało... już nie wiem co gorsze...
woalka - Pon 07 Cze, 2010 11:14
summer21, nie płacz proszę, jeżeli nosisz dzidzię, to Twoje stresy i łzy na pewno się maleństwu nie spodobają. Lepiej ciesz się słońcem i zrób sobie przepyszną sałatkę owocową (ja teraz karmię i mam szlaban na wiele owoców, więc wiem, co mówię ). Dzień szybko minie... Trzymaj się!
Trusia - Pon 07 Cze, 2010 12:35
Woalka, jakich owoców nie wolno Ci jeść? Ja też karmiłam - nawet dość długo i nie przypominam sobie żadnych zakazów.
Summer21, ja coś czuję, ze jakbyś sobie porządnie płaknęła, to by pomogło Serio, serio - no bo przecież ogródka nie pójdziesz skopać dla odstresowania, a trzymanie nerwów w sobie nie pomoaga
monika_b, będzie dobrze Zresztą to już prawie termin Starszą córkę urodziłam w 36 tygodniu, perfekcyjnie zdrową i silną
woalka - Pon 07 Cze, 2010 12:42
Trusia, pestkowych - typu śliwki, brzoskwinie, czereśnie... bo podobno mogą powodować wzdęcia. Truskawek, bo podobno zawierają silne alergeny - a tu sezon! I jeszcze cytrusów, też ze wzgl. na alergeny. Jak malutka skończy z 3 mies., to będę już włączać do diety wszystko, ale na razie się boję. Synek miał straszne kolki od 3 tygodnia do 3,5 miesiąca, więc teraz dmucham na zimne, żeby u Igi się nie zaczęły...
Bratek - Pon 07 Cze, 2010 13:29
Za wszystkie dziewczyny trzymam kciuki.I proszę bez nerw to naprawdę nie pomaga a wrecz szkodzi.Starsza pani to Wam mówi(65) po czterech porodach.Tylko spokojnie Proszę
Trusia - Pon 07 Cze, 2010 13:48
Woalka, z tymi pestkowymi to ściema jest Mnie doradczyni laktacyjna wyśmiała, jak ją spytałam. Truskawek nie jem, mam uczulenie, cytrusów nie jadłam rzeczywiście,a le jakoś mi nie wchodziły. No ale Twoja mała jest jeszcze maleńka, na początku można pouważać - byle nie za długo, znam dziewczyny, które żyją gotowanym kurczakiem, ryżem i marchewką - bo one przecież KARMIĄ, a dziecko pewnie eksploduje, jak zjedzą pomidora czy spaghetti
Bratek, nie wiem, czy inne dziewczyny tak mają, ale gdy ktoś mi mówi, żebym się nie denerwowała, natychmiast zaczynam się wkurzać Dlatego ja zawsze doradzam zdrowe sposoby odreagowania - bo życie nerwowe jest i uniknąć się nie da stresów itp-.
woalka - Pon 07 Cze, 2010 13:56
Trusia, ciekawe info, dzięki - no to pewnie spróbuję z tymi pestkowymi powolutku. Wiesz, tak to już jest, że jak się ma jakieś złe doświadczenia (tutaj kolki u synka), to potem można zrobić WSZYSTKO, żeby się to nie powtórzyło u drugiej dzidzi...
avante - Pon 07 Cze, 2010 14:21
Mnie, swego czasu, też pani z poradni laktacyjnej tłumaczyła, żeby nie przesadzać i jeść w miarę wszystko byle lekkostrawne. Odradzano mi też suplementy wapniowe i zalecano więcej nabiału. Skończyło się to tragicznym atopowym zapaleniem skóry. Na widok rozebranego dziecka płakałam. Wtedy nawet dieta: "gotowany indyk, gotowany ziemniak, gotowana marchewka" nie dawała rezultatu.
A co do pestkowców to one często powodują uczulenia. Nie ma żadnych reguł co może uczulać daną osobę. Np. uczulenie na jabłko jest rzadkie ale zdarza się. Są tylko dwa produkty bezpieczne: woda destylowana i niejodowana sól.
summer21 - Wto 08 Cze, 2010 12:38
WItam dzwoniłam i HCG wyszło mi niziutkie podobno poniżej 1mlU/ml
Muszę dzwonić jak najszybciej do lekarza, bo w sumie mam ciągle plamienia i nie wiedziałam czy powinnam brać clostybecyt. Jajniki i tak bolą, żołądek, piersi i tak się opóźnia okres. Sama nie wiem co o tym myśleć.
Szkoda bo czułam, jakby jednak było to ziarenko... I też już nie pamiętam, abym miała takie dolegliwości przed miesiączką...
W pracy nie mogę ale jak dojdę do domu to mogę już otwarcie się wybeczeć w poduszkę...
Przesunęłam laparaskopię na lipiec więc napewno tak będzie. Teraz znów muszę mieć nadzieję chociaż na to, aby nic poważnego nie wykryto...
Trzymajcie się, dam znać jak tylko dowiem się czegoś więcej, może bardziej pozytywnego??
monika_b - Wto 08 Cze, 2010 13:26
summer21, nie poddawaj się. Następnym razem się uda. Musi się udać. Wiem, że to łatwo powiedzieć jak nas nie dotyczy, ale uwierz mi trzymam kciuki z całej siły. Jak wrócisz do domku, to wypłacz się, może przyniesie ulgę. Jestem z Tobą myślami.
woalka - Wto 08 Cze, 2010 13:35
| monika_b napisał/a: | | Jestem z Tobą myślami |
summer21, ja również. Widocznie tak miało być. Trzymam kciuki teraz przede wszystkim za to, żeby Twoje dolegliwości nie okazały się niczym poważnym. A potem za dwie kreseczki. W życiu nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...
Trusia - Czw 10 Cze, 2010 12:26
Woalka, po odrobince Moja córka jak dotąd ma uczulenie na mleko modyfikowane (głupio robiłam dokarmiając, ale tak wyszło, teraz będę mądrzejsza) i prawdopodobnie truskawki (ja mam ostre uczulenie, ona nawet spróbować nie chce, sam zapach ją odrzuca). A tak w ogóle to każde dziecko jest inne Co w sumie nie jest optymistyczne, moja Olgunia pięknie spała przez pierwszy rok - a jak mi się teraz kwękacz trafi?
Avante, ja karmiąc żywiłam się mlekiem i jego przetworami głównie. A AZS pojawiło się, gdy podałam mleko modyfikowane Za to o wodzie destylowanej i soli kuchennej Genialny tekst
Summer21, ściskam Cię wirtualnie, musi w końcu być dobrze, nie? Innej opcji nie zakładamy!
summer21 - Pią 11 Cze, 2010 08:40
Witam, może i nie miejsce na to ale muszą to powiedzieć bo jestem po wizycie u lekarza. Wyobraźcie sobie że niepotzebnie robiłam drugi raz BHCG. Przecież i bym nie robiła, gdyby Pani na wynikach wpisała wyraźnie cyfrę 2. Pielęgniarka odczytała że to 20,5 a to było <0,5 straciłam dodatkowo kasę. Normalnie jak to się mówi ręce i cycki opadają! Lekarz się pytał czy napewno tak odczytano? No napewno bo jeszcze wróciłam się aby zapytać czy tu pisze że jest 20,5. Aż sam się zdziwił. No teraz to i mnie było głupio. No taka wściekła byłam, że hej!
Dowiedziałam się ze miesiaczka powinna przyjsc za parę dni bardzo obfita, ale to dobrze, a zaraz po tym mam przyjechać na laparoskopię. Zauważył że mam bardzo duze endometrium(16). Ale jakby dopiero w tych kolejnych tyg nie wystąpiło krwawienie to powtórzyć BHCG. Także póki co mam zabieg na początku lipca.
Wyniki ogólnie mam dobre a chociaż tyle mi doktorek pocieszył, że jakby była ciąża to napewno byłoby dobrze i nie będzie spadku. Dobre i tyle.
Mimo że byłam i nadal jestem zła, to nie zmienia to faktu że tak się czułam okropnie. Bo teraz jakby objawy minęły, czasem zakłuje jajnik prawy lub lewy. Ech, pozostaje mi tylko nadzieja i buziaczki od męża na pocieszenie. I wasze ciepłe słowa... Dzięki!!!
Pozdrawiam, Ewa
|
|
|