To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduchy - Apel ortograficzny

maranta - Pon 03 Sie, 2009 18:15

Gosia masz rację Wink

Na koniec tak mi wpadło- dlaczego możemy pojechać na Ukrainę, na Litwę, na Węgry a tymczasem na Szwecję czy na Rosję to możemy jedynie najazd zrobić a już zwyczajnie pojechać to się nie da wesoło mi nie widzę nie słyszę

Makarbella - Pon 03 Sie, 2009 18:20

maranta napisał/a:
Cytat:
Najwięcej miejsc pracy w mazowieckiem i wielkopolskiem


Czemu (przy okazji- czemu, to też tak nie za bardzo, powinno być ponoć dlaczego... a niby dlaczego hahahihi ) nie mazowieckim i wielkopolskim puknąć się


Różnica jest taka: w katowickim i wielkopolskim oznacza w domyśle, że w województwie katowickim i województwie wielkopolskim. A w Katowickiem i Wielkopolskiem (wielką literą!!!) oznacza w domyśle w ziemi katowickiej lub w ziemi wielkopolskiej. W "ziemi" oznacza region, a to nie to samo co województwo. Ale weź to wytłumacz dziennikarzynie, który pisze: "pójdę szybko, także nie będę mógł z wami rozmawiać". Kurczę! Co ma "szybko" do "też nie rozmawiać"? Powinno być: "pójdę szybko, tak że nie będę mógł z wami rozmawiać."

mala100gosia - Pon 03 Sie, 2009 18:27

ja np. na urzadzenie zwane GPS nie mowie tak jak wszystcy tylko poprostu czytam te literki po polsku moze to nie jest poprawde, ale bardzo nie lubie słów napływowych z angielskiego :/
Makarbella - Pon 03 Sie, 2009 18:28

maranta napisał/a:
Na koniec tak mi wpadło- dlaczego możemy pojechać na Ukrainę, na Litwę, na Węgry a tymczasem na Szwecję czy na Rosję to możemy jedynie najazd zrobić a już zwyczajnie pojechać to się nie da wesoło mi nie widzę nie słyszę


Może w dziejach tak często napadalim na Litwę i Ukrainę, że we zwyczaju pozostało? wesoło mi

Poważnie gdybam, bo pewna nie jestem: Litwa była kiedyś częścią Polski, więc może to tak jak z przyłączonymi do miasta dzielnicami. Kiedyś jeździło się do Białołęki a teraz - na Białołękę.
Część Ukrainy też jakoś zawłaszczyliśmy (z historii to ja noga jestem, wstyd mi), a i z Węgrami w jakieś układy weszliśmy...chyba...

maranta - Pon 03 Sie, 2009 18:29

Makarbella- dziękuję, teraz już zapamiętam (chociaż i w tym wypadku tego "e" bym nie wstawiała, bo brzmi sztucznie).

Jednak w uszach nadal mi brzmi- w województwie łódzkiem, elbląskiem... ot, wspomnienia z dawnych czasów, gdy się dzienników słuchało, żeby prasówkę do szkoły przygotować (a fe) Wink

Truskaweczka - Pon 03 Sie, 2009 18:35

maranta napisał/a:
...łódzkiem, elbląskiem...

Od razu kojarzy mi się, że pani pogodynka mówiła właśnie w ten sposób, dodając przy tym co chwila, że niebo się "przeciera".
Jeszcze jednym koszmarkiem językowym są słówka "iż" i "aczkolwiek".

maranta - Pon 03 Sie, 2009 18:48

Truskaweczka napisał/a:
Jeszcze jednym koszmarkiem językowym są słówka "iż" i "aczkolwiek".


Pamiętam spikera, który co chwilę używał słów- azaliż i jakoby- chciał tak na siłę mówić pięknie.
Zawsze był wyjątkowo uprzejmy w rozmowach ze słuchaczami, zawsze przesympatyczny, ale to co wyczyniał z językiem, to się w głowie nie miści.

Kiedyś aż sobie coś zapisałam, jedną z jego wypowiedzi arcytrafnych w konkretnej sytuacji.

Zadzwonił słuchacz w czasie rozmów na żywo. Prowadzący odebrał a w słuchawce piiiiiiiiiiiii... normalnym byłby komentarz- słuchacz się rozłączył, przepraszamy czy coś takiego.
Sympatyczny prowadzący tymczasem przy wtórze tego pisku na linii dumał jak zjawisko grzecznie i pięknie po polsku skomentować i wyszło dokładnie takie coś-

"... no tak... mamy tak zwany pusty głos a za tym głosem nikt nie stoi... " i dopiero po tym komentarzu nastała cisza...

Makarbella - Pon 03 Sie, 2009 19:21

Truskaweczka napisał/a:
Jeszcze jednym koszmarkiem językowym są słówka "iż" i "aczkolwiek".


Ale czemu? Słowo "iż" jest synonimem słowa "że" i pięknie pozwala wybrnąć, kiedy tego "że" nagromadza się za dużo, np. "powiedział, że pójdzie na tę wycieczkę, jeśli Kasia powie mu że go kocha tak, że zje jego zupę i że każdy w Polsce będzie miał taki dom, że pomieści się cała rodzina pokrzywdzona tak mocno, że aż boli...". Szczególnie w "mundrych" tekstach naukowych fajnie wygląda "iż" zamiast "że".
A "aczkolwiek" też nie jest specjalnym anachronizmem, zastępuje "ale" lub "jednak". Ale "azaliż" to już przesada.


maranta napisał/a:
"... no tak... mamy tak zwany pusty głos a za tym głosem nikt nie stoi... " i dopiero po tym komentarzu nastała cisza...


Dowcipny chciał być jak chłopaki, co prowadzą audycję w porze największej słuchalności i liczył na awans. Biedaczek...

maranta - Pon 03 Sie, 2009 19:33

Makarbella napisał/a:
Dowcipny chciał być jak chłopaki, co prowadzą audycję w porze największej słuchalności i liczył na awans.


W jego wypadku akurat to nie to, dusza człowiek, w średnim wieku, bardzo stremowany rolą jaka mu w radio przypadła i przeraźliwie starający się, żeby wszystko wypadło idealnie- kiedy najbardziej się denerwował i najbardziej się starał, to tak mu wychodziło Smile
Przełożeni szybko przenieśli go do innych zadań, jak się żegnał ze słuchaczami na antenie, to płakał i słuchacze też, bo to dobroć chodząca była.

Truskaweczka - Wto 04 Sie, 2009 12:06

Makarbella napisał/a:
Słowo "iż" jest synonimem słowa "że" i pięknie pozwala wybrnąć, kiedy tego "że" nagromadza się za dużo

Właśnie w ten sposób nie powinno się konstruować zdań. Owszem - iż, ale jedno na kiiiilka ładnych zdań, ale nie co i rusz! Strasznie to pretensjonalne. Ja się przyznam szczerze, że przy pisaniu pracy świadomie nadużywałam słowa "jakkolwiek".
A propos spikerów - w radiowej jedynce do tej pory zdarza się któremuś spikerowi starszej daty powiedzieć "niewiasta".

Grażyna - Wto 04 Sie, 2009 13:10

No i ładnie "niewiasta". Mój tata też tak mówi, wskazując lub opisując osobę płci żeńskiej.

Samo słowo "płci" sprawia ludziom kłopoty.

Zauważyłam też, że spikerzy ostatnio robią bardzo dużo błędów gramatycznych, bo mają problemy z odmianą rzeczowników i przymiotników przez przypadki. No i często stosują słowa niecenzuralne, co mnie irytuje i badzo przeszkadza w odbiorze głównie telewizji.

A wracając do forum, to codziennie pojawiaja się nie tylko błędy ortograficzne ale również fleksyjne, gramatyczne, stylistyczne. Poza słowem "spódnica, góra, włóczka" są problemy z zapisem prostych wyrazów np. "zazdroska". Poprawiam czasami, ale tego jednak nie można opanować, bo postów codziennie jest bardzo dużo. Z drugiej strony cieszmy się tym, że chociaż mądrze i sympatycznie forumowiczki sie wypowiadają, dzieki czemu nasze forum jest takie urocze.

woalka - Wto 04 Sie, 2009 13:33

Nie chciałabym dzielić włosa na czworo, ale co post, to pojawiają się nowe wątpliwości...
Grażyna napisał/a:
są problemy z zapisem prostych wyrazów np. "zazdroska".

A powinno być "zazdroska", czy "zazdrostka"?
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu kilka lat temu zauważyłam w kiosku gazetkę - "Zazdrostki". Sprawdziłam w słowniku - no i okazało się, że racja... http://so.pwn.pl/lista.php?co=zazdrostka
Ale od tamtej pory w różnych miejscach spotykam się z obydwoma wersjami i nawet przestało mnie to kłuć w oczy Wink

szajajaba - Wto 04 Sie, 2009 14:21

A ja zawsze wiedziałam, że jest - zazdrostka - od zazdrości przecież Smile
maranta - Wto 04 Sie, 2009 14:34

Poprawna forma to- zazdrostka.
Truskaweczka - Wto 04 Sie, 2009 18:50

Ja widziałam u kogoś na Picasie "portponetka".
honda46 - Wto 04 Sie, 2009 19:41
Temat postu: apel ortograficzny
Pani, która uczyła mnie języka polskiego w liceum, tuż przed pisemną maturą powiedziała: pamiętajcie - naprawdę osobno pisze się: na pewno, w ogóle, przede wszystkim, z powrotem; natomiast wyrazy: studio, radio nie odmienia się (teraz można odmieniać). Do dzisiaj to pamiętam i nie mogę słuchać, gdy ktoś "przyszedł do studia" lub "słyszał w radiu". Denerwuje mnie również mylenie pojęć: cyfra i liczba. przykro mi
szajajaba - Wto 04 Sie, 2009 20:00

Ale cyfra i liczba tak różnie wyjaśniane są na studiach, że nie dziwota Wink
Zygfryd Smarzyk - Wto 04 Sie, 2009 21:52

Popatrzcie, wystarczy mała, myszką wyklikana pomyłka, by znaleźć się w tak przeuroczym miejscu. Ciepło w nim, jak w każdym goszczącym dyskusję o słowach i wyrazach. Toć nimi się myśli, żyje, mówi, słucha. To one stwarzają w nas obraz nas i miejsca w którym żyjemy. Wystarczy przeczytać jakąś książkę, a potem posłuchać ją w formie czytanej (teraz się mówi "audiobooka" – lecz nie brzmi to ciepło). Wystarczy przeczytać, potem posłuchać, by wzbogacić się w sposób dwojaki. A przecież można dołożyć do tego jeszcze inne przeżycia, jak choćby czyjąś opowieść o tej książce właśnie...
Dziękuję za Waszą wrażliwość. Szkoda, że niekiedy się gubimy chcąc być tak zasadniczymi. Język potoczny, mówiony czy pisany, ma prawo do tej pięknej wolności, gdy ktoś się przeliczy i liczbę z ilością pomyli. Nawet błąd, wielki błąd, można miłosiernie wybaczyć. Ba, można pokochać. Wyobraźcie sobie scenę oświadczyn. Często pełna ona językowej nieporadności, nieodkrywczych pojęć... Wygnać ją z pamięci? Wygnać ją z życia?
Przyznam, że niekiedy w zdenerwowanie mnie wpędza skupiane się na błędach osoby, która słuchając czy czytając śledzi błędy rozmówcy. Sądzę, że słuchacz (czytelnik) taki słucha słów, nie słucha człowieka.
Ja tam kocham - szczególnie gdy pióro mam w dłoni - te wszystkie iż, toć i aczkolwiek... nawet podsłyszanemu u kogoś słówku „deko” w znaczeniu „nieco, trochę” z radością deko miejsca w mych tekstach oddaję.
Alem nie jest wolny od pewnych uprzedzeń. Wyznaję pokornie, że drażni mnie gdy ktoś nadwyręża się nieco. Wolę gdy nadwerężał się będzie. Choć obie formy mają prawo wśród nas mieszkać. Takich przypadłości mam więcej, oj więcej. I wstydzę się za nie często...
Toć gdyby jakiś Językowiec (przez „J” bardzo wielkie) nasze Pogaduchy czytał... Do każdego zdania pewnie mógłby łatkę, lub choćby łateczkę, przypiąć. Nie bójmy się tego. Mówmy i piszmy, toć język ma być giętki, głowa (i serce) jego wodzem.
Podczas niedawnych domowych porządków znalazłem kilka numerów gazetowego dodatku „Ona”. Miałem tam obowiązek pisać każdego tygodnia opowiadanko „poprawne psychologicznie”. Przed drukiem podlegało ono weryfikacji właśnie przez panią psycholog. Kiedyś w rozmowie powiedziała, iż podziwia to, że tak wielu ludzi mówi mi o sobie. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nikt z mych bohaterów nie istniał naprawdę. No, może poza Zbójem, mym kotem. Każdy z mych znajomych czy przyjaciół stawał się cząstką któregoś z bohaterów. Dając mu w darze choćby swój sposób mówienia, choćby swoje błędy. Przyznam, że ze wzruszeniem brałem znowu te teksty do ręki. A kiedyś tak łatwo wyrzuciłem wszystkie.
A wiecie co po tym pisaniu do „Onej” zostało? Szacunek do ludzi piszących teksty do... seriali. Choć seriali, jako żywo, nie znoszę. Nie znoszę.
Z tysiącem serdeczności

Makarbella - Wto 04 Sie, 2009 22:42

szajajaba napisał/a:
Ale cyfra i liczba tak różnie wyjaśniane są na studiach, że nie dziwota Wink


Cyfra jest tym dla liczby, czym litera dla wyrazu. Jak można to inaczej wytłumaczyć? Zaciekawiło mnie to!

honda46 napisał/a:
Pani, która uczyła mnie języka polskiego w liceum, tuż przed pisemną maturą powiedziała: pamiętajcie (...) wyrazy: studio, radio nie odmienia się


Moja rzekła to samo. A potem obniżyła ocenę, bo okazało się, że jednak się odmienia. Do dziś mam żal, bo za piątkę z polskiego na pisemnej mogłabym nie zdawać ustnej...

Dziewczyny i Chłopaki! Mam jedną gorącą prośbę: nie wytłuszczajcie wyrazów napisanych niepoprawnie, niech się nie utrwalają w naszej pamięci, proszę o wytłuszczanie prawidłowej pisowni.
Kiedyś, kiedy zaczynałam karierę zawodową, hasłem przewodnim było: "wszyscy uczymy języka polskiego" i dotyczyło zarówno polonistów, jak i chemików, plastyków, matematyków i wuefistów. Kurczę, gdzie to poległo?

Trusia - Śro 05 Sie, 2009 08:32

Makarbello, zanikło wraz z reklamami Calgonu, które tak twardo obstają przy wersji "Nie używała pani Calgon?", że ludzie przestają ufać swojej intuicji językowej i sami nie są pewni właściwych form.
A ja nadal zwijam się z bólu słysząc te potworki językowe. Nawet w tej dyskusji pojawiają się mimowolne błędy oparte na tych rozpowszechnianych przez te ^&*%^#$%)^(_ reklamy Sad
Kiedy słyszę "używać (kogo, co) calgon, żel, pieprz ziołowy" albo "słuchać piosenkę" mam ochotę złapać za wsiarz* delikwenta i podsunąć mu pod nos słownik. Dużo słowników.
*złapać za wsiarz -> jestem białostoczanką, tak się u nas mówi o złapaniu za kark (ew. za ubranie na karku).

A teraz z zupełnie innej beczki - chcąc wydziergać dla siostry bolerko, zapytałam ją, jaki ma obwód ramienia. Zagadka: w którym miejscu się zmierzyła?
Różnice w stosowaniu słów przez ludzi, zwyczajowe znaczenia itp. są naprawdę fascynujące. I niekoniecznie błędne.

A wiecie, że można mówić "tą książkę"? Przez uzus (czyli zwyczaj, popularność) weszło już to paskudztwo do mowy potocznej i jest uznawane za potocyzm przez językoznawców. Tak samo jak "fakty autentyczne" - w odróżnieniu od "faktów prasowych", kiedyś zwanych "kaczkami dziennikarskimi".

PS Interesuję się zawodowo tymi zmianami jako polonistka i ciągle mnie zaskakują Wink

szajajaba - Śro 05 Sie, 2009 09:07

Makarbella napisał/a:
Cyfra jest tym dla liczby, czym litera dla wyrazu. Jak można to inaczej wytłumaczyć? Zaciekawiło mnie to!


Można, i - właśnie w szkołach tak się uczy dzieci. Otóż - cyfra to "0 - 9", liczba - coś, co składa się z 2 cyfr. A właściwie - teoretycznie jest to to samo wyjaśnienie, ale - jednak inaczej Very Happy
Makarbella napisał/a:
Kiedyś, kiedy zaczynałam karierę zawodową, hasłem przewodnim było: "wszyscy uczymy języka polskiego" i dotyczyło zarówno polonistów, jak i chemików, plastyków, matematyków i wuefistów. Kurczę, gdzie to poległo?


Wczoraj ścięłam się ogromnie na forum nauczycielski, gdyż pewna nauczycielka wf-u, młoda bardzo, stwierdziła: jak śmiemy mówić jej, że popełnia błędy! I z przekąsem: "a co, może dyslektyka też zmuszacie do poprawnego pisania?" Ręce mi opadły... Stwierdziłam, że dyslektyka - zwłaszcza.

Anisa - Śro 05 Sie, 2009 11:37

szajajaba napisał/a:
Ale cyfra i liczba tak różnie wyjaśniane są na studiach, że nie dziwota Wink


Na edukacji matematycznej uczono nas tak jak piszesz wyżej, że od 0 - 9 to cyfra, a powyżej to już liczba i tak mamy przekazywać młodemu pokoleniu Wink Zaś na edukacji polonistycznej dyskusję wywołała następująca "zagadka":
mianownik liczby pojedynczej " niebieskie pióro"
a celownik liczby pojedynczej? hmm

we_st - Śro 05 Sie, 2009 11:51

Anisa napisał/a:
w mianowniku liczby pojedynczej " niebieskie pióro"
a w celowniku liczby pojedynczej?

niebieskiemu (tego jestem pewna) piórze (?) bo przecież nie piórowi
P.S. Celownik to komu? czemu? dobrze pamiętam ?

Truskaweczka - Śro 05 Sie, 2009 11:58

Trusia napisał/a:
Tak samo jak "fakty autentyczne"

Mnie uszy bolały, kiedy słyszałam "fakty jednostkowe". Bełkot. (Jestem po filozofii.)
Fakt, albo zdarzenie jednostkowe; dwie różne rzeczy. Na fakt składa się wiele czynników.

Makarbella - Śro 05 Sie, 2009 13:36

Anisa napisał/a:
Na edukacji matematycznej uczono nas tak jak piszesz wyżej, że od 0 - 9 to cyfra, a powyżej to już liczba i tak mamy przekazywać młodemu pokoleniu Wink


Chyba jednak zaprotestuję. 1 może być liczbą tak samo jak 11, a cyfra służy do zapisywania liczb. Tak samo litery służą do zapisywania wyrazów, ale istnieją wyrazy jednoliterowe: o, i, z, w, u, a.

Anisa napisał/a:
Zaś na edukacji polonistycznej dyskusję wywołała następująca "zagadka":
mianownik liczby pojedynczej " niebieskie pióro"
a celownik liczby pojedynczej? hmm


Po zastanowieniu obstawiłabym: "niebieskiemu pióru" tak jak źródłu, dobru, pięknu, ciastku. Ale głowy nie dam!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group