Pogaduszki szydełkowe - CENY WYROBÓW SZYDEŁKOWYCH
jogi45 - Wto 06 Gru, 2011 23:39
ceny rękodzieła psuje chińszczyzna podobna do rękodzieła a dużo tańsza. Czasem trzeba się dobrze przyjrzeć by zobaczyć różnicę. Sprzedaję swoje rękodzieło na targowisku ale idzie słabiutko, pojedyńcze sztuki i w takich cenach że ledwo zwróci się koszt materiału. Dziergam bo lubię, i tak głównie dla rodziny.Tylko przedmioty bardzo oryginalne mają szansę się sprzedać i to też w odpowiednim miejscu. Liczyłam na okres świąteczny ale się rozchorowałam.
Gabriela36 - Pon 12 Gru, 2011 14:14
Wczoraj przechodziłam obok kwiaciarni i w oknie wystawowym zobaczyłam aniołki szydełkowe po 6 złotych, jak spojrzałam na producenta, oczywiście chińskie, ale sposób wykonania masakryczny. Ja tam orłem w szydełkowaniu nie jestem ale to co zobaczyłam w sklepie, szkoda słów
marzenatejs - Nie 18 Gru, 2011 20:12
Zawsze przeliczam tak cena materiału razy 2 ...np jeśli na coś bawełna kosztuje np 30 zł to wykonanie 60 .do tego wiadomo jak coś bardzo wymyślnego to coś tam dorzucam ... i wtedy mam cenę robótki.Ostatnio znajoma poprosiła mnie o szal .Wyliczenie włoczka 35 zł szal 70 bo to w miarę prosta robota,gdybym zrobiła jakimś super wzorem dołozyłabym jeszcze z 10 zł bo to znajoma i tyle mego wymądrzania
M. - Nie 18 Gru, 2011 20:20
| Gabriela36 napisał/a: | Wczoraj przechodziłam obok kwiaciarni i w oknie wystawowym zobaczyłam aniołki szydełkowe po 6 złotych, jak spojrzałam na producenta, oczywiście chińskie, ale sposób wykonania masakryczny. Ja tam orłem w szydełkowaniu nie jestem ale to co zobaczyłam w sklepie, szkoda słów  |
zwykli ludzie widza tylko cenę i że ręczna robota...
a ja jak Ty patrzę jak wykonane słupek maja 3 krotnie dłuższy od mojego ...
gabi12 - Pią 13 Sty, 2012 18:11
Jeszcze w temacie wyceny prac szydełkowych (drutowych)
http://yadis-art.blogspot...rekodzielo.html
http://robotkiwarminskie....-rekodziea.html
Grażyna - Sob 14 Sty, 2012 08:37
Dyskusja-dyskusją, ale do niczego nie prowadzi, jedynie do stwierdzenia faktu, o którym od dawna wiemy, że wyceniamy swoje towary za nisko. Póki będą istnieć ciuchlandy, chińskie sklepy i tanie sklepy internetowe, to nie osiągniemy celu, jakim jest sprzedawanie unikatowej, ręcznie robionej pracy za godziwą, faktyczną cenę. Bo tu cenę realną często wyznacza właśnie klient.
Ja codziennie mam oferty zamówień na swoje wyroby. Już mnie męczą. Szczególnie, jak wydziergam coś dla siebie i prezentuję na sobie, zazwyczaj w pracy. Wtedy koleżanki są zachwycone, nagle pragną to mieć. Niektóre osoby są namolne, marudzą, że chcą, a jak im mówię cenę robocizny + materiału, nie doliczając żadnych innych kosztów, to temat nagle przycicha, a następnie się budzi, przy okazji kolejnej rzeczy, którą te osoby widzą. Koszmar...
Jesienią kilka koleżanek marudziło o obrusy, serwety, bluzeczki szydełkowe. Nie spieszyło im się. Nie miałam zbytnio czasu na duże projekty, więc mówię, że będą ferie świąteczne, to wtedy im zamówienie zrealizuję, bo mam wtedy dużo czasu, bo nudzę się, gdy nic nie dziergam i coś wtedy wymyślam, no i po co mam robić z nudów kolejną rzecz dla siebie kiedy mogę zarobić. Oczywiście usłyszałam, że dobrze, że zgadzają się, podałam cenę, cena została zaakceptowana, ale zaznaczyłam, że chcę dokładne informacje przed feriami dotyczące rozmiaru, koloru, grubości nici....itd. Wiadomo, trzeba spełnić oczekiwania klienta. Tuż przed świętami przypomniałam o umowie, nadeszły święta, ferie minęły i .... oczywiście cisza. To ja się pytam, po co ktoś marudzi? Przecież o kosztach wyrobu ten ktoś wiedział wcześniej. Należało powiedzieć, że się rezygnuje. Straciłam furę czasu, bo: szukałam fajnych wzorów, bo serwety miały być ogromne, więc opracowywałam sobie, jak model powiekszę, w razie czego, bo analizowałam zasobność sklepów w miescie, bym mogła klientowi poradzić jakąś nitkę i powiedzieć jej aktualną cenę.
W tym całym sprzedawaniu/wykonywaniu na zamówienie denerwuje mnie właśnie brak odpowiedzialności u ludzi. Im się wydaje, że ja mam wszystkie wzory zapisane w głowie, jak na dysku w komputerze i dla mnie opracowanie modelu to pikuś. Że to jest strasznie łatwe i oczywiste. Że umowa ustna też zobowiązuje, obie strony.
Gabriela36 - Sob 14 Sty, 2012 09:20
Grażyna, ja cię doskonale rozumiem, też miałam do zrobienia pewien projekt dużego obrusa na okrągły stół, takie rzeczy bardzo długo się robi, klientka się wkurzyła i zrezygnowała, stwierdziła że sobie kupi nie będzie czekać
ciapara - Sob 14 Sty, 2012 11:36
Dlatego trzeba moim zdaniem sprawe zalatwic nastepujaco.
1. wyslac do pasmanterii marude i zlecic jej zakup nici.
Okreslic jej jaki maja miec metraz albo dokladnie powiedziec ktore ma kupic i jaka ilosc.
I teraz postepowac tak
a.jesli pojdzie i sama zobaczy ceny nici i sie zniecheci mamy babe z glowy na dlugo.
b.Jesli pojdzie i kupi.... to juz widac ze zdeterminowana... wiec olac sie nie da...
wtedy mowimy ile robocizna wyniesie (wczesniej wspominajac zeby zawalu nie bylo) i uzgadniamy szczegoly zwiazane ze wzorem i fasonem. Mamy wtedy po pierwsze tylko konkretne osoby, po drugie nie produkujemy sie tworczo bez sensu a po trzecie mamy z glowy marudzenie maruder.
Podsumowanie:
Osobom ktore nigdy nie tworzyly niczego wydaje sie ze stworzenie czegos niepowtarzalnego to taki pikus. A tak nie jest bo to wlasnie za myslenie najwiecej sie powinno placic. Jezeli projekt powstaje indywidualnie i na miare wiadomym jest ze to powinno kosztowac solidnie.
Moja mama za uszycie garsonki zaplacila 240 zł. Umiala sie krawcowa wycenic prawda?
Ale takie rzeczy zalatwia sie przed przyjeciem zamowienia. Ustala sie cene, klientka sama kupuje material... i wtedy wiadomo ze podaje sie koszt wykonania...
SAMEGO wykonania produktu.
jogi45 - Wto 24 Sty, 2012 21:50
Na którymś blogu widziałam taką propozycję wyceny rękodzieła gdzie godzina pracy to ok 9 zł, do tego oprócz innych kosztów dolicza się np stanie w kolejce na poczcie itp. Myślę że aż tak ostro nie należy tego liczyć. Ludziom którzy dojeżdżają do pracy nikt nie liczy czasu dojazdu do czasu pracy i trudno porównywać pracę w zaciszu domowym z pracą w fabryce.
mama72 - Śro 15 Lut, 2012 01:06 Temat postu: cena cena powinna obejmować głownie roboczo godzinę + koszty wŁóczki. NAwet jeśli przyjmiesz 5 zł (mniej niż osoba w ciucholandzie za godzinę) powinnaś wyjść nieźle.Cencie swoje prace nawet jeśli macie etat i robicie to w wolnym czasie. Póki nie zaczniecie cenić swoich prac nadal będzie to babcine hobby. A jest masa kobiet, które nie potrafią, nie mają czasu , cierpliwości etc.
mama72 - Śro 15 Lut, 2012 01:11
piszecie o chińszczyźnie czy same jej nie kupujecie?/// np. rajstopy dla wnusi, piesek na baterie o kocich oczach, to proszę o konsekwencję, już teraz są przesłanki, że oni będą mieli swoje banki i co za miskę ryżu będziecie pracować? Same nie kupujmy chińszczyzny !!
Hania1 - Śro 15 Lut, 2012 08:11
poczytałam dzisiaj te wasz wszystkie wypowiedzi i biję
sama też zrobiłam juz wiele prac i ten sam dylema jak wycenic swoja pracę w pełni zgadzam sie z wami .
Patrząc na ceny tych marnie zrobionych aniołków ,dzwoneczków to az mnie trafia serwetki w pasmateriach byle jak poplecione.Kazdy by chciał mieć cos takiego co robię ale za darmo tak ,tak i powiem że czasem dam koleżnce czy tak komuś weżmie do ręki podziekuje pieknie ale nie jest w stanie tego docenić ten kunszt i mozolną pracę.Wiel razy zastanawiałam się czy warto robić w dobie tych bubli paskudnych bo tak jak piszecie tylko pieniądze liczą się .troche pomarudziłam ale ok
Macie rację dziewczyny należy cenic to co ma wielka wartość i pokazywać wszystkim prawdziwy produkt a nie bubel okrutny .
Betkam - Śro 15 Lut, 2012 12:34
Trochę się wtrącę, bo czytam to narzekanie i nie mogę tylko czytać.
Ja robię bo lubię, nie przejmuję się ani chińszczyzną, ani bublami, nawet czasem coś kupię - bo tanio. Nie rozdaję też robótek na lewo i prawo, bo nie mam na to czasu. Szydełkowanie traktuję jak odskocznię od codzienności. Dlatego nie bardzo rozumiem czym się drogie szydełkowniczki tak emocjonujecie, bo chyba nie traktujecie swojej pasji jak pracy zarobkowej? No chyba, że się mylę...
Pozdrawiam
Hania1 - Pon 20 Lut, 2012 18:06
| Betkam napisał/a: | Trochę się wtrącę, bo czytam to narzekanie i nie mogę tylko czytać.
Ja robię bo lubię, nie przejmuję się ani chińszczyzną, ani bublami, nawet czasem coś kupię - bo tanio. Nie rozdaję też robótek na lewo i prawo, bo nie mam na to czasu. Szydełkowanie traktuję jak odskocznię od codzienności. Dlatego nie bardzo rozumiem czym się drogie szydełkowniczki tak emocjonujecie, bo chyba nie traktujecie swojej pasji jak pracy zarobkowej? No chyba, że się mylę...
Pozdrawiam |
Betkam ja powiem tak :Hobbyo ,pasja,odskocznia od codzienności to wszystko prawda i ja
to tez tak traktuję,nie rozdaję swoich prac na prawo i lewo bo za bardzo cenię to co robię ,ale kiedys zapytała mnie pani właśnie o cene serwetki bo bardzo chciała żebym jej zrobiła i miałam problem nie wiedziałam co jej odpowiedzieć coś tam powiedziałam i efekt był taki że musiałam do tego jeszcze dołożyc.Cieszę sie jak komuś podoba się to co robię ale czasem ktoś chce coś i chyba dobrze by było żeby nagrodził te pracę godnie bo chyba nie jestesmy az takimi filantropami .
Betkam - Wto 21 Lut, 2012 12:59
Hania1, niestety masz rację. Już się przekonałam, że prawie zawsze podziw nad ręczną robotą kończy się na pochwałach i z tego się cieszę, a na pytanie za ile byś mi wyszydełkowała taką spódniczkę odpowiadam z uśmiechem za dwa lata.
Pozdrawiam
katasza - Wto 21 Lut, 2012 20:40
| Betkam napisał/a: | | za ile byś mi wyszydełkowała taką spódniczkę odpowiadam z uśmiechem za dwa lata |
Dobre!
aneri - Śro 22 Lut, 2012 07:22
Każda nasza praca zasłóguje na szacunek , nie wazne czy to jest nasze Hobbyo ,pasja, odskocznia ...Czy tylko za prace zawodową należą sie pieniądze i uznanie. Moim zdniem nasze prace które kosztowały nas moze mało wysiłku ale napewno sporo czasu,cierpliwości w koncu umiejętności to już jest warte wele dlatego drogie panie szanujmy swoja pracę i uczmy szanować ja innych. Prezent, czemu nie ale niech obdarowany ma świadomośc ze dostaje cos wyjątkowego.
ciapara - Śro 22 Lut, 2012 07:48
Ja zrobilam szal ktory mial ponad 8000 oczek. Dlubalam go ponad miesiac kazda wolna chwile. Miał 2 metry z tego co pamietam na pol metra. Druty 3 mm nitka prawie maszynowa calosc wazyla 50g. Robilam go za darmo dla jednej wyjatkowej osoby, od ktorej w zamian dostalam koronkowy szal w kolorze czarnym tzw mantylke.
No i oczywiscie jak ta pani nosi ten szal estonski ode mnie to wzbudza zachwyt. Padaja pytania czy na zamowienia tez robie. Na razie sie migam bo jak wycenic taki ogrom pracy? Musialabym powiedziec ze ze 300 zł. A kto tyle zapłaci???
Grażyna - Śro 22 Lut, 2012 16:05
| Betkam napisał/a: | Trochę się wtrącę, bo czytam to narzekanie i nie mogę tylko czytać.
Ja robię bo lubię, nie przejmuję się ani chińszczyzną, ani bublami, nawet czasem coś kupię - bo tanio. Nie rozdaję też robótek na lewo i prawo, bo nie mam na to czasu. Szydełkowanie traktuję jak odskocznię od codzienności. Dlatego nie bardzo rozumiem czym się drogie szydełkowniczki tak emocjonujecie, bo chyba nie traktujecie swojej pasji jak pracy zarobkowej? No chyba, że się mylę...
Pozdrawiam |
Jeśli ktoś u mnie coś zamawia, to traktuję to jako pracę zarobkową. A dlaczego miałabym tak nie robić? Nie rozumiem. Przecież w trakcie zamówienia powstaje umowa jakby o dzieło, między producentem, a konsumentem/klientem. Wykonywanie czegoś dla kogoś nie sprawia mi przyjemności i frajdy tak, jak robię cos dla siebie lub dla członków mojej rodzinki.
ciapara - Śro 22 Lut, 2012 16:33
Grażyna, zgadzam sie w zupełnosci. Jest to w sumie czas zabrany rodzinie. MOglabys w tym czasie robic 100 innych rzeczy. Takze pracowac zarobkowo.
pierdruty - Śro 22 Lut, 2012 19:03
Też się podpisuję pod słowami Grażyny.
Dodam jeszcze, że nie chodzi o to, żeby zadzierać nosa i puchnąć z dumy, bo się coś potrafi, ale jak słyszę (b. często) coś w rodzaju "zrób mi, co to dla ciebie, trochę tam drutami pomachasz", to z równym wdziękiem odpowiadam "pomachaj sobie sama".
Betkam - Śro 22 Lut, 2012 19:41
Ale się poruszyło
Nie miałam zamiaru odbierać ani należnego szacunku do wykonywanej pracy, ani w żaden sposób umniejszać jej znaczenia - wcale nie wynikało to z mojego wpisu. Po prostu mam inne spojrzenie na zarabianie na szydełkowaniu. Uważam, że to nie jest zajęcie, które da się tak naprawdę wycenić, bo cena przerasta możliwości potencjalnych nabywców. Z chińczykami nie wygramy, takie są prawa rynku i konkurencji. Moim zdaniem trzeba się z tym pogodzić, a nie narzekać, bo wychodzę z założenia, że nie denerwuję się tym na co nie mam wpływu.
Pozdrawiam
aneri - Śro 22 Lut, 2012 20:36
Betkam znam wiele kobiet które sprzedają swoje prace szydełkowe i chociaż nie sa to sumy wielkie to jednak sporo sobie dorabiają. Sama traktuje szydełkowanie od lat jako swoja pracę. Kilka godzin dziennie zamiast wyjść z domu chłód czy upał, denerwować się może wymagającym szefem i stresować z tym związanymi wszelkimi niewygodami, siedzę w domu i ...szydełkuje. Za godzinę nie wiele zrobię ale za 6 czy 8 godzin ... Betkam dodam tylko ze dzięki dzierganiu i też mojej wytrwałości, cierpliwości, konsekwencji ...utrzymuję dom, wychowałam i wykształciłam dzieci....Można ? MOŻNA. Naprawdę są ludzie którzy doceniają nasza pracę i doskonale umieją wycenić i ocenić ją.
Ciapara nie licz oczek jakie zrobiłaś przy pracy szalika ale policz godziny w tedy wycenisz wartość szalika 300zł to wcale nie wygórowana cena.
Betkam - Śro 22 Lut, 2012 21:10
Widzę, że tu nie bardzo ma znaczenie co napiszę, bo chyba tego nie czytacie, a każda moja wypowiedź to jest pożywka do obwiniania mnie za wszystko i kolejnego narzekania. Przepraszam, że się wtrąciłam do dyskusji i ośmieliłam stwierdzić, że lubię szydełkować, że takiemu zajęciu należy się szacunek, że to nie jest zajęcie, które da się tak naprawdę wycenić, bo cena przerasta możliwości potencjalnych nabywców, że z chińczykami nie wygramy i że nie denerwuję się tym na co nie mam wpływu, a do szydełkowania podchodzę z dystansem.
Ja tam wiem swoje - uwielbiam szydełkowanie i tyle, a do swojej pracy zarobkowej podchodzę tak samo - po prostu kocham to co robię i tyle. Życzę Drogim Paniom radości, satysfakcji i spełnienia.
Pozdrawiam
we_st - Śro 22 Lut, 2012 23:12
| aneri napisał/a: | | Sama traktuje szydełkowanie od lat jako swoja pracę. Kilka godzin dziennie zamiast wyjść z domu chłód czy upał, denerwować się może wymagającym szefem i stresować z tym związanymi wszelkimi niewygodami, siedzę w domu i ...szydełkuje. Za godzinę nie wiele zrobię ale za 6 czy 8 godzin ... Betkam dodam tylko ze dzięki dzierganiu i też mojej wytrwałości, cierpliwości, konsekwencji ...utrzymuję dom, wychowałam i wykształciłam dzieci....Można ? MOŻNA. |
| Grażyna napisał/a: | | Przecież w trakcie zamówienia powstaje umowa jakby o dzieło, między producentem, a konsumentem/klientem. |
Przepraszam, że zapytam. Ale zżera mnie ciekawość. Płacicie podatek od świadczonych usług?
|
|
|