To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
RękoDzielni - Forum u Maranty

miejsce spotkań miłośników robótek ręcznych wszelkich
i nie tylko...

Pogaduszki szydełkowe - Ile belfrów dzierga na naszym forum?

Grażyna - Czw 03 Wrz, 2009 14:22

No i jak sie czujecie po 3 dniach pracy, a dwóch dniach nauki?

Ja musze powiedziec, że całkiem nieźle, chociaz myslałam, że nie podołam, bo jakos nie chciało mi sie po wakacjach wracac do pracy. Najchetniej siedziałabym w ulubionym fotelu i szydelkowała. Ogólnie z planu jestem zadowolona, bo pracuję raniutko, od 7.30 i w południe jestem juz w domu. Rano jakos szybciej mijaja lekcje niz po południu. Smutne jest tylko to, że brak czasu na dzierganie, bo dokumentow do wypełnienia i opracowania na początku roku szkolnego jest mnóstwo.

Makarbella - Czw 03 Wrz, 2009 14:39

Runa napisał/a:
żebyście wszystkie belferki miały tylko grzeczne dzieci w tym roku wesoło mi


Etam, lepsze są dzieci żywe niż grzeczne.
Ja mam jeszcze miesiąc wakacji.

Runa - Czw 03 Wrz, 2009 18:05

ale żywe wcale nie oznacza niegrzeczne hahahihi
ja też zdecydowanie wole dzieci żywe, wesołe, gadatliwe i śmieszki Smile

Nietoperek - Sob 05 Wrz, 2009 13:45

Powiem wam, że naprawdę was podziwiam. Siedzę właśnie nad konspektem lekcji. W przyszłym tygodniu mam zacząć prowadzić. Jestem tak zestresowana, że zaraz chyba sobie jaką melisę zrobię albo coś. puknąć się puknąć się
Grażyna - Sob 05 Wrz, 2009 14:20

Każda z nas się denerwuje, ale inaczej. Bo poziom stresu zalezy od doświadczenia i lat pracy oraz od tego przed kim wystepujesz, jaka masz klasę. Ja mam juz 25 lat pracy, ale przed każda hospitacją jestem klebkiem nerwów. Bo trzeba przed kims (dyrektorem, ) wystepować. Zebrania z rodzicami lubię i tym sie nie przejmuję, ale zajęcia otwarte, ten strach, czy wszystko pójdzie dobrze, paralizują czasami. Prawdopodobnie po mnie stresu nie widać, jedynie bardzo szybko mowię. Kiedyś dyr. mi powiedziała, że była zdziwiona tokiem lekcji, bo przyspieszenie na początku bylo ogromne, potem wolniej, a na koncu delikatnie i płynnie. Wiadomo - stres, mój stres, nerwy, ktore po paru minutach puszczają. W takim razie nie denerwuj się, a przed lekcja weź głęboki oddech. Wszystko bedzie dobrze.
Runa - Sob 05 Wrz, 2009 14:41

ja jak obserwuję n-li przed hospitacją to się sobie dziwię, ze tak spokojnie do tego podchodzę, stres na najniższym poziomie, może miały na to wpływ lata startów w zawodach? Nie wiem. Nigdy też nie przygotowuję czegoś czego bez hospitacji bym nie zrobiła. Zatem spokojnie, wszystko będzie dobrze a z czasem się przyzwyczaisz Smile
honda46 - Nie 06 Wrz, 2009 11:25
Temat postu: ile belfrów
Przez długie lata obserwowałam różne zajęcia i mam prawo stwierdzić, że nauczyciele nie stresowali się przed hospitacjami właściwie przeprowadzonymi. Niektórzy nawet chcieli, abym przychodziła do nich częściej bye bye
Grażyna - Pon 07 Wrz, 2009 14:45

Nie moge w to uwierzyć.

Czasem tak jest, że lekcję masz identycznie przygotowaną dla kilku klas równorzędnych, w klasie jednej wszystko pojdzie gładko, a w drugiej natomiast masz jakies zgrzyty i problemy. Nie ma na to żadnej reguły.

honda46 - Pon 07 Wrz, 2009 15:50
Temat postu: ile belfrów
Grażynko, tak było naprawdę, ale ja hospitacji nie traktowałam nigdy tylko jako formę kontroli nauczycieli,ale przede wszystkim jako wymianę doświadczeń. Każda hospitacja mnie też czegoś uczyła. Nigdy nie okazywałam: ja wiem wszystko (a może i więcej). Najważniejsze (myślę) m.in. było to, że nigdy nikogo nie hospitowałam, bo mam chwilę wolną, ale każda była zaplanowana i do każdej przygotowywałam się bardzo starannie. przykro mi znowu się wymądrzam, przepraszam cmok bye bye
Grażyna - Pon 07 Wrz, 2009 16:36

Nie wymądrzasz się, wręcz przeciwnie - ale obraz hospitacji inaczej wyglada z każdej strony.
honda46 - Pon 07 Wrz, 2009 17:34
Temat postu: ile belfrów
Zgadzam się z Tobą Grażynko. Bardzo dokładnie pamiętam ten okres mojej pracy, kiedy często byłam hospitowana, ale wtedy przysięgałam sobie: jeżeli kiedyś będę osobą hospitującą, to nigdy nie będę nikogo stresowała (ani straszyła hospitacją). I chyba słowa dotrzymałam. Nie ukrywam, że jest to dla mnie jeden z powodów do zadowolenia ze swojej pracy zawodowej. wesoło mi bye bye
Makarbella - Śro 09 Wrz, 2009 18:11

Runa napisał/a:
ale żywe wcale nie oznacza niegrzeczne hahahihi


Odwrotnie! Miałam na myśli to, że te grzeczne są jak nieżywe! jęzorek

U mnie hospitacja jest raz na cztery lata i właśnie w tym roku się łapię. I też się stresuję, choć nie muszę do zajęć pisać konspektów.

Runa - Śro 09 Wrz, 2009 18:44

hospitacja raz na 4 lata? Super, ja mam 2 razy w roku puknąć się
Makarbella - Śro 09 Wrz, 2009 20:22

Ale wiesz, jaki to stres, kiedy jest tak rzadko?
Nietoperek - Czw 10 Wrz, 2009 19:27

Ja mam hospitację na każdej lekcji. I chudnę, chudnę, chudnę... Rano jestem tak zestresowana, że nie mogę zjeść porządnego śniadania. Kolega mi powiedział, że po dziesiątej lekcji minie. Ale osiem mam już za sobą i ciągle to samo. Dzisiaj nauczyciel zostawił mnie na jednej lekcji samą. Myślałam, że padnę. A tu okazało się, że klasa nadal uczestniczyła w lekcji i nawet zaczęła jeszcze lepiej współpracować. Ja się w tym wszystkim gubię. Wychodzi do nich takie małe metr sześćdziesiąt, wystraszone jak nie wiadomo kto a oni się nadal tej osóbki słuchają. Niesamowite.
Grażyna - Pią 11 Wrz, 2009 13:38

Na tym polega urok pracy nauczyciela, ze stale jestes zaskakiwana.
szajajaba - Pią 11 Wrz, 2009 15:50

A wiecie, w szkole integracyjnej prawie hospitacji się nie odczuwa - zawsze jest 2 nauczycieli w trakcie zajęć, więc człowiek jest przyzwyczajony do drugiej osoby Very Happy Poza tym ja, jeśli ktoś mnie hospituję, włączam tę osobę w lekcje Wink To też dla dzieci jest lepsze, wydaje mi się, bo czują się swobodniej.
krystyn47 - Pią 11 Wrz, 2009 15:57

A czy u was nie ma takiego zwyczaju, że można hospitującego zaprosić na lekcję ? Wtedy stres mniejszy. U mnie hospitacja najwyżej raz w roku.
szajajaba - Pią 11 Wrz, 2009 16:05

Można. Ale są też hospitacje z góry zapowiedziane (aczkolwiek nie zawsze dochodzą do skutku Wink ).

Mała prośba: można zmienić tytuł wątku? Powinno chyba być ILU belfrów, nie ile... Jakoś mnie to gryzie po oczach Sad

gabrysia - Pią 11 Wrz, 2009 18:35

U mnie zawsze hospitacja jest zapowiedziana a roczny grafik odwiedzin dyrekcji wisi w pokoju nauczycielskim. Wrzesień to miesiąc praktyk studenckich i już nie pamiętam kiedy na początku roku nie miałam gości na zajęciach, ale w gruncie rzeczy to mobilizuje i wymusza rozwój
asia.robotki - Sob 12 Wrz, 2009 12:10

Witam.
Jestem nauczycielem mianowanym, egzaminatorem maturalnym. Uczę matematyki w szkole podstawowej oraz w zespole szkół przy MOS. Aktualnie studiuję resocjalizację.
Szydełkuję, robię na drutach i szyję.

Nietoperek - Czw 24 Wrz, 2009 16:06

Jestem zmęczona... Mogę tylko powiedzieć, że naprawdę podziwiam nauczycieli... Jesteście wielkie...
anza87 - Pią 25 Wrz, 2009 10:10

gabrysia a w jakiej szkole pani uczy?
Paillette - Pią 25 Wrz, 2009 23:11

Dopięłam swego... Smile karcianą godzinę realizuję w LOK-u na strzelnicy Smile
Runa - Pią 25 Wrz, 2009 23:22

a można tak czy bardzo walczyłas? Ciekawe czy można sumowac te karciane godziny, a bym sobie robiła wycieczki koła turystycznego gdyby można było Smile


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group