Frywolitki - jak to było z wami ?
ikmis - Nie 11 Sie, 2013 15:05
Jestem na forum wiele lat, ale nigdy nie pisałam o swoich początkach z frywolitką
A było tak:
Moja mama poszła na kurs frywolitki i to, czego nauczyła się na zajęciach pokazywała mi później w domu. Od razu mi się frywolitki spodobały i od razu "chwyciłam" o co w tym chodzi. U prowadzącej kurs mama dokupiła czółenka dla mnie i teczkę z odbitkami ksero, gdzie było parę, prostych wzorków. A było to... 30 lat temu
Były to czasy, gdy niczego nie było - tym bardziej kordonków, nie mówiąc o dostępie do wzorów frywolitkowych, więc po wysupłaniu paru drobiazgów i serwetki dla mojej babci, odłożyłam czółenka do szuflady.
Jakieś dziesięć lat temu wygooglowałam sobie słowo "frywolitki" i oczy ze zdumienia przecierałam, ile tego można znaleźć w internecie. Przeprosiłam swoje czółenka i bawię się w to znów
ewelin15 - Pią 06 Gru, 2013 10:59 Temat postu: Moja przygoda z frywolitką. Pierwszy raz zobaczyłam frywolitki w telewizji śniadaniowej to był rok chyba 95 pan Jan Stawasz pokazywał jak się je robi i swoje wytwory. Wtedy mnie oczarowały i postanowiłam że kiedyś się ich nauczę. Do realizacji tego planu przystąpiłam jak tylko miałam założony internet (a to nie było proste bo mieszkałam w lesie gdzie nie było linii telefonicznej a internet mobilny dotarł dopiero niedawno ok. 2007 r). Pierwszą rzeczą kupioną w sieci były czółenka i nici. I zaczęło się przeglądanie stron z instruktażami robienia frywolitek. Dosyć szybko załapałam o co w tym chodzi i wpadłam po same uszy. Ja która do tej pory czuje awersja do igły i nici, a przyszycie guzika jest dla mnie największą karą siedziałam i plątałam nitki, a że szło mi to bardzo wolno to kiedy się pomyliłam nie wycinałam elementu, nie zaczynałam od nowa a mozolnie rozwiązywałam każdy supełek. Trwało to nieraz trzy razy dłużej niż zrobienie tego fragmentu.
czarkotka - Nie 19 Paź, 2014 00:11
Macie ciekawe spotkania z frywolitką u mnie było banalnie.
Ciągle szperam w necie za ciekawostkami w rękodzielnictwie i przez przypadek trafiłam na frywolitkę.
Zauroczyła mnie. Szybki zakup czółenek, nieprzespana nocy i już.
Zdolności manualne odziedziczyłam po mojej babci (dzięki jej za to ) i na dodatek jestem wzrokowcem-nie potrzebuję schematów aby wiedzieć jak coś się robi ale frywolitka była wyzwaniem . Na szczęście wszystko jest w necie.
Życzę wytrwałości w zmaganiach z supełkami
|
|
|