Porady - kobieca pomoc mile widziana ;)
Nietoperek - Pon 07 Lut, 2011 00:53 Temat postu: kobieca pomoc mile widziana ;) Trochę się wahałam czy zaczynać ten temat czy nie... Ale internet huczy od tylu porad, że tak naprawdę nie wiem w co wierzyć, a wiem że macie nieco więcej wiosen ode mnie i więcej doświadczenia... Za kilka miesięcy zmienię swoje nazwisko a co za tym idzie zaczynamy z moim belmondo przygotowania do wesela. Czy są jakieś rzeczy, o których w takim wypadku należy pamiętać, a które na początku nie są takie oczywiste? Czy były jakieś sytuacje, które was na waszych weselach totalnie zaskoczyły?
Paddington - Pon 07 Lut, 2011 17:37
hmmmm poruszyłaś temat-rzekę.
pewnie tyle ile Maranciaków mających ślubne doświadczenia tyle zdań na tema tego co ważne bardzo a co mniej, na co uwagę zwracać teraz a na co potem... Ja uważam, ze najważniejsze jest to by NIE PANIKOWAĆ i nie zatracic się w przygotowaniach by nie zapomnieć o tym, że to nie dla gośći tylko dla WAS to wszystko ma być.
Kilka rad- chyba tak się nie da. Napewno przewertowałaś stada for internetowych na temat ślubu...
Od siebie- co uważam za godne zachodu
dobry fotograf który zrobi wam album/fotoksiążkę. Sesja zdjęciowa w innym dniu niż ślub (ale to dla tych którym ponowne czesanie nie straszne)
pomyślcie o podróży poślubnej- to WAM się należy na początek nowej drogi- warto zrobić coś na co oboje macie wielką ochotę i może gdzieś dalej pojechać?
Czym nie warto się martwić- jedzeniem- nigdy nie jest tak, że zabraknie jedzenia. Dogodzeniem wszystkim - nie uda się. Przejmowaniem kto obok kogo "będzie jadł kotleta".
Nie wiem co konkretnie chciałabyś wiedzieć, ale pytaj- temat ma aktualny więc chętnie pomogę.
Ach i jeżeli jesteś z dużego miasta i tam ma być wesele to kościół i knajpę trzeba niestety wcześnie rezerwować- i tu rok czy 1,5roku to nie przesada.
Nietoperek - Pon 07 Lut, 2011 23:22
Najważniejszą zasadę "nie panikować" właśnie dzisiaj złamałam, ale na szczęście mam wyrozumiałą mamę, która bardzo mi pomogła i jest już lepiej
Chodzi mi trochę o to, że ostatnio usłyszałam dużo uwag o tym, że powinnam się pytać czy klimatyzacja jest wliczona w cenę, czy jest parkiet czy posadzka i tego typu rzeczy. "Bo wesele można łatwo zepsuć." A ja jak bywałam na poprzednich weselach to nie zwracałam na takie rzeczy uwagi. Więc już sama nie wiem co jest ważne i czym mam się zajmować. A na fora nie zaglądałam. Przejrzałam tylko jedno bo chciałam znaleźć informacje na temat lokalu, który chcę wybrać i tyle. Więcej bym chyba nie zniosła
Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 11:28
Ja brałam ślub 4 lata temu ale ...przygotowania zaczynałam 2 lata wcześniej od wizyty w kościele celem zaklepania daty,potem zaklepanie lokalu a potem to już łatwo poszło.No ale ja miałam wesele raptem na 30 osób więc łatwo było.Orkiestrę jeśli chcesz mieć to też trzeba wcześniej zamawiać.Męża kolega ma zespół i ma terminy zaklepane nawet 1.5 roku wcześniej.W moim przypadku wszystko było ok tylko...kominiarz mi w ostatniej chwili zrezygnował i było bez. Nie przejmuj się a wszystko pójdzie dobrze.Jeśli będziesz mieć kościelny to decydujesz,jak ma być kościół przystrojony/jeśli nie bierzesz specjalnej firmy/ i np.czy ksiądz ma po was wyjść czy sami idziecie do ołtarza.My mieliśmy konkordatowy i dokumenty podpisywaliśmy wcześniej w zachrystii ale umówiliśmy się z księdzem że symbolicznie podejdziemy do ołtarza złożyć podpisy.Jakby co to pytaj,nawet na PW.Trzymam kciuki.
ciapara - Czw 28 Lip, 2011 18:28
Jak tam przygotowania?
Nietoperek - Wto 13 Wrz, 2011 08:28
Przygotowania galopowały tak szybko, że aż nie bardzo miałam kiedy zaglądać na forum, za czym ogromnie tęsknię Ale zostały 4 dni i oprócz podekscytowanie zaczynam odczuwać lekką panikę. Już mi się zaczynają mieszać wszystkie sprawy, o których muszę pomyśleć i poukładać... Ale będzie dobrze
kharola - Wto 13 Wrz, 2011 09:44
Nietoperek, ja miałam generalnie dwa śluby, ale z tym samym facetem. Dwa lata temu wzięliśmy ślub cywilny. Wiedziałam, że w przyszłości również powiemy sobie "tak" w kościele. Zawsze mi się wydawało, że "za drugim razem" będzie łatwiej. Jednak emocje były te same, jak nie większe. W połowie sierpnia tego roku miałam ślub kościelny. W trakcie przysięgi małżeńskiej tak się zestresowałam co spowodowało wybuch histerycznego śmiechu, aż ksiądz wyłączył mikrofon i dał mi czas na uspokojenie. Przez kościół przelała się fala śmiechu gości - wypadło zabawnie. Wrażenia niezapomniane. Także uszy do góry, wpadek nie przewidzisz, co ma być to będzie. Za to "po" dużo śmiechu. A dobrze będzie z pewnością.
Nietoperek - Wto 13 Wrz, 2011 10:02
Cieszyłabym się gdyby poszło w śmiech. Ja niestety na stres reaguję histerycznym płaczem a to trochę gorsza opcja, ale będę się trzymać
ciapara - Wto 13 Wrz, 2011 10:35
placz... to powiesz ze ze szczescia i spoko luz
kharola - Wto 13 Wrz, 2011 10:52
Wiecie najśmieszniejsze jest to, że na naukach przedmałżeńskich ksiądz, który je prowadził wspominał o różnych sytuacjach, jakie mogą nastąpić podczas ceremonii, między innymi o śmiechu. Oczywiście ja nie dopuszczałam do siebie takich myśli, że mi może się coś takiego przydarzyć. I masz ci los. Pocieszające jest to, że nie jesteśmy osamotnione w takich zdarzeniach.
ciapara - Wto 13 Wrz, 2011 12:02
lepszy placz niż nerwowy chichot
Nietoperek - Wto 13 Wrz, 2011 18:22
Bździmdzibałki do zabrania. Spisuję i pakuję do pudełka bzdurki, które mogą się przydać. Czyli zapasowe pończochy, nitka z igłą i inne takie. Może przychodzi wam na myśl coś co może być tego dnia potrzebne a zwykły śmiertelnik o tym może zapomnieć?
ciapara - Wto 13 Wrz, 2011 18:25
Po pierwsze kase w buta zebys gola za maz nie wychodzila. Po drugie inne buty na zmiane... wygodne bo jak wam skubna buty to sie w nowe nie wbijesz po oczepinach. Po trzecie ustal kto Cie oczepia... powinna chrzestna Twoja. Igla nitka... dobry pomysl... acha i nie pozwol zeby ktos ci skubnal kwiatka z bukietu!!!
I polam nogi!!! Na nowej drodze zycia
Nietoperek - Wto 13 Wrz, 2011 20:11
To aż o tylu rzeczach muszę pamiętać?!? Na szczęście mam ogarniętą świadkową, mam nadzieję, że mnie pokieruje w razie czego
Aga86 - Śro 14 Wrz, 2011 10:59
Jak dobrze,że już jest założony ten wątek, mnie się przyda z a2 tygodnie
Pamiętaj jeszcze o czymś starym, nowym, niebieskim i pożyczonym. I tak jak pisze Ciapara- upewnij się kto oczepia i w jakiej formie. Wszystkiego dobrego na Nowej Drodze
ciapara - Śro 14 Wrz, 2011 11:58
Mnie sie o oczepiny obrazila chrzestna... bo przed oczepinami nie poprosilam jej.... oczepiala mnie chrzestna meza....a moja byla wsciekla...takie szczegoly niestety tez trzeba dopilnowac...
Nietoperek - Pon 26 Wrz, 2011 12:51
A mnie oczepiała świadkowa i w sumie nikt nie wspomniał, że powinna to zrobić chrzestna (której zresztą na weselu nie było, niestety ze zdrowiem czasem tak bywa). To chyba zależy od regionu.
Aga86 jeśli jeszcze jesteś przed tym ważnym dniem (bo w sumie nie mogę się doliczyć czy chodziło o byłą sobotę czy o następną ) to kilka szczegułów, które mi bardzo pomogły:
1. Wkładki żelowe do butów na obcasach, dzięki nim wytrzymałam całą noc w jednych butach i nawet mnie tak bardzo nogi nie bolały
2. Rozmawialiśmy pod koniec wesela chwilę z naszym djem i stwierdził, że dobrze zrobilismy skacząc po parkiecie ile się da. Ludzie wtedy chętniej wychodzą od stolików potańczyć.
I ogólnie zapomnieliśmy o masie rzeczy, i dużo rzeczy wypadło inaczej niż planowaliśmy, ale wszystko udało się wyśmienicie, nie zmieniłabym nic, więc chyba najlepszą radą jest nie przejmować się szczegółami
|
|
|