To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Przyjaźń - Prawdziwy przyjaciel

maranta - Pon 06 Cze, 2005 19:31
Temat postu: Prawdziwy przyjaciel
Napisałam jakiś czas temu na mojej stronie parę słów o przyjaźni, ot takie moje luźne przemyślenia. Bardzo jestem ciekawa czy się z nimi zgadzacie... Question Question Question

A oto fragment tych przemyśleń:

Czytywałam ja nieraz różne uczone opracowania na temat przyjaźni. Prawie zawsze po krótkim wstępie następowała wyliczanka- prawdziwy przyjaciel powinien być taki, a taki, prawdziwy przyjaciel powinien to i tamto... Czyli przepis na prawdziwego przyjaciela.

Z tych opisów wyłaniał się obraz jakiegoś chodzącego ideała, jakiejś nieziemskiej istoty. Tak sobie myślałam, czy w tych układach ktokolwiek ma szanse spotkać przyjaciela... No, bo jeśli przyjacielem może być tylko ideał???

Każdy ma wady, ideałów w tym świecie deficyt jakiś straszny...

Ja na swój użytek mam inne rozwiązanie. Nie szukam ideałów. Każdego przyjmuję takim, jakim jest. Wiem, że nikt nie jest wolny od słabości, ja sama również... Potrafię ranić innych, często nawet bezwiednie, to i drugi ma prawo do ranienia mnie. Przecież jest tylko człowiekiem.

Jestem za mądrą przyjaźnią- przyjaźnią z o.o. Przyjmować każdego takim, jakim jest. Jednak nie ufać do końca nikomu (nawet samemu sobie- ja wiem, że jestem słaba i nieraz zawiodłam się na samej sobie...).

Gdy z góry założy się, słabość drugiej osoby, gdy jest się świadomym jej wad- wówczas znikną urazy, zawody, żale. Człowiek otworzy się na przebaczanie.

Nad przyjaźnią trzeba stale pracować, nad przyjacielem i nad sobą przede wszystkim. Za przyjaciela trzeba się modlić, szczególnie, gdy nas rani.

Na początku przyjaźni nikt nie jest idealny. Przyjaźni się trzeba uczyć całe życie. Przyjaźń, to droga. Ja jestem odpowiedzialny za przyjaciela. Ja w pewnym stopniu go kształtuję, a on mnie. Być może na końcu tej drogi i ja i przyjaciel będziemy bliscy ideałowi... Być może każdy z nas zasłuży na miano PRAWDZIWEGO PRZYJACIELA.

Rockgirl_Madzik - Pon 06 Cze, 2005 20:43
Temat postu: Re: Prawdziwy przyjaciel
maranta napisał/a:

Na początku przyjaźni nikt nie jest idealny. Przyjaźni się trzeba uczyć całe życie. Przyjaźń, to droga. Ja jestem odpowiedzialny za przyjaciela. Ja w pewnym stopniu go kształtuję, a on mnie. Być może na końcu tej drogi i ja i przyjaciel będziemy bliscy ideałowi... Być może każdy z nas zasłuży na miano PRAWDZIWEGO PRZYJACIELA.


Bardzo podoba mi się ta część Twoich przemyśleń. Uważam, że, gdy ma się przyjaciela trzeba go tolerować, bo tylko w ten sposób się go zaakceptuje i będzie można się z nim szcześliwie, bez kłótni przyjaźnić. Szacunek, lojalność , tolerancja, uczciwość to moim zdaniem podstawowe cechy udanej przyjaźni. Stare przysłowie mówi : "PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE" . Jest to niesamowita prawda życiowa, która przypomina mi się wielokrotnie z różnymi sytacjami z mojego zycia czy moich znajomych. Przyjaźń to sztuka, która jest bardzo trudna do nauki i wymaga wiele poświęceń i cierpliwości. Jednak, jeśli się czegoś bardzo chce można starać się to wykonać, a nasz trud na pewno zostanie doceniony w postaci pięknego ludzkiego uczucia - wspaniałej przyjaźni...

maranta - Pon 06 Cze, 2005 21:00
Temat postu: Re: Prawdziwy przyjaciel
Rockgirl_Madzik napisał/a:
Stare przysłowie mówi : "PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE" . Jest to niesamowita prawda życiowa, która przypomina mi się wielokrotnie z różnymi sytacjami z mojego zycia czy moich znajomych.


Wiesz, tak się zastanawiam nad tym przysłowiem, ze prawdziwych przyjaciół... w biedzie...
Zauważyłam, że często można poznać prawdziwą przyjąźń, w całkowicie odwrotnej sytuacji- gdy się nam zaczyna lepiej powodzić...
Gdy zbiedniejemy, to odchodzą od nas "przyjaciele", którzy byli z nami dlatego, że czuli korzyść ale gdy się wzbogacimy, niektórzy z naszych "przyjaciół" zaczynają nam zazdrościć, pojawia się zawiść.
Więc myślę, że zarówno jedna jak i druga sytuacja daje możliwość weryfikacji prawdziwej czy też fałszywej przyjaźni...

Rockgirl_Madzik - Pon 06 Cze, 2005 21:11
Temat postu: Re: Prawdziwy przyjaciel
maranta napisał/a:

Gdy zbiedniejemy, to odchodzą od nas "przyjaciele", którzy byli z nami dlatego, że czuli korzyść ale gdy się wzbogacimy, niektórzy z naszych "przyjaciół" zaczynają nam zazdrościć, pojawia się zawiść.
Więc myślę, że zarówno jedna jak i druga sytuacja daje możliwość weryfikacji prawdziwej czy też fałszywej przyjaźni...


Jeśli chodzi o taką sytuacje to się z Tobą zgadzam, ale mi konkretnie chodziło bardziej o kontekst przenośny tego przysłowia...Bieda = problem z którym nie możesz sobie poradzić...Tak to tłumaczyłam. Często, gdy pojawia się problem, pomagają nam zupełnie obcy ludzie, których widujemy tylko w szkole czy w pracy...Natomiast nie pomagają nam osoby, których uważamy za przyjaciół...i tu otwiera się nowy temat do dyskusji...

maranta - Pon 06 Cze, 2005 21:28
Temat postu: Re: Prawdziwy przyjaciel
Rockgirl_Madzik napisał/a:
ale mi konkretnie chodziło bardziej o kontekst przenośny tego przysłowia...Bieda = problem z którym nie możesz sobie poradzić...


Zgadzam się z Tobą w 100%, bieda zarówno ta dosłowna, materialna, jak i przenośna, czyli każda trudna sytuacja pomaga rozpoznać prawdziwą przyjażń.

Ta odwrotna sytuacja, o której mówiłam- czyli każda znaczna poprawa w naszym życiu (równiez nie mialam na myśli wyłącznie materialnego wzbogacenia, ale każde szczęście, które nas spotka) pomaga rozpoznać fałszywą przyjaźń, czyli ułatwia odróżnić to co szczere od fałszu.

Myślę, ze teraz lepiej wyjaśniłam o co mi chodziło Wink

Anonymous - Pią 23 Gru, 2005 11:25

Wszystko to piękne co piszecie... Ja jednak czasem mam wrażenie, że przyjaźń to coś, o czym się pisze, że istnieje na całe życie, a w rzeczywistości, istnieje tylko na jakiś czas... Na chwilę... Do pierwszego problemu... Ludzie są coraz bardziej zabiegani, wszystko robią szybko i niekoniecznie się w to angażują do końca... A może to tylko ja jestem jakaś pechowa i nie mogę zaprzyjaźnić się z kimś na dobre i na złe, bo po prostu spotykam nieodpowiednie osoby... Sama nie wiem... Rolling Eyes
Ple Ple - Pią 17 Lut, 2006 14:22

Poznałam kto jest moim przyjacielem, a kto nie gdy zachorował i zmarł mój ojciec. Nic więcej dodać, nic ująć.
Jolka - Pią 24 Lut, 2006 19:45
Temat postu: Przyjaźń
Anonymous napisał/a:
Wszystko to piękne co piszecie... Ja jednak czasem mam wrażenie, że przyjaźń to coś, o czym się pisze, że istnieje na całe życie, a w rzeczywistości, istnieje tylko na jakiś czas... Na chwilę... Do pierwszego problemu... Ludzie są coraz bardziej zabiegani, wszystko robią szybko i niekoniecznie się w to angażują do końca... A może to tylko ja jestem jakaś pechowa i nie mogę zaprzyjaźnić się z kimś na dobre i na złe, bo po prostu spotykam nieodpowiednie osoby... Sama nie wiem... Rolling Eyes

Ja nigdy nie szukałam przyjaciół sami się znajdowali akceptowałam i akceptuje ludzi takimi jakimi są nie zmieniam ich ani oni nie zmieniają mnie .Zależy co masz na myśli pod pojęciem przyjaźń bo nieraz samo słowo przyjaźń jest kierowana nie do tej osoby co powinna . Znasz osobę kilka dni i już nazywasz ja przyjaciółką a to błąd,. Jeśli chodzi o przyjaźń w Internecie nie spotkałam się z takim pojęciem jak przyjaźń w necie to tylko słowo które jest bardzo często używanie nawet za często.
Pozdrawiam Jolka

maiko - Pią 24 Lut, 2006 21:30

Ja w dużej mierze zgadzam sie z moja przedmówczynią, słowo PRZYJAŹŃ jest ostatnio nadużywane. Często mam wrażenie że ludzie zaczynaja szukac sobie przyjaciuł i partnerów tak jak ubrań w sklepie (oczywiście nie wszyscy i nie zawsze nie chce tu ranić niczyjich uczuć) nie chcą budowac wiezi między ludzkich tylko zaspokoic samotność.

Ja i moja przyjaciółka poznałyśmy sie 9 lat temu gdy miałyśmy po 13 lat. Razem dorastałyśmy i zmieniałyśmy sie wielokrotnie, przeszłyśmy sporo. Do okoła ludzie obrażali sie na siebie, zrywali robili awantóry i nam wrózyli to samo, i nie mieli racji. Widzac jak kończą sie obietnice składene przezinnych byłyśmy bardzo ostrozne w słowach i nie nazywałyśmy swojej relacji ze sobą, aż do pewnego poranka gdy po cało nocnej dyskusjii o życiu zorjetowałyśmy się że to co mamy to prawdziwa przyjażń (miałyśmy wtedy po 20 lat)

W ciagu naszej znajomości bywało między nami lepiej lub gożej, bywałyśmy blizej lub dalej. To co pisze juz brzmi bardzo melodramatycznie wiec nie bede sie wdawać w szczeguły tego ile jej zawdzięczam.
Nie moge z czystym sumieniem powiedziec że zawsze byłam przy niej "w biedzie", my jednak nigdy sie nie "sprawdzałyśmy" i nie żadałyśmy od siebie dowodów przyjażni.

Byłam w życiu światkiem takich rzeczy dziejacych sie miedzy ludźmi że ciezko mi jest uwierzyć w szczerośc ludzkich uczuć i inntencji, jednak moja przyjaciułka nie pozwala mi porzucic nadziejii na to że mozna ufać ludziom, że mozna na nich liczyc i w to, że niektórzy z nich cie nie porzucą.
Takiej przyjażni życze karzdemu.

danuta_50 - Pią 03 Mar, 2006 23:20

Przyjaźni nie można kupić!Przyjaźń to akceptowanie wszystkich cech przyjaciela.Uczenie się go......czyli poznawanie jego słabych stron(wad) i nie wytykanie lecz spoglądanie na nie przez rożowe okulary ......tak jak zakochane osoby.Natomiast dobre stony bardziej uwypuklać.

Pozdrawiam milutko cmoknięcie

monika80 - Pon 20 Lis, 2006 07:22

Kiedyś przeczytałam że prawdziwy przyjaciel to taki który pomimo poznania naszych wad nadal chce być naszym przyjacielem.
Moige sie pod tym podpisać przyjazń tak jak miłość chyba powinna być bezwarunkowa poprostu trzeba BYĆ przyjacielem i już cmoknięcie

sylwia12 - Pon 20 Lis, 2006 18:36

To prawda,że nie ma ludzi którzy maja same zalety,każdy z nas ma jakieś wady.
Maranto zgadzam się z Tobą,że kiedy wydaje nam się ,że możemy liczyc na drugiego człowieka to rzeczywistość jest całkiem inna.Wiem to ze swojego doświadczenia,kiedy zachorowałam poważnie przekonałam się ilu mam przyjaciół z dużej grupy pozostała tylko garstka i nie mam pojęcia dlaczego,czyżby się przestarszyli,że nowotworewm można się zarazić(paranoja),totalna bzdura.
Przykładów jest wiele.

Madzia - Pon 20 Lis, 2006 20:01

Droga Sylwio, nie znam oczywiście Twojej sytuacji ale wiem na pewno, że tragedia w życiu człowieka odstrasza nawet przyjaciół. Po prostu ludzie nie wiedzą jak się zachować. I tyle. A człowiek potrzebujący pomocy czy wsparcia nie zawsze otwarcie o tym mówi.
sylwia12 - Wto 21 Lis, 2006 13:54

Madziu może masz rację,ale ja po pogodzeniu się,że mam tą chorobę próbowałam nawiązać kontakt i rozmawiać otwarcie o tym co mnie spotkało,ale jakoś nie udało mi się z powrotem nawiązać przyjaźni.Poprostu mijamy się na ulicy i mówimy TYLKO cześć a jak zapraszam na kawę to zazwyczaj pada krótkie zdanie NIE MAM CZASU.
Ja się uśmiecham i mówię trudno.

mazionta - Pon 30 Kwi, 2007 19:09

Ciekawy temat, a tak dawno nikt tu nie zaglądał....

Ja mimo młodego jeszcze wieku wiele "tragedii" mniejszych badz większych przeszłam, i niestety życie pokazuje nam, na kim tak naprawdę można polegac, kto jest naszym przyjacielem.
Paradoksalnie "przyjaciele" w chwili cierpienia oddalają sie od nas, myśle ze to po trosze lenistwo, po trosze strach, a może zazdrośc... wszystko zależy od ludzi, sytuacji...

Zostawmy jednak tych, dla których nas los był obojetny, niech pójdą w niepamiec.
Czasem wystarczy sie dobrze rozejrzec, a znajdzie sie jakaś dobra duszyczka- Ja w końcu taka znalazłam.

a swoją droga miłe panie do tego by byc na tym forum skłoniła mnie P R Z Y J A Z N A atmosfera jaka ty panuje:)

A tak na dobry początek naszej znajomosci, zycze wszystkim, samych dobrych ludzi wokół cmoknięcie cmoknięcie cmoknięcie

Bernadka - Wto 29 Maj, 2007 06:57

Cytat:
Nad przyjaźnią trzeba stale pracować, nad przyjacielem i nad sobą przede wszystkim. Za przyjaciela trzeba się modlić, szczególnie, gdy nas rani.
Niestety właśnie od jakiegoś czasu mój "przyjaciel " udaje że mnie nie zna smutno mi się zrobiło bo nie wiem co się stało , to znaczy wiem , przyjaciel okazał się być mało przyjacielem i zdradził naszą przyjaźń po 10 latach , postępkiem bardzo złym i teraz kiedy mnie widzi na ulicy ucieka przede mną albo udaje żę mnie nie poznaje dlatego modlę się za niego bo jest mi smutno przykro mi
dom_Klary - Pon 27 Sie, 2007 09:56

Kochanie, to nie był przyjaciel a jaszczur, udający przyjaciela.Możesz mu powiedzieć, że spadł z piedestału, stracił rangę i co najwyżej jest znajomym i to niech się jeszcze cieszy, że go niżej nie ustawiłaś a hierarchii osób poznanych.
Ale nie dlatego to napisałam.Sylwio, wzruszyłam się.Jak się czujesz?Martwi mnie, że tak potraktowano Twoją chorobę, wydaje mi sie, że smutek powinien ludzi łączyć, a nie budować bariery.Choroba, jak choroba, jedna poważna, inna nie, ale na tej podstawie budować bariery? Jest to nieludzkie.Jak można łączyć ze sobą wartość wewnętrzną człowieka i jego stan zdrowia czy fizyczne ułomności.Jest takie powiedzenie-abyśmy wszyscy zdrowi byli-slogan, wytarty jak dywan u mnie w holu.Zdrowie, wartość sama w sobie, ale... .Choroba nie wybiera, zawsze możemy znaleźć sie po drugiej stronie lustra. I co wtedy zobaczymy- zamknięty krąg własnej bezsilności, bez przyjaciół, wrogów-samotność.Nikomu tego nie życzę.
Przyjaciół trzeba dobierać jak buciki w sklepie, bo inaczej będą cisnąć.Nóżki w odciskach, ale szkoda wyrzucić, może się rozchodzą.Może się i rozchodzą, ale żeby się nie zdefasonowały, bo nie będą już takie ładne itd. itd.
Sylwio, ja życzę zdrowia i pogody ducha, masz przyjaciół w sieci.Brzmi to głupio, ale zawsze podamy pomocną dłoń.Jak wiesz ciepła Ci u nas dostatek, a serduszka mamy przyjazne i otwarte na wszystkie ludzkie nieszczęścia.Uśmiechnij się i do roboty- wiele pracy do wykonania, a nam pozostaje tylko brawo bić, że taka zdolna jesteś.
Dla Ciebie cmoknięcie cmoknięcie cmoknięcie cmoknięcie

Phoebe - Pią 31 Sie, 2007 11:49

mialam zawsze wielu "przyjaciol"...czas i tzw dorosle zycie zweryfikowalo te przyjaznie. a to brak czasu, a to brak korzysci z tej przyjazni....a kij im w oko Razz
jedynymi prawdziwymi przyjaciolmi, ktorzy stali przy mnie zawsze, nawet wtedy kiedy popelnialam jakies bledy byli i sa moja Mama, Siostra i Brat. Od niedawna dolaczyl do nich moj maz Smile czyli najblizsza mi rodzinka Smile tak tez jest dobrze.

dom_Klary - Pią 31 Sie, 2007 15:49

Bez przyjaźni jest smutno, rodzina to rodzina,raz lepsza (jak w Twoim przypadku), raz gorsza
(jak w moim), ale wypłakać sie w gronie przyjaciół, pośmiać się podczas imprezy , ta radość spotkania, przyjemność rozmowy-bez tego życia sobie nie wyobrażam.Wśród przyjaciół interesowność, chęć pomocy dania czy otrzymania nie jest zła. Chętnie pomagam (jeżeli oczywiście mogę pomóc), w zamian również otrzymuję bodaj dobre słowo.
Ze swojego otoczenia likwiduję jedynie sępów, przeszkadzają skupić mi sie na korzystaniu z tego, co mi pozostało w życiu,zajmują czas, który mogę przeznaczyć np. na rozmowę w necie z kochanym Ostatkiem, czy pisaniem postów i nawiązywaniem nowych znajomości.Zycie to ciągłe wybory, ale nie chciała bym pozbawiona być przyjaciół poza rodziną.Czasami całe wieki się nie widzimy, ale mogę powiedzieć, że są w dalszym ciągu moimi przyjaciółmi, tylko teraz nas trochę życie rozłączyło. daję nogę
Pozdrawiam cmoknięcie

Phoebe - Pią 31 Sie, 2007 17:08

Klara wiem ze bez przyjazni jest smutno i ze z rodzina to sie wychodzi dobrze tylko na zdjeciu, ale nic na sile. spotykam wielu sympatycznych ludzi, chociazby na tym forum Smile wiec moze jeszcze znajde sobie przyjaciolke od serca? Wink a jesli nie to trudno.
dom_Klary - Sob 01 Wrz, 2007 12:25

Aby znaleźć, trzeba być otwartym na los, on na pewno trzyma w zanadrzu jakąś niespodziankę, tylko nie wolno jej spaprać nieufnością. Świat jest cudny, a życie piękne, tylko my czasami mamy jakiś niepotrzebny uraz, który przeszkadza nam to dostrzec.Ludzi trzeba kochać,to i oni pokochają Ciebie,nie wszyscy przecież noszą tasaczek w dłoni.Od takich to daję nogę daję nogę .

Pozdrawiam cmoknięcie











Pozdrawiam

Zygfryd Smarzyk - Sob 17 Lis, 2007 14:57

Cytat:
...Czasami całe wieki się nie widzimy, ale mogę powiedzieć, że są w dalszym ciągu moimi przyjaciółmi

Tak się składa, że dziś jakbym kolekcjonował Twoje cytaty. Wydaje mi się, że to co napisałaś stanowi duszę każdej przyjaźni. Jest w niej coś takiego, że życie może przyjaciół rozdzielić na bardzo długo, a przy kolejnym spotkaniu wydaje się, że tej rozłąki nie było. Rozmowę kontynuuje się jakby urwała się przed chwilą. Każde słowo znaczy to samo co znaczyło kiedyś, i bliskość ta sama...
Fajnie to wyraziłaś. Dziękuję.
Z tysiącem serdeczności

aneri - Wto 11 Gru, 2007 10:36

Jak ze bliskie sa mi słowa które Zygfryd napisałeś, od lat moje spotkania z bliskim mi człowiekiem tak właśnie wyglądają. Przyjeżdża na krótko do Polski co trzy lata i … kontynuujemy nie skończoną rozmowę rozmawiamy dotykamy się i w tedy czas miniony nie istnie …jak napisałeś ..rozłąki nie było, każde słowo znaczy to samo co znaczyło kiedyś, i bliskość ta sama...
Rozstania sa okrutne ale znowu wschodzi słońce wstaje nowy dzień i jakoś daje się żyć nawet uśmiech wraca.
Gnębi mnie tylko jedno pytanie czy to jest przyjaźń czy kochanie ? :usciski:

bela1304 - Nie 28 Lip, 2013 17:06

ciekawy temat - dawno nie "odkurzany". Zastanawiam się czy wogóle to "pojęcie" jeszcze funkcjonuje w dzisiejszym świecie. Na tym forum zawsze widziałam oznaki życzliwości ale czy widzicie takie oznaki na codzień, czy jeszcze ktoś przejmuje się Wartościami i uczuciami Wyższymi ????
bela1304 - Wto 30 Lip, 2013 20:53

S. O. S. Potrzebuję " reanimacji " wiary w ludzi i Przyjaźń. Czy ktoś poratuje ??? Kto wierzy w Przyjaźń, kto wierzy w dobro u ludzi???


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group