Pogaduszki szydełkowe - CENY WYROBÓW SZYDEŁKOWYCH
Asia S. - Sob 28 Lip, 2012 15:43
| krzysia551 napisał/a: | | dziewczyny ja cieszę się że sprzedałam to za tyle (razem wyszlo 80,00)bo mogła mi powiedzieć że pójdzie do chińskiego sklepu i kupi taniej, ja wolę mieć te 8 dych niż ich nie mieć, a do szuflady to już mi się nie chce robić i skladowc |
To chyba jest brak kreatywności. Ja rozumiem, że brak kasy powoduje, że sprzedamy serwetkę wartą 50 zł za 15 zł
Nie podjęłabym się za taką cenę. Jak pomyślę ile to czasu zajmuje i na końcu zobaczyłabym np. 15 zł to wolę iść z dziećmi na spacer.
Teraz możecie mnie zlinczować
AlaJ - Sob 28 Lip, 2012 15:53
| krzysia551 napisał/a: | | dziewczyny ja cieszę się że sprzedałam to za tyle (razem wyszlo 80,00)bo mogła mi powiedzieć że pójdzie do chińskiego sklepu i kupi taniej, ja wolę mieć te 8 dych niż ich nie mieć, a do szuflady to już mi się nie chce robić i skladowc |
Ja już kilku osobom powiedziałam, żeby poszły do chińskiego sklepu, będzie tanio, a ja skośnych oczu jeszcze nie mam.
Też bardzo mi zależy, żeby coś sprzedać, bo każdą złotówkę oglądam z dwoch stron, zanim ją wydam, ale jest pewna granica, poniżej której wolę poczytać dobrą ksiąźkę niż sterczeć nad robótką.
barbara 1 - Sob 28 Lip, 2012 16:11
Ja jkakos nie mam problemu ze swoimi klientkami,od poczatku ustaliłam swoje ceny i tego się trzymam,może też dlatego,że mieszkam w małej miejscowości i każda z moich klientek chce mieć coś orginalnego(tutaj mam np. panie ze szkoły Maćka),mam tez klientki które dwa razy do roku przyjeżdżają do swoich rodzin w mojej miejscowości i one od razu okupują butik szukając czegos nowego,dlatego tez dużo rzeczy robię w miedzy czasie do butiku.Tutaj pokłony dla mojej przyjaciółki która mi to sprzedaje i sama w takich rzeczach chodzi, jest moją żywa reklamą .Dlatego ta pani która sprzedaje swoje wyroby na targu za 500-1000 zł.to tylko mogę sie nisko pokłonić,że sobie wyrobiła taka cenę.
krzysia551 - Sob 28 Lip, 2012 19:14
To chyba jest brak kreatywności. Ja rozumiem, że brak kasy powoduje, że sprzedamy serwetkę wartą 50 zł za 15 zł
Nie podjęłabym się za taką cenę. Jak pomyślę ile to czasu zajmuje i na końcu zobaczyłabym np. 15 zł to wolę iść z dziećmi na spacer.
Teraz możecie mnie zlinczować[/quote]
Asia S. źle zrozumiałas ja nie sprzedałam serwetki wartej 50 zl za 15 zl, a mianowicie ja sprzedałam serwetkę za 50 zł i dwie male po 15 zł i razem to wyszlo 80 zł,
co do dzieci to mam już dorosle córki i na spacery z nimi nie chodze, ale jak byly małe to znajdowalam czas na to aby wyjść z nimi na spacer i cosik wydziergac
co do kreatywności to wydaje mi się że któraś z nas nie rozumie tego pojęcia albo je myli z czymś innym
co do linczowania to , to forum nie służy do tego
Kelmuska - Sob 28 Lip, 2012 19:44
Dziewczyny myślę, że na tym etapie należy zakończyć tę wymianę zdań, niech każda z nas robi i sprzedaje za ile uważa i naprawdę nie warto się o to sprzeczać.
Asia S. - Sob 28 Lip, 2012 20:34
krzysia551, ja nie pisałam konkretnie o Tobie, ale o wielu robótkujących, którzy sprzedają swoje prace za bezcen.
Kelmuska, masz rację.
Grażyna - Sob 28 Lip, 2012 21:29
A może warto, bo potem jest tak, że nie możemy uzyskac oczekiwanej ceny, bo ktoś sprzedaje swoje wyroby za bezcen.
Kelmuska - Sob 28 Lip, 2012 22:33
Grażyna, chyba jednak nie warto się sprzeczać. Ja osobiście nie sprzedaję, bo uważam, że nie jestem mistrzem w dzierganiu, a po drugie - po prostu to jest nieopłacalne. Jeżeli jednak sytuacja życiowa zmusza kogoś, do dzierganie za przysłowiowy grosz, to nie można tego krytykować. Każdy sobie radzi jak potrafi.
Tak już jest, że nie da się, aby wilk był syty i owca cała.
Asia S. - Nie 29 Lip, 2012 07:05
Nie wytrzymałam i muszę napisać. Jeśli kordonek kosztuje 15 zł i załóżmy na serwetę idzie cały motek a gotową serwetę można za 20 zł kupić to gdzie tutaj jest sens takiego interesu?
Grażynka ma rację.
romualda - Nie 29 Lip, 2012 10:05
| Kelmuska napisał/a: | | Dziewczyny myślę, że na tym etapie należy zakończyć tę wymianę zdań, niech każda z nas robi i sprzedaje za ile uważa i naprawdę nie warto się o to sprzeczać. |
w a r t o
Mnie się udaje jeden raz w roku sprzedać serwetę lub zazdrostkę za godziwą cenę i jestem cała szczęśliwa.
Reszta idzie na prezenty!
AlaJ - Nie 29 Lip, 2012 11:07
| romualda napisał/a: | | Kelmuska napisał/a: | | Dziewczyny myślę, że na tym etapie należy zakończyć tę wymianę zdań, niech każda z nas robi i sprzedaje za ile uważa i naprawdę nie warto się o to sprzeczać. |
w a r t o
Mnie się udaje jeden raz w roku sprzedać serwetę lub zazdrostkę za godziwą cenę i jestem cała szczęśliwa.
Reszta idzie na prezenty! |
Oczywiście, że warto. Jeżeli "robótkujące za grosze" nie będą świadome, jaką krzywdę robią i sobie i tym, co znają wartość swojej pracy, to dyskusjom z utyskiwaniami na zaniżone ceny, nie będzie końca. I co? I błędne koło. Jedne robią za bezcen, a drugie płaczą, że za bezcen pracować nie będą.
Kelmuska - Nie 29 Lip, 2012 11:41
| AlaJ napisał/a: | I co? I błędne koło. Jedne robią za bezcen, a drugie płaczą, że za bezcen pracować nie będą.
|
dokładnie tak i dlatego pisałam, że nie warto się sprzeczać, bo po prostu szkoda na to czasu, a dziewczyny chyba źle mnie zrozumiały
alienacja - Nie 29 Lip, 2012 13:16
Już sto razy bardziej wolałabym zrobić coś dla obcej osoby i nieco zaniżyć cenę, ale zobaczyć radość z ewentualnej rzeczy, niż tak jak mam ostatnio. Siostra zapytała czy mogłabym jej zrobić biżuterię na ślub cywilny, wiedziała co chce i zapłaciła na materiały i co z tego? Podejście, że skoro umiem, to robię i to dla niej zupełnie naturalne, nie ma potrzeby się czasem zainteresować jak idzie, czy cokolwiek. Umiem to daję. Grrrrrr. Cieszę się, że poprosiła mnie o coś takiego na ważny dzień, ale nie lubię podejścia, że skoro się nauczyłam, to nie należy mi się nawet odrobina wdzięczności, bo co to dla mnie i co z tego, że siedzę nad tym w swoim wolnym czasie, a wcale obowiązku nie mam tego robić.
krzysia551 - Nie 29 Lip, 2012 17:31
Myślę ze wycena prac szydełkowych nie jest tak łatwa jak np, haftu krzyżykowego gdzie za jeden krzyżyk liczy sie w granicach 3-5 groszy(tutaj można mówić że robi się za grosze), za szydelkowe prace kazdy liczy tyle ile uważa i ja tak policzyłam
Grażyna - Nie 29 Lip, 2012 19:40
Wiadomo, że policzyłaś jak chciałaś, tylko, że zarobek miałaś mizerny, bo powinnaś mieć też na uwadze koszty związane z dzierganiem, a mianowicie czas, prąd itd. Właściwie, moim zdaniem, to chyba nic nie zarobiłaś po realnym odliczeniu kosztów.
Każdy postępuje jak chce, ale w żadnym wypadku nie mozna mysleć, tak:
| krzysia551 napisał/a: | | dziewczyny ja cieszę się że sprzedałam to za tyle (razem wyszlo 80,00)bo mogła mi powiedzieć że pójdzie do chińskiego sklepu i kupi taniej, ja wolę mieć te 8 dych niż ich nie mieć, a do szuflady to już mi się nie chce robić i skladowc |
bo moim zdaniem to zbrodnia dla naszego hobby.
Macbak - Pon 30 Lip, 2012 22:29
Dzień dobry
Mam pewną prośbę. Mam kilka wyrobów makramowych na sprzedaż, ale nie wiem jaką ustalić
cenę. Nie chcę dawać zbyt niskiej, ale też nie chcę zawyżyć. Bardzo proszę o pomoc w wycenie tych przedmiotów.
Kwietnik
Naszyjniki
Bransoletka
Z góry dziękuję i pozdrawiam
aiszka4 - Czw 02 Sie, 2012 19:24
A ja muszę trójkę dzieci do szkoły wyposażyć. Jedna kiecka za 1000zł załatwiłaby sprawę, ale nie mam takiej klienteli. Więc nawet za 2 zł na godzinę będę dziergać, bo spacerem ani przeczytaną książką obiadu nie ugotuję.
Jak (jeśli) znajdę pracę, taką na etat, za godziwe pieniądze, to będę mogła sobie pozwolić na negocjowanie cen i bycie asertywną, albo robienie za darmo w ramach drogiego prezentu.
I tyle w temacie.
gracha - Pią 03 Sie, 2012 14:20
Ja na zarobek to dziergałam w dawnych czasach i to na drutach, wtedy było to opłacalne dla obu stron. Teraz jak nas zalewa chińszczyzna trudno o klienta, choć nie jest to niemożliwe. Jednak w ceny 500 i 1000 nie wierzę, zwłaszcza w taką ilość klientów przy takich cenach.
A Barbaro - małe miasteczko to jest atut? Myśłę,że tylko przy dobrym położeniu geograficznym. Moje nie jest najmniejsze choć i nie za wielkie ale mentalność mieszkańców powoduje, iż ciężko jest sprzedać cokolwiek ludziom parającym się rękodziełem, sztuką.
Asia S. - Sob 04 Sie, 2012 08:51
| aiszka4 napisał/a: | A ja muszę trójkę dzieci do szkoły wyposażyć. Jedna kiecka za 1000zł załatwiłaby sprawę, ale nie mam takiej klienteli. Więc nawet za 2 zł na godzinę będę dziergać, bo spacerem ani przeczytaną książką obiadu nie ugotuję.
Jak (jeśli) znajdę pracę, taką na etat, za godziwe pieniądze, to będę mogła sobie pozwolić na negocjowanie cen i bycie asertywną, albo robienie za darmo w ramach drogiego prezentu.
I tyle w temacie. |
W pełni rozumiem, pod warunkiem że masz zapasy nici i włóczek i nie kupujesz na bieżąco.
pierdruty - Sob 04 Sie, 2012 09:19
| Macbak napisał/a: | Dzień dobry
Mam pewną prośbę. Mam kilka wyrobów makramowych na sprzedaż, ale nie wiem jaką ustalić
cenę. Nie chcę dawać zbyt niskiej, ale też nie chcę zawyżyć. Bardzo proszę o pomoc w wycenie tych przedmiotów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam |
Proponuję porównać ceny w internetowych sklepach z biżuterią i rękodziełem, będzie to najbardziej miarodajne.
Mariola - Pią 09 Lis, 2012 10:07
dziewczyny ila wziac za takie bombki?
Asia S. - Pią 09 Lis, 2012 15:09
To ja się podepnę jak wyceniacie gwiazdki, aniołki i dzwonki?
Grażyna - Pią 09 Lis, 2012 15:22
Gwiazdki małe, takie 5 cm średnicy wyceniam na 2 zł, dzwonki na 5zł, a aniołki małe stojące sprzedaję po 8zł. Bombki zaleznie od srednicy, więc trudno mi powiedzieć, bo nie znam wymiarów twojej.
Asia S. - Pią 09 Lis, 2012 16:11
Grażynko dzwonki i aniołki jak wysokie?
Grażyna - Pią 09 Lis, 2012 17:07
Obecnie mam te wyroby pochowane w pawlaczu, ale tak gdzieś na oko te dzwonki 5-6cm, a aniołki 10-11cm.
|
|
|