Pogaduchy - Czas na robótkowanie
ksanty - Nie 02 Sie, 2009 18:09 Temat postu: Czas na robótkowanie Dziewczyny oglądam Wasze prace i jestem przerażona kiedy Wy to robicie.
miałam rok przerwy od szydełka i drutów.
Praca i 2 dzieci powodowały niedosyt snu w ciągu tygodnia, studia w weekendy, sesja - tragedia.
Teraz mam wakacje i odkurzyłam sprzęt ale bluzka w dwa wieczory to i tak dla mnie strasznie mało czasu a robię od lat.
szajajaba - Nie 02 Sie, 2009 18:15
ksanty, ja co prawda dzieci nie mam, ale za to absorbującą pracę (wymagającą pracy również w domu, po - pracy) z dojazdami i studia mgr. Mieszkam z lubym, więc, chociaż staramy się razem dbać o dom, ten czas się kurczy bardzo. Ale np. nie potrafię oglądać czegokolwiek nie mając zajętych rąk, czasem zdarza mi się w trakcie konferencji dziergać, na wykładach - obowiązkowo. I wiadomo, są rzeczy, które robi się prędziutko, są też te wymagające wiele czasu. Koleżanki w pracy, które dziergają i mają dzieci - wykorzystują wolne chwile i tyle, nie ma czegoś takiego jak "pusty przebieg" Długa przerwa to 25 minut - aż 25 minut, w trakcie których - jeśli tylko nie ma dyżuru - można zrobić kolejne rządki.
ksanty - Nie 02 Sie, 2009 19:48
Cytując moją babcię "porządna kobieta nigdy nie siedzi bezczynnie"
ale jakoś nie widzę siebie szydełkującej w czasie wykładu na studiach czy też wokandy w pracy.
W domu to coś innego, każda wolna chwila jest wykorzystana
szajajaba - Nie 02 Sie, 2009 20:39
No oczywiście, ja w trakcie lekcji też nie szydełkuję Robię to, jak mam czas. Okienko na przykład - po co mam siedzieć? Papiery robię w domu tak czy siak.
A wykłady - koleżanki mi zazdroszczą Czasem jest tak, że wykład jest po prostu - nudny.
Makarbella - Wto 04 Sie, 2009 10:53
| szajajaba napisał/a: | A wykłady - koleżanki mi zazdroszczą Czasem jest tak, że wykład jest po prostu - nudny. |
Nie mogę sobie wyobrazić co by to było, gdybym prowadziła wykład a ktoś mi dziergał. Chyba wyrzuciłabym za drzwi albo "uwzięła się" na egzaminie, bo skoro taka zdolna, że nie robi notatek...
Jest też trzecia opcja: pomyślałabym, że skoro dzierga to się nudzi - to znaczy, że ze mną jest coś nie tak i trzeba uatrakcyjnić wykład. Ale jak uatrakcyjnić wykład? Rapować?
szajajaba - Wto 04 Sie, 2009 11:11
A wzięłaś pod uwagę, że często, gęsto wykładowcy odwalają fuszerkę? Np. - na pewnym wykładzie znana pani profesor zamiast mówić - półtorej godziny czytała nam wykład z książki :] No to ja przepraszam, ale książkę sama umiem przeczytać.
Często też zdarzało mi się być na wykładzie przedmiotu, który już miałam zaliczony Przy studiowanie któregoś już tam kierunku siłą rzeczy pewne sprawy się powtarzają - a że koleżanki musiały na danym wykładzie być, nie widziałam powodu, bym się miała szwendać po uczelni.
Inna sprawa, że niektórzy naprawdę nie potrafią wykładać. Mam taką panią psycholog, która - mimo iż przedmiot zwał się "współczesne tendencje psychologiczne - od razu nam powiedziała, że ona zamierza robić psych. rozwojową i społeczną, a jak się przedmiot zwie, to ją nie obchodzi. No więc skoro wykładowcy tak podchodzą...
gosias - Wto 04 Sie, 2009 11:15
A ja sobie dziergam lub szydełkuję wieczorami. Jesienią więcej, bo i wieczory dłuższe, ale bluzki w dwa dni to nie zrobię
woalka - Wto 04 Sie, 2009 11:49
| gosias napisał/a: | | Jesienią więcej, bo i wieczory dłuższe |
No właśnie, gosias, mam to samo - odkąd długo jest jasno - synek zaczął mi później zasypiać i nie mogę się wyrobić, żeby zdążyć jeszcze robótkę wziąć w ręce.
Jeden plus jesieni i zimy - dłuższe wieczory
gustavo_2008 - Wto 04 Sie, 2009 11:51
Ja tak jak gosias dziergam wieczorami.Przed telewizorem muszę mieć robótkę w rękach.Na robótki wykorzystuję każdą wolną chwilę
gosias - Wto 04 Sie, 2009 12:36
Mimo wszystko wolę lato i wiosnę chyba, że zimą jest śnieg i lekki mróz
woalka - Wto 04 Sie, 2009 12:38
| gosias napisał/a: | | wolę lato i wiosnę |
Ja też, dlatego to "Jeden plus jesieni i zimy"
Ale życzę Ci duuużo wolnego czasu, bo na piękne rzeczy go spożytkowujesz
gosias - Wto 04 Sie, 2009 12:49
woalka, dzięki Tobie również życzę duuuuuużo wolnego czasu tylko dla siebie
ksanty - Wto 04 Sie, 2009 13:56
też głównie wieczorami szydełkuję, teraz w czasie urlopu więcej w ciągu dnia. Ale nie potrafię usiąść do robótki wiedząc, że nie wszystko w domu jest zrobione. Najpierw obowiązki a potem przyjemności. Chyba, że czekam np. aż pralka skończy czy też obiad się dogotuje
ps. jednak da się zrobić bluzkę w 2 dni, wczoraj zaczęłam gada i dziś go kończę. Wprawdzie w wersji mini (na 13 latkę) ale gada robi się błyskawicznie. Przed wyjazdem w sobotę zdążę zrobić jeszcze dla siebie
gosias - Wto 04 Sie, 2009 21:06
ksanty, to masz chyba szydełko z turbodoładowaniem
monika_b - Wto 04 Sie, 2009 21:13
| Cytat: | | ksanty, to masz chyba szydełko z turbodoładowaniem | he he, ja tez gada robiłam dwa dni, a moje szydelko jest raczej ślimacze.
gosias - Wto 04 Sie, 2009 21:24
Hmmmmm..... czyli to ja jestem taka powolna.....
LidkaM - Śro 05 Sie, 2009 07:49
| Makarbella napisał/a: | | szajajaba napisał/a: | A wykłady - koleżanki mi zazdroszczą Czasem jest tak, że wykład jest po prostu - nudny. |
Nie mogę sobie wyobrazić co by to było, gdybym prowadziła wykład a ktoś mi dziergał. Chyba wyrzuciłabym za drzwi albo "uwzięła się" na egzaminie, bo skoro taka zdolna, że nie robi notatek...
Jest też trzecia opcja: pomyślałabym, że skoro dzierga to się nudzi - to znaczy, że ze mną jest coś nie tak i trzeba uatrakcyjnić wykład. Ale jak uatrakcyjnić wykład? Rapować? |
Kiedyś gdzieś (jeszcze za czasów studenckich) wyczytałam, że podobno "machanie rękami" (takie jak na przykład przy szydełkowaniu lub robieniu na drutach) pomaga zapamiętać usłyszane treści i nawet za przykład podano kobiety robótkujące podczas wykładu - mają one podobno zapamiętać z tego wykładu więcej niż koleżanki tylko i wyłącznie słuchające.
Nie wiem ile w tym prawdy, na mnie raczej nie działa. Podczas wykładów nie szydełkowałam, w ogóle na studiach będąc zapomniałam co to są robótki ręczne. Niemniej jednak z autopsji wiem, że podczas szydełkowania niewiele do mnie dociera. Albo nie słyszę co ten mąż do mnie mówi, albo szybko zapominam co powiedział.
gosias - Śro 05 Sie, 2009 08:00
Ja tam mogę gadać i robić na szydełko, nie rozpraszam się
Anisa - Śro 05 Sie, 2009 10:57
| gosias napisał/a: | Ja tam mogę gadać i robić na szydełko, nie rozpraszam się  |
Ja mam tak samo a "robótkuję" w każdej wolnej chwili, a przed telewizorem to już obowiązkowo.
gosias - Śro 05 Sie, 2009 12:16
Teraz jakoś rozleniwiłam się, ale podobnie jak Anisa, wolną chwilę wykorzystuję na robótkowanie
Susan - Śro 05 Sie, 2009 23:22
| LidkaM napisał/a: |
Kiedyś gdzieś (jeszcze za czasów studenckich) wyczytałam, że podobno "machanie rękami" (takie jak na przykład przy szydełkowaniu lub robieniu na drutach) pomaga zapamiętać usłyszane treści i nawet za przykład podano kobiety robótkujące podczas wykładu - mają one podobno zapamiętać z tego wykładu więcej niż koleżanki tylko i wyłącznie słuchające.
|
Tak to się nazywa bodaj kinezjologia edukacyjna. Lepsze jest robienie na drutach, bo chodzi o to, zeby obiema rękami robić to samo (albo mniej wiecej to samo) To tak w bardzo wielkim skrócie.
marysia54 - Czw 06 Sie, 2009 00:08
Też każdą wolną chwilę przeznaczam na robótkowanie. Nie potrafię siedzieć bezczynnie i przed telewizorem zawsze drutuję , a gadanie zupełnie mi nie przeszkadza.
Tak właśnie najlepiej odpoczywam.
ksanty - Czw 06 Sie, 2009 10:42
| LidkaM napisał/a: | | Niemniej jednak z autopsji wiem, że podczas szydełkowania niewiele do mnie dociera. Albo nie słyszę co ten mąż do mnie mówi, albo szybko zapominam co powiedział. |
Mam tak samo, po prostu wyłączam się
katarin74 - Sob 22 Sie, 2009 23:32
U mnie najgorsze jest to, że już nie potrafię oglądać TV... Brakuje mi czegoś i nie potrafię się skupić....
Ale za to jak robię na szydełku to od razu jest lepiej.
Tylko mojego męża to denerwuje, więc wykorzystuję każdą chwilę kiedy go nie ma
Lucysia - Nie 23 Sie, 2009 00:38
Ja robótkę zabieram ze soba w różne dziwne miejsca. Np. do fryzjera, jeżeli idę farbować włosy. Jak mam siedzieć z farbą i przeglądać "brukowce" to wolę zająć się robótką. Przy okazji trafiają się zamówienia. Poza tym często mam ją w samochodzie kiedy jadę odebrać dzieci z zajęć dodatkowych. Nieraz trzeba czekać, więc znowu chwytam za robótkę. Regularnie też dziergam w samochodzie podczas jazdy (oczywiście kiedy jadę jako pasażer). Zwłaszcza latem, kiedy częściej zdarza się jeździć gdzieś dalej. Poza tym w pracy na dyżurach, bo bez problemu mogę dziergać i rozmawiać. Obowiązkowo też w pociagu, chociaż raczej rzadko podróżuję. A w domu zawsze przed telewizorem. Tak się przyzwyczaiłam oglądać filmy mając robótkę w ręku, że ostatnio w kinie jakoś mi czegoś brakowało.
|
|
|