Problemy, pytania - Jakie było Twoje największe prucie?
zapominajka - Śro 06 Kwi, 2016 01:42 Temat postu: Jakie było Twoje największe prucie? Ja właśnie pruję szal o rozmiarach 40cm x 300cm, robiony ściegiem angielskim, zrobiłam go dla mojej matki bo chciała "taki duży, żeby się okręcać" ale jak zrobiłam, to okazało się, że jest "wielki jak dywan" i się nie spodobał
...no to pruję...
vichta - Śro 06 Kwi, 2016 08:22
Nie pruj. Zaproponuj szal koleżance lub sąsiadce mamy. Najlepiej tej, której mama najbardziej nie lubi
Ekhmmm... Ups!
Jolwit - Śro 06 Kwi, 2016 22:10
Moje dotyczą swetra dla syna, wzrost 200 cm. Kolor czarny, lekko melanżowy. Myślałam, że dostanę białej gorączki już przy podpruwaniu wszytych rękawów i zszytych boków. Ze 200 m włóczki poszło do kosza. Młody drucianych wyrobów nie lubi. Drugi też spruty, a mogłam komuś podarować. Tak to jest, jak się wykonawca wkurzy Myślenie przychodzi po fakcie.
zapominajka - Czw 07 Kwi, 2016 16:12
Vichta, bardzo fajny pomysł, tylko jest jeden problem, ja chcę jeszcze trochę pożyć, a moja mamusia to jest, jak to w piosence "kobieta niełatwa"
z drugiej strony to włóczki też mi szkoda, bo jest nowa, więc postanowiłam zrobić sobie sweterek
Jolwit, pocieszyłaś mnie, że nie tylko ja tak dałam się wkopać, ale na przyszłość może będę mądrzejsza
dziewanna - Pią 08 Kwi, 2016 11:01
To ja też się pochwalę, poprułam 5 /piąty/ raz deszczowe kropelki i chyba
zacznę kardigan bez guzików.
zabka611 - Pią 08 Kwi, 2016 11:04
| vichta napisał/a: | | Nie pruj. Zaproponuj szal koleżance lub sąsiadce mamy. Najlepiej tej, której mama najbardziej nie lubi |
No to ja się też pochwalę,Dawno dawno temu,leżałam sobie w szpitalu i wyszywałam obrus krzyżykami.Szlaczek był kolorowy i składał się z kilku rzędów.Obrus miał jakieś 150 cm dł.Cieszyłam się,że jescze troszkę i koniec bedzie a tu ku mojemu zaskoczeniu szlaczek nie połączył się,pomyliłam się o jedną nitkę.I zgadnijcie co zrobiłam,NOOOOOOOOOOOOOO oczywiście sprułam do pewnego momentu i od nowa.Kobiety,które to widziały ,były w szoku.A ja ze spokojem,prułam i prułam.Obrus zrobiłam,co do jednej nitki zgadzało się,ale już go nie mam.Srtarowinka był.
vichta - Pią 08 Kwi, 2016 12:19
Ta moja rada, to taki pomysł dla kamikadze;) Chociaż sądzę, że niejedna mama miałaby okazję do przemyśleń.
Ale cieszę się, że wywołałam uśmiech
Ja największe prucie zaliczyłam chyba na czerwonej sukience.
Z cieniutkiego akrylu o strukturze kordonka na drutach bodajże 2, wzorem warkoczowym. Robiłam ją zrywami około dwóch lat.
Miałam już przód i tył z podkrojem na pachy. Przymierzyłam i zapytałam koleżankę, co o tym sądzi.
A ona na to, że... za krótka... że w moim wieku, to...
Hmmm.... Gdyby była robiona bez podkroju, to mogłabym po prostu dorobić więcej, ale przecież nie wydłużę pachy na 30 cm.
Więc sprułam do wysokości podkroju. A potem sukienka przeleżała znowu ze dwa lata.
Włoczki miałam jeszcze sporo, więc razu pewnego zaczęłam moją czerwoną szydełkową spódnicę.
Brakło nitki, więc... zaczęłam nadpruwać resztę sukienki
I tym sposobem skończyłam spódnicę szydełkową, a z sukienki zrobiłam... też spódnicę. Warkoczową
Jednym słowem, nie ma tego złego...
Za to największym bublem, jaki stworzyłam, była ta narzuta.
Na drutach, z czarnej szenili. Kolorowe paski z resztek zalegających w szafie włóczek.
Upociłam się cała w czasie roboty, zasypana byłam czarnym kurzem, mieszkanie też.
Efekt był całkiem niezły, ale okazało się, że na łóżko położyć tego nie mogę, bo też robi się czarne.
Więc rzuciłam na podłogę. Leżała do pierwszego prania, bo po wyjęciu z pralki już nie był prostokąt, tylko romb.
Na dodatek nie sposób było go wyprostować.
Wszystko przez szenilowe włoski, które się wyprostowały, jednocześnie skręcając robótkę.
I tak moje powstałe w potach dzieło wylądowało w koszu
Nigdy więcej szenili
zabka611 - Pią 08 Kwi, 2016 12:30
vichta, przepraszam
Nie wiem dlaczego rozbawiła mnie Twoja historia
AlaJ - Pią 08 Kwi, 2016 12:31
| vichta napisał/a: | Nigdy więcej szenili
Obrazek |
A taka fotogeniczna była
vichta - Pią 08 Kwi, 2016 12:45
| zabka611 napisał/a: | | Nie wiem dlaczego rozbawiła mnie Twoja historia |
I dobrze Przecież nie będziemy płakać nad szenilą z lumpeksu
maranta - Pią 08 Kwi, 2016 17:25
No to się przyznam
Na początku przygody z drutami zabrałam się za jakiś sweter robiony kilkoma różnymi wzorami różnie połączonymi, nie miałam schematu, sama wymyślałam. Sweter miał mieć normalny podkrój pach i rękawy z główką, oczywiście nie miałam pojęcia jak to się robi, ale kombinowałam jak koń pod górę.
Zrobiłam przód i już i coś ten podkrój pach źle wyglądał, ale zrobiłam i tył, no i wtedy stwierdziłam, ze i przód i tył spruję do wysokości pach i zrobię raz jeszcze.
W sumie prułam kilka razy, prułam też główkę rękawów.
Gdy miałam jeszcze raz wziąć się za prucie przodu i tyłu do linii pach...złapałam za szydełko i poprzez dzianinę wzdłóż całych pach zrobiłam szydełkowe łańcuszki, potem złapałam za nożyczki i wzdłóż łańcuszków... wycięłam dzianinę. Potem wzięłam za igłę i dokładnie obszyłam wyciapane brzegi. Doszyłam rękawy i wreszcie było idealnie.
Porządnie zrobiłam to zabezpieczenie brzegów pociapanej dzianiny, bo często sweter nosiłam, leżał idealnie i nogdy oczka nie leciały w wyciętych miejscach
Się wkurzyłam na to prucie, nie chciało wyjść jak trza, to sobie docięłam na wymiar i tyle
vichta - Pią 08 Kwi, 2016 19:00
Aniu, padłam ze śmiechu. Ależ my wszystkie jesteśmy kreatywne A co jedna, to lepsza
Nie sądziłam, że ten wątek tak się może rozwinąć. Kto następny będzie miał odwagę się przyznać???
zabka611 - Pią 08 Kwi, 2016 21:08
maranta,
maranta - Pią 08 Kwi, 2016 21:16
Śmiejcie się, śmiejcie no co, każda droga dobra, byle do celu dojść
Snedronningen - Pią 08 Kwi, 2016 22:32
Takie wycinanie dzianiny nie jest niczym nadzwyczajnym. Chociaż jak się o tym nie wie to się człowiekowi wydaje, że robi coś nie do końca mądrego.
A co do prucia to kiedyś zrobiłam coś, co mnie mega wkurzyło, ale to z mojej winy i niechciejstwa. Najczęściej robię ażurowe szale. Mój standardowy szal to wymiary 2,5x1m plus border. Zazwyczaj po kilku rzędach sprawdzam czy się gdzieś nie machnęłam. Raz mi się nie chciało sprawdzać, bo wzór prosty. Pod koniec postanowiłam, że dla spokojności sprawdzę. Błąd był zaraz na samym początku. Ja mam taką głupią wadę, że u mnie musi być perfekcyjnie i żadnego błędu być nie może. Więc prułam całość niemalże przy tym rycząc ze złości. Szczęście, że to druty 3,25 były a nie jak zwykle 2,5.
|
|
|