To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduszki szydełkowe - CENY WYROBÓW SZYDEŁKOWYCH

Madzia - Sob 31 Paź, 2015 12:37

Wiecie co? Ja mam wrażenie, że tu nie tylko o cenę chodzi. Ludziom po prostu podoba się taki badziew. Uważam, że Polacy mają bardzo niski poziom estetyki. Może wynika to stąd, że przez wiele lat niczego u nas nie było, i nawet rękodzielnicy nie byli stworzyć czego pięknego z niczego. Nie wyrobił się dobry gust.
Zrobiła 8 chust Virus Tuch, a ten wzorek wcale mi się nie opatrzył. Ciągle patrząc na moją chustę myślę sobie jaka jest śliczna. I zrozumieć nie mogę dlaczego moje koleżanki z pracy i to lepiej sytuowane, noszą jakieś okropne, porozciągane i zmecholone szale z sieciówek.
Przecież niebawem je wyrzucą i kupią nowe, a w sumie wydadzą więcej niż wydałyby zamawiając np chustę u mnie.

gracha - Sob 31 Paź, 2015 20:20

Madzia, zgadzam się z Tobą. Plus to,że wyrób szydełkowy lub na drutach wielu kojarzy się z latami biedy, kiedy to dziergało się z konieczności, bo nie było w sklepach. Ja za czasów PRLu robiłam za pieniądze swetry, na drutach i na maszynie dziewiarskiej a teraz od wielu lat nie robię i robić nie będę. Nikt w mojej okolicy mi nie zapłaci tyle ile to warte. Mimo, że jest kilka osób wśród znajomych, którym się to co robię podoba. Co prawda jedną młodą koleżankę nauczyłam już różnicy pomiędzy akrylem i wełną. To elegancko ubierająca się dziewczyna, lubiąca dobrze się ubrać. W zasadzie ciągle mnie namawia na udzierganie jej swetra, ale - trochę już się obawiam robić komu innemu poza mną. Smile No chyba , że szalik, to jej obiecałam Smile.
Snedronningen - Sob 31 Paź, 2015 22:04

Madzia napisał/a:
Przecież niebawem je wyrzucą i kupią nowe, a w sumie wydadzą więcej niż wydałyby zamawiając np chustę u mnie.
Ale ludzie nie potrafią myśleć w ten sposób. Dla nich ważna jest cena jednostkowa, bez względy czy rzecz wytrzyma tydzień czy dwa lata. Grunt, że nabyli ją tanio.

Druga rzecz, to to, o czym wspomniała gracha. Ludzie już nie wiedzą jaka jest różnica pomiędzy wełną a akrylem. Nie znają zalet wełny, a co za tym idzie nie potrafią zrozumieć, w czym jest lepsza od akrylu.

vichta - Sob 31 Paź, 2015 23:21

koteccek00 napisał/a:
Moze kiedys ludzie przyjda po rozum do glowy I opamietaja sie z tymi Chinami.

A może i nie. Interes kręci się w najlepsze i sami do tego przykładamy ręki. Nie tylko, jeśli chodzi o wyroby dziewiarskie.
Święta idą i chińska fabryka Świętego Mikołaja pracuje pełną parą...

AlaJ - Sob 31 Paź, 2015 23:23

No i jeszcze element - pogoń za coraz nowszym rzeczami. Nieważne, że badziewie, ważne że modne. A jak się moda zmieni za pol roku, to do śmieci i hajda po nowe jeszcze modniejsze. Jak tanie (no i nie ukrywajmy, że takie badziewie to po pół roku szmata) to nie żal wyrzucić.
Szacunek do rzeczy trwalych chyba przestał istnieć.

maranta - Nie 01 Lis, 2015 17:36

Ja napiszę tak trochę przekornie, ale szczerze od serca, jak to ze mną jest wesoło mi

Jeśli chcę rzecz porządną, na lata (nie mówię o rękodziele, ale w ogóle), to inwestuję w coś co powinno być lepsze jakościowo (niestety nie zawsze tak jest, drogie i dobrej firmy niekiedy też potrafi sprawić zawód).

Należę do osób, które kompletnie nie interesują się markami i modą.

Od czasu do czasu przydarza mi się coś takiego jak "pożądliwość oczu".

Wygląda to tak, że wdepnę na przykład na Allegro i pobieżnie coś przeglądając, nagle... STOP - coś przyciągnie mój wzrok.
Powiedzmy, że jakiś ciuszek, buciki czy insza inszość.
Często w oko wpadnie chińszczyzna.

Nie patrzę wtedy na cenę ale na to COŚ, co mój wzrok przyciągnęło, czytam opis i wtedy zerkam na cenę - przeważnie są to grosze.

Teraz refleksja, czy podoba mi się na tyle, że chcę to mieć nawet jeśli użyję tylko jeden raz i się rozlezie.
Jeśli biorąc pod uwagę ryzyko, chcę to mieć choćby po to, żeby ucieszyć się tylko jeden raz - to kupuję.

Głupi ma szczęście i nie jeden raz kupiłam właśnie coś takiego za grosze np. zimowe botki za 19 zł i zimowe kozaki za 21 zł i kurtkę/futerko, która z przesyłką z Chin kosztowała śmiesznie mało - no i co?
Te konkretne ciuszki służą mi od dawna i absolutnie nic złego się z nimi nie stało.
Buty nie wydzielały jakiejś odrażającej woni, nie są klejone, ale porządnie szyte i cieplutkie.
Sporo osób widziało te moje zakupy i zazdroszczą.
Jedne półbuty za 15 zł (śliczne) mama złapała ode mnie i nosiła dwa sezony bardzo często i wyglądają jak nowe.

Tak - trafiały się też buble, ale jak mówię - przed kupnem brałam to ryzyko pod uwagę i cieszyłam się chociaż raz jeden puknąć się

Problem mam za to inny.
Kupując za groszę spodziewam się bubla. Jeśli jednak za śmieszną cenę dostaję rzecz porządną, no to mam potworne wyrzuty sumienia. To jest czyjaś niezapłacona praca Sad

To jest mój jedyny problem z tzw. chińszczyzną. Jeśli waham się czy kupić, to nie dlatego, że mogę dostać kiepski towar, ale że żal mi osób, które pracują prawie za darmo.

Tu są wyrzuty sumienia.

Jeśli natomiast kupię rzecz drogą i w dobrym sklepie i oczekuję, że dostanę towar dobrej jakości, a dostaję bubla, no to... szlag mnie trafia.

PS. Nikogo nie namawiam do kupna "chińszczyzy".
Nie namawiam też do kupna rzeczy markowych wesoło mi

Opowiedziałam tylko jak to ze mną bywa puknąć się


Dopowiem tylko, że u mnie nie ma czegoś takiego, że wywalam, bo niemodne.
Jeśli mi się podoba i dobrze się w tym czuje, to służy mi długie lata, aż umrze naturalną śmiercią.
Gdy kupuję, to też mam gdzieś modę. Jedynie ważne jest dla mnie - czy mi się podoba, potem - cena, a potem - czy jest mi to potrzebne Wink

Snedronningen - Nie 01 Lis, 2015 20:28

Moje sumienie nie godzi się na kupowanie chińszczyzny z zupełnie innych powodów. Uważam, że ludzie produkują tak ogromną ilość śmieci, że zwyczajnie zamęczyło by mnie, że się do tego dokładam, chociaż nie muszę. Dlatego właśnie nie kupuję rzeczy, które za chwilę będę musiała wyrzucić. Wolę wydać więcej i mieć coś przez długie lata, a po tych latach, gdy już przestanie mi się podobać a jest na tyle dobre, przerobić na coś innego. Niestety coraz częściej za badziew ludzie sobie życzą ogromne pieniądze. A często drogi jest badziew markowy.
Madzia - Pon 02 Lis, 2015 19:48

Miałam podobne dylematy jak Maranta. W pewnym momencie postanowiłam nie kupować rzeczy z Chin. W praktyce nie dość, że doszłam do wniosku, że sama świata nie zbawię, to jeszcze okazuje się to mało możliwe. Skoro nawet przykładowo pamiątki, które wiele osób lubi tak kupować na wakacjach produkowane są w Chinach.

Ale byłabym hipokrytką gdybym wypierała się, że lubię kupić taniej niż drożej. Zwłaszcza na ciuchy nie lubię wydawać za dużo. Ale w sklepach sieciowych swetry i czapki rozłażą się pod palcami, widać, że szybko się rozciągną i zmechacą, bo są robione jak najniższym także zużyciem włóczki. Bardziej mi chodzi o to, że ludziska po prostu lubią kicz i tandetę.
Plastikowe kwiatki ze sklepu "wszystko za 2,50 zł" są po prostu ładne. Moja koleżanka urządzając nowoczesną kuchnię chciała koniecznie kupić sobie taki sztuczny czosnek.

Ale dzisiaj coś jeszcze przyszło mi do głowy co pośrednio może łączyć się z rękodziełem, którego ludzie nie chcą kupować.
Osobiście kiedy oglądam coś wykonanego ludzkimi rękami, przede wszystkim podziwiam (bo zawsze podziwiam) kunszt wykonawcy i urodę pracy. Tylko rękodzielnik może z kolei ocenić ilość włożonej pracy.
Stawiam pierwsze kroki w decoupagu i jestem zachwycona tą techniką, jakież niezwykle piękne rzeczy można w niej stworzyć! Kiedy dostałam swoje pierwsze dekupażowe prezenty od Ciapary oglądałam je bez końca. Ogromne wrażenie robią wyszywane krzyżykami obrazki mojej koleżanki z pracy Irenki. Są przepiękne.
Przerobiłam słoik (jeszcze go nie pokażę), który u mnie w pracy pełnił rolę wazonu.
Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, choć nie wszystko mi się udało. Zdaję sobie sprawę, że nie do każdemu trafi ten słoik w gust. Ale sama jestem pod wrażeniem, jak można odmienić taki zwykły słoik i w jaki sposób.
Tymczasem ku mojemu, nie ukrywam, zdumieniu, na nikim nie zrobiło to wrażenia.

Grażyna - Śro 04 Lis, 2015 19:54

Ja myślę, że ludzie w ogóle nie mają pojęcia, co na siebie wkładają, niektórzy nawet chyba lustra nie mają.

Młodzi - Zwracają uwagę tylko na to, jakiej firmy jest zakupiony towar i czy jest trendy. Nie ważne, czy szmata. Wystarczy pochodzić po sławnych obecnie galeriach. Ciuchów pełno, a wybrać nic nie można. Same dzianiny miernej jakości. Ale ludzie kupują, bo to H&M, Reserve czy Orsay lub inna znana marka. Metka się liczy. kazanie

Wiele kobiet ponadto w ogóle gustu nie ma. Obserwuję moje koleżanki - nauczycielki, te w moim wieku, czyli po 50-ce. Ubierają się tragicznie i niezmiennie od wielu lat. Niektóre noszą jeszcze garsonki, które lata 90-te pamiętają. Krój ubrań jest nieco babciny, ale cóż - przyzwyczaiły się. Nic nie kupią, bo ich zdaniem niczego nie potrzebują, a gdy coś fajnego dojrzą, to ich zdaniem wszystko jest za drogie. Moje sweterki, czy obecnie biżuteria bardzo się podobają, ale za drogie.


Młodsze koleżanki, w niewielkiej liczbie, ubierają się dość dobrze. Często bardzo drogo. Mam takich kilka, które potrafią wydać na kieckę 1000zł, do każdej kiecki maja wysokogatunkowe buty i torebki. Ale, hmm... nie potrafią jednak odróżnić rzeczy drogiej od taniej i gdy widzą u kogoś śliczne ubranie, czy fajne buty, to zaraz wysnuwają wniosek, że ta rzecz kosztowała krocie. Nie mają więc umiejętności oceniania ceny surowca, czy produktu, z którego wykonana jest dana rzecz. Drogo, znaczy dobrze, tanio znaczy chłam.

japoneczka01 - Śro 04 Lis, 2015 20:15

Dodam, że od wielu lat weszła dziwna "moda" lub snobizm, naszywania przez znane i mniej znane firmy metek na zewnątrz ubrań. Dawniej jak byłam młodzieżą, to metki były dyskretnie wszywane na lewej stronie ubrania. Mnie to się bardzo nie podoba (to afiszowanie się). oooo nieee
maranta - Śro 04 Lis, 2015 21:18

Grażyna napisał/a:
Niektóre noszą jeszcze garsonki, które lata 90-te pamiętają.


Grażynko Very Happy To jest wierność ciuchowi, który się lubi, który nadal jest schludny i z którym trudno się rozstać. Doskonale to rozumiem wesoło mi

Dlaczego mam małe stópki i duże paluchy na końcach podwinięte do góry?
Bo bardzo kochałam moje buciki i nie zważałam na to, że stopa mi rośnie.
Mama je kilka razy wyrzucała, a ja wyciągałam i nosiłam aż do bólu, aż się całkiem zniszczyły.
Cudne były. Nic mnie nie obchodziło, że dawno nie są modne.

Moda dla mnie prawie nie istnieje. Jak coś lubię, to lubię i nie ma dla mnie znaczenia z którego stulecia to pochodzi wesoło mi
Owszem, mam modniejsze ciuszki również, ale to tylko dlatego, że mi się spodobały.

Gdy przychodzi taki okres, że aktualna moda kompletnie mi się nie podoba, to nikt nie jest w stanie namówić mnie do założenia modnego ciucha.
Chyba, że bym marzła i niczego innego nie miała, to wtedy każda szmata dobra wesoło mi

Fakt, że ja mam ten komfort, że nie chodzę do pracy. Być moze wtedy bardziej dbałabym o to co modne - nie wiem.
W okresie szkolnym - nie dbałam.
W ogóle byłam inna - nie cierpiałam dyskotek, nie interesowały mnie zespoły muzyczne puknąć się

W domu, również z modą na bakier - otaczam się przedmiotami, które lubię i kompletnie mnie nie interesuje co jest trendy.

Nieraz ktoś przyjdzie i mówi, powinnaś to zmienić czy to, słucham, bo niekiedy czyjś pomysł mi się spodoba, ale gdy koleżanka stwierdziła, że powinnam meble pomalować na ciemny kolor, to mało nie padłam, bo kocham moje mebelki w kolorze bardzo jasnego drewna wesoło mi

Jestem typem, który nie lubi zmian i cieszy się tym co ma.

Dlatego rozumiem, Grażynko, Twoje koleżanki. Może też lubią swoje stare ciuchy, może moda ich nie interesuje, a może zwyczajnie - nie potrafią same sobie ciuszków dobierać.
Poza tym czas tak pędzi, że człowiek może nie zauważyć, ze został w tyle - ze mną tak jest.
Ciągle mi się wydaje, że to lata 80-90 zeszłego stulecia Sad

japoneczka01 - Czw 05 Lis, 2015 07:35

Maranta ma rację - nie to ładne co ładne, tylko to co się komuś podoba. Nie ubierajmy się dla innych, bo nigdy wszystkim nie dogodzimy, ubierajmy się dla siebie, w to, w czym dobrze się czujemy. A moda, to rzecz względna. Trzeba w ubiorze podkreślać walory, albo tuszować braki, a nie bałwochwalczo podążać za modą, która nieraz wręcz szpeci.
Pamiętacie jak weszły w modę czapki "lawstorki"?
Większość kobiet musiała je mieć. Tylko zapomniały spojrzeć w lustro, czy im jest dobrze w tych czapkach, bo do takiej czapki trzeba było mieć regularne rysy twarzy. Niestety te czapki uwydatniały duże nieforemne nosy i wówczas zamiast ładnego wyglądu wychodziły "baby jagi".
A poza tym, nie każdy przywiązuje wagę do ubioru, chociaż ma pieniądze. Nie dajmy się zwariować, bądźmy wolni i bądźmy sobą.

Madzia - Czw 05 Lis, 2015 12:12

Podobno o gustach się nie dyskutuje. Ja również nie jestem jakąś straszną fanką mody i wybieram tylko te rzeczy, które mi się podobają.
Nie znaczy to, że mam nosić ubrania po swojej babci. Chyba, że są wyjątkowo stylowe.
Ale ciuchy z poprzedniej epoki po prostu postarzają.
Świetnie widziałam to na przykładzie koleżanki z pracy, już starszej kobiety.
Nosiła od wieków te same rzeczy, nawet po swojej mamie. Zawsze wyglądała okropnie.
Kiedyś przyszła do pracy w rzeczach, które kupił jej syn.
Były to spodnie i sweter o sportowym kroju. Przez te dwie rzeczy Pani Bogusia wyglądała młodziej o 20 lat.
Natomiast co do wnętrz. Tu również przecież nie chodzi o ślepe poddawanie się modzie.
Ale np ostatnio modne są skandynawskie wnętrza, bardzo jasne. Ja lubiłam ciemne meble, ale jasne pokoje są wg mnie o wiele bardziej pozytywne, niż smętne beże i brązy, które od lat dominują w polskich domach. Jeden kolor może mieć wiele odcieni i każdy może całkiem inaczej zadziałać.
Nie musimy być modne, ale może nie bądźmy staromodne?

Nie wiem, co to za czapki "lawstorki"?

AlaJ - Czw 05 Lis, 2015 12:21

To było dawno, dawno temu Wink. Byłam piękna i młoda i każda dziewczyna, która widziała sławne Love story i ta co nie widziała też, miała jeden przedmiot pożądania - taką czapkę jak Ali MacGrow:



maranta - Czw 05 Lis, 2015 12:47

Madzia napisał/a:
Ale np ostatnio modne są skandynawskie wnętrza, bardzo jasne. Ja lubiłam ciemne meble, ale jasne pokoje są wg mnie o wiele bardziej pozytywne, niż smętne beże i brązy, które od lat dominują w polskich domach. Jeden kolor może mieć wiele odcieni i każdy może całkiem inaczej zadziałać.


Ja lubię ciemne meble, ciemny brąz, a jeszcze bardziej wiśnia.
Jednak to do jasnych ścian.
Ja sobie wymarzyłam jaśniutkie mebelki z serii Romantica (dawna seria mebli Vox) i do tego ściany bordowe i tak mam już od kilkunastu lat i fajnie mi z tym wesoło mi

Nie cierpię za to stylu Ikei. W każdym razie nie w miejscu gdzie przebywam na stałe Wink

japoneczka01 - Czw 05 Lis, 2015 15:23

I jeszcze taka "lavstorka"


Debra - Nie 08 Lis, 2015 01:29

No cóż co do mody w pracy swoje trzy grosze wtrącę.U mnie w szkole rewia mody,czy starszy czy młodszy każdy stara się ubierać gustownie,modnie i młodzieżowo.Królują marki Zara,Monnari , Eva Minge itd.Z sieciówek to Carry.Niektóre panie rywalizują z sobą o prym.A ja mam to chwilami w nosie a chwilami czuję się przy nich jak Kopciuszek szczególnie gdy mam zły dzień.Ale,ale dziewczyny zazdroszczą mi sukienek na szydełku wg.Vanessy Montoro.Chociaż to jest dobre.
Co do urządzenia wnętrz to mam w stylu skandynawskim .Dlaczego,bo mój mąż tam pracuje i te klimaty wpływają na otoczenie domostwa.
A szlak jasny mnie bierze,kiedy my dziergamy godzinami i co nie którzy chcieliby nasze rękodzieła za przysłowiowy grosz
Pozdrawiam

dona61 - Czw 03 Gru, 2015 21:46

dziewczyny posłuchajcie ile pani sołtys bierze za sukienki robione na szydełku
http://dziendobry.tvn.pl/...mody,72174.html
_______________
http://hobbydanki.blogspot.com/

AlaJ - Czw 03 Gru, 2015 23:51

Pani sołtys to nasza Teris, a na Etsy ma sklep Irenastyle. Very Happy
Frida - Pią 04 Gru, 2015 07:55

Wątek poszedł w stronę mody i pomyślałam, że warto byłoby wydzielić osobny temat o stylu i modzie dzisiaj i w latach ubiegłych. Wspomnień czar dla starszych nastolatek i trochę wiedzy dla młodzieży.

A co do cen, to kupiłam na kiermaszu serwetę szydełkową, średnica 80 cm, za 35 zł. Bawełna maceryzowana, delikatny beż, porządnie wydziergana.
Najdroższą rzecz jaką miał sprzedawca, to obrus 160x250 cm za 250 zł. Serwetki 20-25 cm średnicy sprzedawał za 10-12 zł.
Spotkałam starszą kobietę z ozdobami świątecznymi szydełkowymi - mały aniołek za 6 zł - oraz kołnierzykami frywolitkowymi - nie znam ceny, siedziała sobie ustrojona w takiż kołnierzyk, dla reklamy, powiedziała i robiła kolejny kołnierzyk, na igle.

Ala z Byczyny - Wto 08 Gru, 2015 12:22

Mam coś co Was podniesie na duchu!!!
Wcześniej w dziale frywolitkowym obiecywałam, że uda mi się dostać dobrą cenę za zestaw gwiazdek, ale w efekcie.. złapała mnie przeprowadzka i maaasa problemów na nowym domu, więc za gwiazdki się nie wzięłam, ale świeta złapały mnie inaczej .. szydełkowo Smile

Dostałam zamówienie na świąteczny zestawik od lalylala, zawołałam 180 zł i JEST!
DA SIĘ cmoknięcie cmoknięcie cmoknięcie

Oto babolki - mają po około 10 cm wysokości Smile


Krakowianka - Wto 08 Gru, 2015 13:59

Ala z Byczyny, to super, życzę Ci wielu tak udanych zamówień! cool
vichta - Sob 23 Kwi, 2016 16:40

I jak tu być zdrowym?
http://allegro.pl/listing...&us_id=38088385
Właśnie dlatego nie dziergam zarobkowo wściekły

barbara 1 - Sob 23 Kwi, 2016 16:47

vichta to są ceny licytowane,tylko ciekawe jaką ustawiła kwotę minimalną ?
vichta - Sob 23 Kwi, 2016 19:11

Nie ma cen minimalnych. Wystarczy wejść w zakładkę "oferty kupna", żeby to stwierdzić.
Licytacje zaczynają się od bardzo niskich stawek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group