Pogaduszki szydełkowe - CENY WYROBÓW SZYDEŁKOWYCH
ciapara - Czw 23 Lut, 2012 06:45
Betkam, nie masz za co przepraszac forum jest po to by wyrazac opinie.
Wyrazilas ja Ty i wyrazaja ja inne osoby. Takie prawo forum.
katarzyna341 - Czw 23 Lut, 2012 09:50
| we_st napisał/a: | | aneri napisał/a: | | Sama traktuje szydełkowanie od lat jako swoja pracę. Kilka godzin dziennie zamiast wyjść z domu chłód czy upał, denerwować się może wymagającym szefem i stresować z tym związanymi wszelkimi niewygodami, siedzę w domu i ...szydełkuje. Za godzinę nie wiele zrobię ale za 6 czy 8 godzin ... Betkam dodam tylko ze dzięki dzierganiu i też mojej wytrwałości, cierpliwości, konsekwencji ...utrzymuję dom, wychowałam i wykształciłam dzieci....Można ? MOŻNA. |
| Grażyna napisał/a: | | Przecież w trakcie zamówienia powstaje umowa jakby o dzieło, między producentem, a konsumentem/klientem. |
Przepraszam, że zapytam. Ale zżera mnie ciekawość. Płacicie podatek od świadczonych usług? |
dobre pytanie....podejrzewam ,że prawie żadna z nas nie rozlicza tych dochodów....nawet,jesli mają sporo zamówień..no chyba,że się mylę..
Grażyna - Czw 23 Lut, 2012 13:09
Zarobek jest sporadyczny i nie podlega opodatkowaniu
No chyba, że ktoś tylko dzierga na zarobek i się z tego utrzymuje. W takim razie to już chałupnictwo planowane.
| ciapara napisał/a: | Betkam, nie masz za co przepraszać forum jest po to by wyrazac opinie.
Wyrazilas ja Ty i wyrazaja ja inne osoby. Takie prawo forum. |
Popieram Ciaparę.
Betkam, przeczytałam ze zrozumieniem, inne panie pewnie też. Nikt się nie czepia.
Ja np. nie szukam klientów, to oni sami do mnie przychodzą i marudzą. A jak już się zgodzę coś zrobić, to wtedy, w tym momencie,nie traktuję swojego dziergania jak hobby, lecz jak pracę. Zadaną i wykonaną. Ta praca jest trudniejsza, bo klienci są marudni, zmieniają zdanie, kręcą często, sami nie wiedzą co chcą dokładnie, mają inne wyobrażenie o danej rzeczy niż producent. Nie słuchają ze zrozumieniem uwag o szczegółach wzoru, rozmiaru, modelu, użytego materiału, bo przecież nie każdy fason pasuje do każdej sylwetki, nie każda nić jest w dobrym gatunku. Mozna by się tak rozpisywać i rozpisywać. Dobrze jest, jak się coś zrobi i ktoś weźmie gotową rzecz. Wtedy produkt dopasowuje się do klienta. Gorzej odwrotnie...
Miałam niedawno problem z czapką. Dostałam zdjęcie, jak czapka ma wyglądać na głowie. Zrobiłam. Tłumaczyłam, że czapkę robi się od dołu w górę i poprawki nie będą mozliwe. Osoba potwierdziła, że zrozumiała. Zrobiłam czapkę i okazało się, że osoba stwierdziła, że w takim fasonie jej nieładnie. Prosiła - popraw, czyli zrób inną. Sprułam, zrobiłam drugi raz, znów wg wskazówek. Inny wzór, inny model. Przymiarka i werdykt - wydłuż czapkę, żeby się z głowy zwieszała. Wydłużyłam, a w środku aż mi się gotowało. Padło pytanie o cenę ... no i jak tu wycenić? Powiedziałam 20zł pod warunkiem, że u mnie już nic więcej nie zamówisz. No i to mnie nauczyło - wołaj człowieku solidną cenę z góry. Nie gódź się na poprawki. Niech klient bierze, co chciał.
Gośka - Pią 24 Lut, 2012 07:10
To tak jak dawno temu moja mama szyła sąsiadce bluzkę i spódnicę na wczasy. Sąsiadka wcześniej przez wiele lat była b.szczupła, a potem przytyło jej się. Chciała bluzkę dopasowaną - proszę bardzo - przymiarka dobrze - po uszyciu - Pani zwęzi. Ok. Po skończeniu zażyczyła sobie, żeby bluzkę skrócić. Mama skróciła i bluzka dotykała do paska spódnicy. Przy przymiarce została zatwierdzona. Po uszyciu - no to może jeszcze skrócić, tak żeby sięgała pod biust. Mama zapięła szpilkami i oczywiście między spódnicą a bluzką wylazł "baleron" (mąż sąsiadki tylko pukał się w głowę ) - po zastanowieniu zostało zatwierdzone. No to nożyczki ciachnęły i już. na całe szczęście odebrała i zapłaciła. Ale po kilku dniach przyszła żeby coś z tym zrobić Mama powiedziała, że nie może no bo przecież niby co miała zrobić przyszyć te szczątki szmatki co zostały ? Muszę dodać, że materiału było kupione "na styk". Efekt szycia - obrażona sąsiadka i bluzka w śmietniku.
ciapara - Pią 24 Lut, 2012 08:37
Gośka, otóż to! Mam doświadczenie z handlu jedno jakim chciałam się podzielić z Wami. Osób które tak naprawdę wiedzą czego chcą jest bardzo mało. Zdecydowana większość nie ma pojęcia czego szuka. Jak się trafi na osobę która nie wie czego chce i cos tam zamawia nie wiedzac tak naprawde o co jej chodzi to potem wychodzą "kwiatki". Dlatego jest zdecydowana roznica robic sobie a komuś. Jak się robi sobie to ma się wizję tego czegoś która może nie kształtuje się od razu ale powstaje w głowie. Robiąc komuś... nie siedzi się w cudzej głowie i nie wie o co temu komuś chodzi... jesli ta osoba sama nie wie czego tak naprawdę chce.
Kiedys kuzynka zobaczyla na mnie sukienke. Typu princeska, dopasowujace szwy... takie tam. Zachwycila sie. A ze szylam sama poprosila o uszycie. Uszylam. Masakra... inna sylwetka...biodra... brzuch... material poszedl w smieci... bo chociaz sukienka byla taka sama i uszyta tak samo to byla inna osoba i calosc wygladala koszmarnie!!!
To mnie nauczylo...nie szyc nic nikomu...bo oczywiscie uszylam za darmo! No bo to kuzynka. Nienawisci nie bylo co prawda. Ale rozczarowanie z jej strony. I zazenowanie z mojej...
jadwisia - Czw 29 Mar, 2012 14:30 Temat postu: Cena wianka komunijnego-frywolitką Gdzie jak nie tutaj mogę oczekiwać pomocy.
Robię wnuczce wianuszek komunijny,frywolitką.
Dostałam zamówienie od obcej osoby na drugi.Zrobię chętnie,ale problem ile wziąć za taki.
Poradżcie ,bo nie chcę nikogo naciągać.A wiem,że jest ta praca bardzo czasochłonna.
Napewno któras z Was już taki robiła na sprzedaż.
mala100gosia - Czw 29 Mar, 2012 15:04
jadwisia, zapytaj na pw / mailem maranty bo ona na pewno robiła takie wianki
Grażyna - Czw 29 Mar, 2012 15:16
i chyba Onka
alutka171 - Czw 29 Mar, 2012 17:03
Janeczka zrobiła już kilka pięknych kompletów
ciapara - Czw 29 Mar, 2012 17:28
Ania jest w szpitalu, lepiej i szybciej bedzie jak zapytasz na pw janeczke. Na pewno udzieli Ci szybko informacji.
Grażyna - Nie 06 Maj, 2012 15:15
Drogie dziewczyny
Szanujcie swoją pracę!!!
Byłam wczoraj w realnej galerii rękodzieła w Łodzi. Doznałam szoku i jestem zażenowana. Ceny wyrobów tak zanizone, że w niektórych przypadkach zastanawiam się, gdzie dziergaczki kradną nici/włóczki, skoro ich praca jest wyceniona poniżej kosztów zakupu nici/wlóczek. Bo normalny człowiek, po wydaniu pieniędzy na nici, nie zawoła za bluzkę rozmiaru 40 tylko 20zł, a za serwetę filetową, zrobioną bogatym wzorem i z cieniutkich nici, pewnie na oko szydełkiem mniejszym od 1mm,o boku ponad 1 metra - tylko 47zł.
Moje wyroby okazały się za drogie, a chciałam wstawić je do sklepu. Właścicielka stwierdziła, że taka polityka sklepu, to wynik konkurencji z chińszczyzną. Rozśmieszyło mnie to i bardzo zasmuciło. Najbardziej jednak przeraziło mnie to, że aż 80 rękodzielniczek wstawia swoje wyroby po lub poniżej poniesionych kosztów. Mam nadzieję, że nie z naszego forum, bo wiele rzeczy w tym sklepie jest miernej jakości, jednak sporo całkiem cudownych i dopracowanych.
Zastanawiałam sie, czy o tym napisać na forum, bo może właścicielki sklepu moją wypowiedź przeczytają i nie będą zadowolone, a wyglądają na sympatyczne i miłe, ale wydaje mi się, że nigdy rękodzielnictwo nie osiągnie takiej rangi, jak na zachodzie, gdy same rękodzielniczki nie zadbają o to.
M. - Nie 06 Maj, 2012 15:50
| Grażyna napisał/a: | Właścicielka stwierdziła, że taka polityka sklepu, to wynik konkurencji z chińszczyzną. Rozśmieszyło mnie to i bardzo zasmuciło.. |
spotykam się z tym na co dzień, kiedy mnie pytano czy zrobię np serwetę za ... tu padała cenę, na moją odpowiedź, że nici są droższe... mówiono, że taka cena była na rynku, ...
wtedy odpowiadam ,ze 5 moich oczek odpowiada 1 oczku tamtego wyrobu... dlatego china ma taką cenę...
zwykli ludzie jednak nie widzą różnicy...
kiedyś poszłam obejrzeć aniołki po 7 zł w kwiaciarni (miały być takie same jak ja robię!!!!)
to była china...
ale zwykli ludzie tylko rozeznają się na chinie tyle, że to ręczna robótka...
wielkości oczek nie patrzą, ani tym bardziej materiału...
Grażyna - Nie 06 Maj, 2012 16:02
No tak, ale te osoby, te 80 osób, godzi się na zanizoną cenę. To olbrzymia liczba rękodzielniczek (bo jest tam i decu, i bizu, i inne akcesoria). Nie odmawia sprzedaży i to mnie smuci. Wiadomo, kokosów nie chcemy, albo inaczej - zdobyć nie możemy, za swoje wyroby, ale bez przesady, nie mozna sprzedawać czegoś bez wliczenia ceny za robociznę. Tak myslę, kto tu w takiej sytuacji zarabia? Rękodzielniczki na pewno nie.
alutka171 - Nie 06 Maj, 2012 20:37
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę to, że w cenie wystawionej w sklepie rzeczy zawarta jest też marża tego sklepu. Stąd wniosek że wykonawczyni dostaje do ręki jeszcze mniejszą sumę.
Kiedyś zaszłam w Gdyni do sklepu z rękodziełem i zauważyłam że nie ma w nim frywolitek. Kiedy zapytałam sprzedawczyni czy można wstawić w komis to stwierdziła , że owszem były swego czasu w sprzedaży ale nie szły z powodu wysokiej ceny. A kiedy zapytałam jaką marżę narzucają okazało się, że 50%. I gdzie tu sprawiedliwość jak sklep nie robiąc prawie nic (w porównaniu z pracą włożoną w zrobieniu jakiegokolwiek rękodzieła) taką kasiorę sobie życzy?????
Oglądając asortyment w tym sklepie i jego ceny doszłam do wniosku, że wstawione rzeczy były wycenione i oddane przez twórców za przysłowiowe "psie" pieniądze.
alienacja - Nie 06 Maj, 2012 22:05
Ja byłam ostatnio w Krakowie i też już z przyzwyczajenia przyglądałam się napotkanym ręcznym wyrobom. I tu nie cena mnie zabiła, co właśnie wykonanie. Przykro mi patrzeć na serwetkę za 50zł która wygląda, jakby ją przed chwilą dano do zmemłania psu. Oczka powyciągane i nierówne, a całość prezentuje się tak, ze aż płakać się chce i chociaż ja mam doświadczenie nadal małe w szydełkowaniu, to nadal wygląda to lepiej niż tamte sklepowe. Szczerze mówiąc nie mogłam uwierzyć, że można coś takiego wystawić w sklepie, bo żeby to jeszcze jakiś stragan, ale nie - sklep. Dziwi mnie, że właściciele nie chcą przyjmować wyrobów zrobionych z sercem i dokładnie, bo wtedy nawet jak cena wyższa, to na pewno chętni się znajdą, a jak widzi się taką powyciąganą szmatkę, przymocowaną szpilkami, to odechciewa się w ogóle brać cokolwiek i gdziekolwiek... Takimi metodami z chińszczyzną się nie wygra, to jest zwyczajnie żałosne.
Inna sprawa, że widziałam także dzwoneczki, tyle, że to już chińszczyzna na pewno. Po 3.50zł. Nie wyglądały wcale źle tak naprawdę i szczerze mówiąc gdybym się w tym nie orientowała, sama bym nic przeciwko kupnie nie miała w przeciwieństwie do wyżej wspomnianych serwetek.
Natomiast z tym cenieniem się za granicą też bywa różnie. Znam panie, które robią biżuterię i ledwie zwraca im się cena materiałów, a robią piękne rzeczy, a znam też takie, gdzie wyrób woła o pomstę do nieba, a cena z kosmosu. Podobnie jak nie wszystko co ręcznie robione i wystawione na sprzedaż, faktycznie się sprzedaje. Także w tym temacie naprawdę bywa rozmaicie, niezależnie od kraju w którym się wystawia swoje wyroby. Śmiem twierdzić, że temat zależy bardziej od konkretnego człowieka i jego podejścia do własnych interesów
ciapara - Pon 07 Maj, 2012 07:43
Grazynko ja wlasnie padlam jak zobaczylam obrus szydełkowy za 100 zł z bawelnianych nici... odechcialo mi sie konczyc swoj zaczety...
Kelmuska - Pon 07 Maj, 2012 10:15
Pozwólcie, że ja też dorzucę swoje 5 groszy. Za psie pieniądze, to nie warto nic sprzedawać, bo za ciężka to praca, żeby sobie na to pozwolić. Kiedyś zostałam poproszona o zrobienie kompletu do chrztu (sukienka, buciki i czapeczka) i młoda mamusia zapytała czy zrobię to za 30zł, no bo włóczka będzie ją kosztowała, do tego kwiatuszki i wstążeczki, a dla mnie to przyjemność dziergać, tak stwierdziła. Tylko, że dla przyjemności to ja mogę robić dla siebie, a nie dla obcych.
ciapara - Pon 07 Maj, 2012 10:19
Kelmuska, dokładnie. Sukienki do chrztu na szydełku kosztowały w sklepie ponad 240 zł a były bardzo maluskie na 3-4 miesiace.
Znajomym jak robilam do chrztu rzeczy to zrobilam tylko za zwrot kosztow wloczki. To zrobilam dobrym znajomym, nie liczylam na prezenty w zamian. A i tak dostalam w podziekowaniu rozne rzeczy widac mamy były zorientowane w kosztach takich ubranek w sklepach.
Kelmuska - Pon 07 Maj, 2012 10:40
Dobrym znajomym, to ja też robiłam za symboliczną kwotę, ale to tylko dwa razy. Taki komplecik to niby mała rzecz, ale trzeba się do niego solidnie przyłożyć, żeby zrobić bardzo dokładnie, więc to pochłania więcej czasu, a nasz czas też jest w końcu cenny. Ja myślę, że ludzie są zorientowani w cenach wyrobów ręcznych, tylko szukają naiwnych, którzy zrobią im to za bezcen. Ja na szczęście do tych naiwnych nie należę i jak mam coś zrobić za grosze to lepiej wcale.
Właśnie kilka dni temu szwagierka coś mi napomknęła, że jej znajoma za zrobienie męskiego swetra bierze 50 zł, kurcze rozbój w biały dzień.
ciapara - Pon 07 Maj, 2012 10:48
Kelmuska, 50 zł? To moze i ja jej zlecę??? Mam do wydziergania sweter-namiot dla slubnego.... i tak mi sie nie chce... a tu prosze...darmocha...
To ja sobie w tym samym czasie obrus spokojnie zrobie...to mnie juz bardziej pociaga
Ania - Pon 07 Maj, 2012 10:51
Dziewczyny niestety prawda jest taka, że to wina tylko i wyłącznie "nasza" czyli rękodzielniczek.
Nie raz się juz dyskutowało na temat wyceny naszych prac itd.
Ja myślę, ze tak w 70% osoby, które coś tworzą zaniżają cenę swojej pracy tylko i wyłącznie ze strachu, że jak da więcej to się nie sprzeda, bo będzie leżeć, bo klientki mówią " aż tyle??, to za drogo!!, bo w sklepie kupię taniej!".......................i w ostatecznym rozrachunku wychodzi tak, że większość robi po kosztach byle by zrobić.................i zapewne myśląc....lepsze te 20zł niż nic!
I to jest największy błąd!!!!!!!!!!
Sami uczymy potencjalnych klientów tej "tanioszki".
I w ten sposób sprzedawcy prowadzący galerie, i potencjalni klienci nie są nauczeni, że za prawdziwe rękodzieło płaci się dużo...............bo zawsze znajdzie się taka kobitka czy facet, który zrobi taniej........................
Sama potrafię zrobić znajomym coś "za grosze" lub nawet za darmo.............albo z normalnymi klientami w większości przypadków przestałam się szczypać.
Na początku nie jest to łatwe, dużo prac przeleżało i czekało na swoją chwilę, bo nie spuściłam z ceny..................ale nastąpił przełom!
Ludzie zaczynają doceniać rękodzieło........... i obserwują, widzą, porównują!!!
Tylko nie możemy być takie miękkie
Kelmuska - Pon 07 Maj, 2012 10:53
A ja tak z ciekawości podjadę do tej kobietki, bo mam w zapasach wełnę i chciałam dla siebie sweter coś w stylu tych góralskich. Zobaczymy jaką cenę mi powie, bo jak 50zł, to dam jej do zrobienia, tylko najpierw zobaczę jakieś inne jej wyroby, żebym czasami nie była w plecy o te 50 dych.
stonesik - Pon 07 Maj, 2012 19:48
Ja ostatnio byłam z mamą na zakupach. Mama, która na rękodziele nie zna się w ogóle zauważyła na targu obrus szydełkowy. Średnica ok 150cm. Cena - 25zł!!! Jak zobaczyła go z bliska, od razu zauważyła, że to jakaś chińska tandeta. Pani, która go sprzedawała (bardzo miła zresztą) twierdziła, że robota ręczna - ha, ha! Mama z dumą stwierdziła, że córka ładniejszy zrobi i to 100 razy staranniej . Pół godziny później na wystawie w Cepelii zauważyłyśmy kolejny obrus - sprzedawczyni twierdziła, że "koniakowski" - wątpię:( I teraz ciekawostka - rozmiar 180cm - cena - 600zł
Obrus w Cepelii nieporównywanie pracochłonny, a mimo wszystko nawet za 6 stów nie chciałabym go robić .
Robię, bo lubię! Dla siebie, ew. dla rodziny, lub na prezenty. Nie potrafiłabym wycenić swojej pracy i czasu.
elawe - Wto 08 Maj, 2012 11:58
| Kelmuska napisał/a: | Pozwólcie, że ja też dorzucę swoje 5 groszy. Za psie pieniądze, to nie warto nic sprzedawać, bo za ciężka to praca, żeby sobie na to pozwolić. Kiedyś zostałam poproszona o zrobienie kompletu do chrztu (sukienka, buciki i czapeczka) i młoda mamusia zapytała czy zrobię to za 30zł, no bo włóczka będzie ją kosztowała, do tego kwiatuszki i wstążeczki, a dla mnie to przyjemność dziergać, tak stwierdziła. Tylko, że dla przyjemności to ja mogę robić dla siebie, a nie dla obcych.  |
Nawiązując do tematu ubranek do chrztu znalazłam taką stronkę: http://www.abrakadabra.sklep.pl/
A ja też robię tylko dla siebie i rodziny bo nie wiem ile wziąć za robótkę. Jeszcze jakąś czapkę czy beret to wydziergam, ale tylko dobrym znajomym.
Kelmuska - Wto 08 Maj, 2012 13:43
elawe znam tą stronkę internetową i dlatego wiem, że ubranka do chrztu są bardzo drogie, a na taką jednorazową imprezę, to rzadko która mama chce wydać tyle kasy
|
|
|