Humor - Z życia wzięte...
maranta - Pon 04 Lip, 2005 16:26 Temat postu: Z życia wzięte... W naszym życiu zdarzają się nieraz przezabawne sytuacje.
Oto kilka śmiesznostek, które zdarzyły się mnie i moim bliskim.
Mój tata będąc na kilkudniowym kursie... szedł pewnego dnia bardzo zamyślony korytarzem, gdy nagle ktoś go zapytał: słuchaj jak ten kolega, z którym mieszkasz w pokoju ma na imię? Tata nadal zamyślony odpowiedział- nie wiem, zaraz go zapytam. Otworzył drzwi do pokoju i woła: Józek jak ci na imię? Zaskoczony Józek na to- nooooo Józek.....
Miałam pisać klasówkę z geografii, wiedziałam, że tematem są polskie góry... i to było wszystko co wiedziałam, byłam kompletnie nieprzygotowana... Nic dziwnego, że na pytanie o Wielką Krokiew odpowiedziałam, że jest to ... warzywo jadane w górach. Skojarzyłam krokiew z brukwią, a że klasówka o górach...
Byłam na kilkunastodniowych rekolekcjach w klasztorze. Pewnego dnia, gdy spacerowałam po otaczającej klasztor łące, przechodząca koleżanka zapytała mnie czy nie wiem gdzie jest jakaś siostra. Rozejrzałam się dookoła i mówię- o zobacz tam kawałek dalej jest siostra. Koleżanka spojrzała i parsknęła śmiechem- w miejscu, które wskazałam pasła się krowa... też czarno- biała. Muszę dodać, że jestem strasznym krótkowidzem..
Oto historia, ponoć autentyczna, opowiedziana kiedyś przez kogoś z rodziny-
Biegunka, to jak wiadomo przypadłość bardzo dokuczliwa. Przekonała się o tym pewna osoba. Dopadło ją to biedną w pracy- a był to dzień wypłaty- cóż było robić, wzieła pensję i zwolniła się do domu... Niestety nie doszła... z paniką w oczach wpadła do pierwszej lepszej, ciemnej bramy... w samym środku akcji nagle czuje, że coś się jej otarło o "pewną" część ciała. Zerwała się przerażona, myśląc, że to jakiś szczur. W pośpiechu naciągnęła majtki i wybiegła z bramy na ulicę. No tak, ale w bramie została torebka z całą wypłatą... Co robić sama nie wróci tam za nic... Zobaczyła milicjanta i z wielkim trudem wszystko mu opowiedziała. Wrócili razem do bramy, milicjant poświecił latarką a tam leżał... pijak z całą twarzą zafajtaną... żaden szczur- to ten biedak się tak oganiał... Milicjant podał kobiecie torebkę i stwierdził, że powinien delikwenta dostarczyć do izby wytrzeźwień, ale jak go dostarczyć w takim stanie...
Na razie tyle, mam takich historii mnóstwo, ale teraz wasza kolej
mcm2 - Pią 15 Lip, 2005 00:03
zabawne historie mogąbyć tylko z życia wzięte
dzięń przed ślubem narzeczeni z śwadkami ubierają sale na przyjęcie podchodzi kucharka pyta się o której jutro uroczystość ślubna przyszła panna młoda tak była zaskoczona tym pytaniem
-nie wiem -na całą sale krzyczy do narzeczonego- októrej jutro ślub
nadmienie że sala była na ok 120 gości, obsługa miała ubaw że młoda nie wie októrej powie tak
barbara 1 - Pią 15 Lip, 2005 19:20
Byłam ostatnio z mężem i 3 letnim synem na festynie.
Przygrywała kapela ludowa,min.grał facet na akordeonie,
w pewnym momencie mój mały synus zauważył owy akordeon
i na cały głos:patrz mama ten facet gra na rozciąganym pianinie.
Wszyscy uczestnicy w śmiech
maranta - Sob 16 Lip, 2005 12:44
Oj, dzieci, dzieci
Odwiedziła mnie kiedyś kuzynka z 5-letnią córeczką.
Mała dostała do zabawy osobny rozkładany stolik, na którym ułożyła zeszycik, kredki itp. Wszystko równo poukładała i mówi do mnie- a teraz będę się bawić w... w... i bardzo zmartwiona wypaliła- o jejku, ja nie wiem jak się takie bawienie nazywa...
barbara 1 - Sob 16 Lip, 2005 12:48
Wczoraj mój mały był ze swoim tatą u znajomego.Po powrocie pytam się małego.
Maciusiu,a co jadłeś dobrego?Na to mój syn
mamusiu tam taka bida,że aż piszczy.Zaznaczam,że mały ma dopiero 3 lata :wesolek:
maranta - Sob 16 Lip, 2005 13:07
Mądraliński
Podobnie odpowiedziała mi córeczka koleżanki, gdy do niej zadzwoniłam. Odebrała mała (czterolatka) ja się jej pytam- Weronika, co tam u was słychać, a ona mi na to- eee, bida z nędzą. Roześmiałam się i drążę dalej- a czego więcej, bidy czy nędzy? A ona na to- a tak po równo
Anna B. - Czw 18 Sie, 2005 22:08
Moja piesa otwiera sobie wszystkie drzwi i bramki. No,ale ona jest duża. Zaś te kociaki...
maranta - Czw 18 Sie, 2005 22:15
Moje obie kotki też się nauczyły otwierać większość drzwi. Robią to przeważnie naskokiem, choć w jednym pokoju włażą na kanapę i z niej się wychylają i do klamki sięgają. Wygląda to podobnie jak na tej fotce. Tylko, że tym sposobem niestety jakoś im sie nie udaje otworzyć. Łatwiej z naskoku
dzina - Pią 19 Sie, 2005 20:58
fajnie: Witam was serdecznie opowiem wam historię gdy chodziłam do piątej klasy szkoły podstawowej nie przygotowałam się do lekcji historii nauczycielkaoczywiście wzieła mnie do odpowiedzi ispytała czym zajmują się płaterzy klasa podpowiadała ,wykonując różne ruchy rękami a ja odpowiedziałam że wyrabiają patelnie Następna historyjka z życia wzięta na początku gdy wprowadzili karty do bankomatów ,byłam jeszcze taka zielona chciałam wybra pieniądze i gdy włożyłam kartę do bankomatu odezwał się głos 'a co czytac nie umiemy' bardzo się wystraszyłam a że głos był podobny do głosu mojego kolegi więc zaczęłam się rozgląda c czy nie wszedł za mną ten znajomy ale nie było go więc dopiero spojrzałam na ekran a tam pisało bankomat chwilowo nieczynny panowie uzupełniali pieniązki . Od poniedziałku jestem na urlopie
|
|
|