Pogaduszki szydełkowe - robótki ręczne a sprawność fizyczna
doorcia - Czw 12 Lut, 2009 09:05 Temat postu: robótki ręczne a sprawność fizyczna podjęłam ten temat ponieważ 4 miesiące temu urodziłam synka i wciaż nie mogę się pozbyć nadmiaru kilogramów, ale nie ma się czemu dziwić skoro każdą wolną chwilę, a przy niemowlaku nie ma takich wiele, poświęcam na moje hobby, niestety siedząc z szydelkiem lub drutami przed TV lub klikająć w klawiaturę komputera, więcej się odkłada tłuszczyku niż zrzuca, czy znacie jakieś sposoby ćwiczeń podczas robienia na drutach czy szydełku? ja na przykład siedząc naprzemian napinam i rozluźniam mięśnie ud i pośladków, to jednak nie wystarczy, macie jakieś sposoby żeby nie przyrosnąć na dobre do fotela?
woalka - Czw 12 Lut, 2009 09:27
doorcia, mój synek jest 10 mies. starszy, więc całkiem niedawno przerabiałam te same dylematy. I - szczerze mówiąc - nie znalazłam skutecznej metody, którą mogłabym Ci poradzić. Do poprzedniej wagi wróciłam po prawie roku. Pomógł powrót do pracy i wcześniejszych nawyków ruchowo - żywieniowych.
Niestety nie znam sposobu na fotelową gimnastykę.
Pozdrowienia!
woalka
Antonina - Czw 12 Lut, 2009 10:07
Moje rady:
1.Zostawić męża z maleństwem i udać się na siłownię.
2.Sprawić sobie psa takiego, który musi się wybiegać przynajmniej ze 2 godz. dziennie i oczywiście biegać razem z nim (można też jeżdzić na rowerze z psem biegnącym za tymże). Posiadanie takiego psa umozliwi poznawanie zakamrków miejscowości, w której się mieszka, a których normalnie nigdy byśmy nie odwiedzili....
(Coś o tym wiem: ostatnio właśnie odwiedzałam takie miejsca, które we wspomnieniach z młodości zupełnie inaczej wyglądały).
4.Kupić sobie rower i urządzać sobie rowerowe wycieczki (można z maleństwem).
3.Oczywiście ograniczyć w codziennym menu słodkości.
Podczas ćwiczeń na siłowni, pedałowania na rowerze, wędrówek z psem rozmyślać o projektach drutowo-szydełkowych i o kilogramach włóczek, które już posiadamy, lub które kupiłybyśmy.
Szczerze - siłownia mniej kłopotliwa....
JJka - Czw 12 Lut, 2009 10:07
ja kiedyś wziełam szydełko na siłownię, siadłam na rowerek, pedałowałam i robiłam sweterek...
panowie obecni na siłowni po cichu mnie obśmiewali, ale miałm to gdzieś... :/
bieżnię odradzam bo próbowałam - trudna "sztuka" no chyba że chce się jednoczesnie pozbyć uzębienia
doorcia - Czw 12 Lut, 2009 10:11
aha, mam rowerek stacjonarny w domu ale jeszcze nie próbowałam jednocześnie pedałować i dziergać...
JJka - Czw 12 Lut, 2009 10:21
| doorcia napisał/a: | | mam rowerek stacjonarny w domu |
no to masz połowę sukcesu
polecam taką "podzielnośc uwagi" jednak przy grubszych szydełkach/drutach. Serwetki z cienkimi szydełkami i nićmi odradzam robić, bo ciężko trafic w oczko
Phoebe - Pon 29 Cze, 2009 15:59
Przy robieniu nie da sie cwiczyc - albo jedno albo drugie. (uwage mam podzielna...ale nie wyobrazam sobie robienia skarpetek na 5 drutach jadac na rowerku stacjonarnym - byloby mi niewygodnie i pewnie nabawilabym sie kontuzji)
szajajaba - Śro 29 Lip, 2009 12:29
A ja szydełkowałam, chodząc na stepperze, mam taki mały w domu. Polecam Na drutach też można robić, to nawet mniej kłopotliwe jest.
Truskaweczka - Śro 29 Lip, 2009 12:54
| doorcia napisał/a: | | podjęłam ten temat ponieważ 4 miesiące temu urodziłam synka i wciaż nie mogę się pozbyć nadmiaru kilogramów, ale nie ma się czemu dziwić skoro każdą wolną chwilę, a przy niemowlaku nie ma takich wiele, poświęcam na moje hobby, niestety siedząc z szydelkiem lub drutami przed TV lub klikająć w klawiaturę komputera |
Ja urodziłam 17-go kwietnia. W ciąży przybyło mi 24 kilo!!! Zostało mi około 10 do zrzucenia i choćbym nie wiem jak się starała to nie idzie zrzucić - jeżdżę trochę na rowerze, a brzuszki robię sporadycznie, bo jeszcze mi po cesarce doskwiera ból przy forsowaniu.
Już nawet w rozpaczy zaczęłam kompletować o 2 numery większą garderobę. (2-3 numery, bo miałam 34-36...)
Z jedzeniem mniejszej ilości to jasne, tyle, że czasami nie można się powstrzymać. Jem pieczywo chrupkie zamiast chleba. Próbowałam głodówek, ale Małego nie mogłam podnieść. Muszę powiedzieć, że część mojego nadbagażu to... mięśnie na rękach. Mam bicepsy jak Pudzian od podnoszenia coraz cięższego szkraba.
Wczoraj pielęgniarka pocieszyła mnie, że brzuszek tak do roku powinien się wchłonąć.
Runa - Śro 29 Lip, 2009 13:47
z tym brzuszkiem to mnie pocieszyłaś, że do roku bo już myślałam, ze się go tak latwo nie pozbęde mnie w kg to własciwie nie zostalo nic ale brzuszek odstaje też jestem po cięciu ale w sierpniu biorę się fizycznie za siebie
Truskaweczka - Śro 29 Lip, 2009 16:53
| Runa napisał/a: | | w sierpniu biorę się fizycznie za siebie |
Więc dopingujmy się i ćwiczmy on line razem
Runa - Śro 29 Lip, 2009 21:01
ok ale od 11 sierpnia jade na oboz z moimi zawodnikami i nie będzie mnie do 19 na necie. Troche sobie pobiegam po górach
a zaczynam ćwiczyć 3 sierpnia zaczynasz ze mną?
Leśny Duch - Czw 30 Lip, 2009 14:00
Dziewczyny dobrze, że coś robicie, bo gdyby polegać tylko na wchłanianiu, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Na pewno po cesarce trudniej, bo wszystko boli - po naturalnym kobitka jakoś szybko wraca do siebie i kilogramy uciekają. Trzymam serdecznie kciuki
|
|
|