Nasze prace - chwalimy się - Maranta i decu od "a" do...... się zobaczy ;)
maranta - Pon 15 Maj, 2006 17:29 Temat postu: Maranta i decu od "a" do...... się zobaczy ;) Zaczęłam i ja...
Właśnie skończyłam pastwić się nad dwiema puszkami
Jedna metalowa po kawie, druga mniejsza papierowa po Biovitalu.
Obie prace udało mi się schrzanić dokumentnie :placz:
Zaczynałam od mniejszej puszki, tej papierowej.
Po pierwsze, przy malowaniu już widziałam okropne ślady pędzla.
Pędzelek mięciutki, może farba za gęsta
Zaczęłam poprawiać, tzn. malowałam kilka razy, w koncu zobaczyłam, ze puszka ma dość, bo nie dość, ze ślady pędzla jak były na początku tak i dalej zostały (jeszcze wyraźniejsze) to do tego papier, z którego zrobiona jest puszka, zaczął się porządnie marszczyć (chyba mu się już za wilgotno zrobiło... wrażliwiec...)
Po drugie, problem z wycinaniem elementów, ale tu wiedziałam, ze tak będzie (oczka nie takie jak trzeba i w łapkach brak precyzji, taka już moja przypadłość). Jednak jakoś sobie poradziłam, część nożyczkami, część nożykiem. Z bidą ale jest, tak na tróje :eeeee:
Z krakami, porporiną i lakierem większych problemów nie miałam w tym wypadku No lakier... hmm... tego..., no... dobrze, że był w chałupie jakiś rozpuszczalnik........ nie powiem co skleiłam...
Puszka druga-
Malowanie- super. Dałam sobie spokój z pedzlem, gąbeczką wyszło idealnie.
Za to po nałożeniu kraka- step 1 (ponoć trzeba grubo)- wyraźne grubaśne ślady pędzla :buuuuuu:
Nałożyłam step 2, coś mnie podkusiło, żeby nie myźgać całej puchy dokładnie, bo niby po co...
Nie dość, ze zostały ślady pędzla po krakach, to porporina...
Zresztą widać na fotkach, jak pięknie się zarajza rozmazała w miejscach, gdzie nie pomalowałam step 2 (czyli przeważnie górą i dołem puszki, ale też w dwóch miejcach w środku)...
Z lakierem nie miałam już przygód, też gąbeczką potraktowałam i super...
Teraz fotki, nie mdleć mi tylko
Tak było
a tak jest
Ogólnie jestem zadowolona, że zaczęłam się tym bawić, ale nie jestem z efektów, no ale jak to mówią- pierwsze śliwki robaczywki...
Tata mi własnie śliczną kasetkę drewnianą starą przyniósł
Bećka - Pon 15 Maj, 2006 17:56
Aniu jak na pierwsze i to samodzielne prace to jako nauczyciel na odległość jestem z Ciebie ogromnie dumna
Gratuluje całkiem udanych pierwszych eksperymentów
Gdybyś nie była kąpana w gorącej wodzie to i z mazami byśmy sobie poradziły
No i spękania wyszły zajefajne
maranta - Pon 15 Maj, 2006 18:13
Dziękuję
Już tak na ucho Tobie wyjaśniłam a teraz obwieszczam wszem i wobec- ten zwariowany różyk pod tymi bordowymi różami, to przypadek
Nie tak to miało być, po pierwsze zamiast brązowego pigmentu chwyciłam czerwony i zorientowałam się za późno, do tego chlupneło się go sporo, po drugie... nie mam zielonego pojęcia o mieszaniu barw
(no, ale drugi kolorek wyszedł mi dokładnie taki jaki miał być )
Anna B. - Pon 15 Maj, 2006 19:53
Jak przymknąć oko na co nieco , to Motywy wycięte ladnie, spękania (tam, gdzie są ) tez ładne. Twórz dalej!
No i milo wiedzieć, że nie ja jedna od czasu do czasu coś zrobię nie tak. Prawda, Bećka!
Bećka - Pon 15 Maj, 2006 22:33
Moje drogie dobry nauczyciel tylko od czasu do czasu zruga.
Wiecej czasu poświęca na cenne rady oraz motywujące i dopingujace pochwały
No to kurna natentychmiast brać sie mi do roboty
Anna B. - Pon 15 Maj, 2006 22:40
No to, kurna, własnie skończyłam jedną robotę. Tak od razu mam brać się za następną?
Maranto, to co następnego idzie pod pędzle, tudzież gąbeczki?
maranta - Pon 15 Maj, 2006 23:43
| Anna B. napisał/a: | | spękania (tam, gdzie są ) tez ładne |
A tam gdzie ich ni ma, to niby brzydkie
| Anna B. napisał/a: | | Maranto, to co następnego idzie pod pędzle, tudzież gąbeczki? |
Właśnie coś mi się lęgnie a właściwie delikatnie zaczyna deptać po rozumie... ale nie powim co, bo jak jutro rano do rozumu dojdę, to pewnikiem stwierdzę, że to tylko wariactwo jakiesiś mi deptało, ale jak znam siebie, to rozum odłożę na bok i mimo wszystko za wariactwo sie wezmę
Rany... idę spać, bo jak przeczytałam, co właśnie napisałam, to...
| Bećka napisał/a: | | No to kurna natentychmiast brać sie mi do roboty |
Juuuutroooo
Renulek - Wto 16 Maj, 2006 10:04
Maranto super
| Cytat: |
Właśnie coś mi się lęgnie a właściwie delikatnie zaczyna deptać po rozumie... ale nie powim co, bo jak jutro rano do rozumu dojdę, to pewnikiem stwierdzę, że to tylko wariactwo jakiesiś mi deptało, ale jak znam siebie, to rozum odłożę na bok i mimo wszystko za wariactwo sie wezmę |
czyżby mebelki
Bećka - Wto 16 Maj, 2006 12:30
Mebelki mogą być byle nie kicia
maranta - Wto 16 Maj, 2006 12:31
| Renulek napisał/a: | | czyżby mebelki |
Nie, no jeszcze aż taki wandal to ja nie jestem, do moich mebli... z moimi umiejętnościami
Coś innego mi po głowie chodzi (nadal, nie zlazło mi z rozumu przez noc).
Mam cosik i chcę to cosik przerobić na cacy, ale to cosik od czasu do czasu krzywe jest, tzn. miejscami krzywe (czast tu nie ma nic do rzeczy )
Ta krzywizna nie da się wyprostować i tylko to mi skrzydła podcina
Się zobaczy jeszcze
maranta - Wto 16 Maj, 2006 12:32
| Bećka napisał/a: | | byle nie kicia |
Bećka, co do kici, to już uzgodniłyśmy, ze jakby co, to łapy i dwa otworki po przeciwnych stronach kici luzem zostawię
Anna B. - Wto 16 Maj, 2006 13:46
| maranta napisał/a: | A tam gdzie ich ni ma, to niby brzydkie |
Madzia - Wto 16 Maj, 2006 16:35
Może ja się nie znam ale przecież to bardzo ładne, a jeśli nie, to i tak lepsza taka puszka niż Biovital.
maranta - Wto 16 Maj, 2006 17:13
| madzia napisał/a: | | to i tak lepsza taka puszka niż Biovital |
No jasne Madziu, co prawda to prawda
Bećka - Wto 16 Maj, 2006 18:22
Madziu może sie i nie znasz ale to jest naprawde ładne mimo kilku niedociągnięć
Ula_K - Wto 16 Maj, 2006 21:52
Calkiem dobrze Ci to wyszlo i mnie sie podoba. Sama juz kiedys spedzilam noc na tym forum zaczytajac sie o tej technice zdobienia ale na moje szczescie nie orientuje sie na dzien dzisiejszy gdzie moge dostac w mojej miejscowosci niezbedne materialy do tego.Natomisat czytajac o twoich problemach ze sladami pedzla odrazu przypomniala mnie sie pewna histora jak to ongis w polskich sklepach sprzedawali meble nie do konca polakierowane i wpadlysmy z kolezanka na szatanski pomysl zeby wszystkie drzwiczki w meblach kuchennych ( byly z sosny o ile dobrze pamietam) potraktowac jakims tam lakierem hemoutwardzalnym 2 skladnikowym. Matko co wtedy sie dzialo....wszystkie garnki poszly w ruch bo postanowilysmy te drzwiczki polakierowane trzymac na nich.. o zapachu w mieszkaniu 2 pokojowym nie wspomne i o sladach i wlosach pedzla. Meczarnia trwala bodajze 3 dni ale efekt koncowy byl lepszy niz poczatkowy. Mnie sie tam te puszki podobaja ( i nie widze na tych zdjeciach zadnych niedorobek ale znajac Ciebie nastepne beda coraz bardziej profesjonalnie wykonane.
pozdrawiam
Ula_K
Grochu - Śro 17 Maj, 2006 15:42
Maranto. gratuluję debiutu! Spękania na winogronach książkowe Chyba już przepadałaś, jeśli chodzi o decu
maranta - Śro 17 Maj, 2006 15:59
| Grochu napisał/a: | | Chyba już przepadałaś, jeśli chodzi o decu |
To prawda, wciąga toto strasznie.
Jedyne co mnie powstrzymuje, to cena tych wszystkich potrzebnych artykułów.
Jak na pierwszy raz wydałam połowę mojej renty na wsio (nie kupiłam żadnych przedmiotów, które mogłabym wydekupić, stąd te puszki, zwyczajnie to co mam pod ręką).
Jednak stwierdziłam, że od czasu do czasu trochę szaleństwa nie zaszkodzi, zamiast różnych leków mam w tym miesiącu kraki, lakiery itp. no i przede wszystkim ile przyjemności
Dekupaż górą !!!
Póki starczy mi materiałów będę kleić badźgać, mazać po wsiem
Izawi - Czw 18 Maj, 2006 22:32
Nie ma to jak puszki Ja też od nich zaczynałam, ale wyglądały gorzej niż Twoje, mówiąc delikatnie
maranta - Nie 21 Maj, 2006 23:23
Teraz się przyznam co mi po głowie łaziło
Mam w domu lampkę nocną, ta lampka ma abażurek (miała, bo jutro go wywalę chyba). Ten abażurek był bordowy z lekka spłowiały z jednej strony i na dodatek koślawy. Jakiś plastik oklejony materiałem. Plastik pod wpływem ciepła żarówki trochę się powyginał.
W tej chwili abażurek już nie jest bordowy, nadal jest koślawy, do tego piekielnie kiczowaty jest od wczoraj, brzydki, pomaźgany czym się da.
Nie powiem co z nim wyprawiałam
Jutro Bećka do mnie zajrzy, to mi kark przetrąci i będzie miała świętą rację
Tak wyglądał abażurek- bordowy, z lekka spłowiały i koślawy ale szczęśliwy...
Tak wyglądała koronka frywolitkowa, którą z bidą udało mi się zrobić, zeby ją zaraz zniszczyć...
Tak wygląda aktualny kiczowaty poniszczony abażurek-
Wszystko szło dobrze do momentu nałożenia porporiny, znowu- jak przy puszce troszkę się rozmazała. Próbowałam ją lekko zetrzeć wilgotną szmatką.
W tym momencie zaczęły się schody. Zaczęły się robić jakieś bąble, cała okolica się pogurbiła, ech, szkoda gadać
Później przy lakierowaniu zlazła całkiem porporina ze spękań na kwiatkach (były ładne w tym miejscu spękania) a same kwiatki w kilku miejscach zaczęły się odklejać, choć wcześniej sie trzymały dobrze. Przy puszkach coś takiego się mi nie zdarzało
Od tago momentu nie przyznam się co dalej zrobiłam (może jutro Bećce szepnę na ucho, ale trochę się... boję ).
Coś mi się widzi, że jako dekupażystka nie mam szans
Do tego własną frywolitkę sprofanowałam, widać na fotkach, już nic więcej nie mówię bo mi
:buuuuuu:
aha, ponieważ cieniować nie potrafię, to packałam wokół tego co nakleiłam jak popadnie, reszta miała jednolity kolor, ale potem musiałam co nieco ratować... jak zaczęłam poprawiać, to wyszło to co wyszło... jutro do smieci z tym idę...
Anna B. - Nie 21 Maj, 2006 23:34
A zmalowałaś to juz jakimś lakierem poliuretanowym? bo jak nie, to piorunem wszystko do wody i się zmyje. Bo krak to sottile, tak?
Koncepcja ekstra, ale rzeczywiście coś z materiałami nie wypaliło. A szkoda!
Anna B. - Nie 21 Maj, 2006 23:35
No i może nie przesadzaj. Z tym do śmieci?
maranta - Nie 21 Maj, 2006 23:50
| Anna B. napisał/a: | | A zmalowałaś to juz jakimś lakierem poliuretanowym? |
Oki, przyznam się publicznie...
Malowałam lakierem Domalux, tym cuchnącym, fujjj.
Później to co pobąblowało próbowałam papierem ściernym, nic nie dało, idiotyzm się zaczął robić.
Teraz najgorsze
Na to starte trza było znowu jakąś farbę nałożyć nawet na pogięte, pobąblowane, bo mi kolor szlag trafił.
Wzięłam maźgłam wsio klejem jeszcze raz po tym lakierze. Na to domalowałam to co brakowało, okazało się, że się jakoś różni lekko kolor, wiec zaczęłam maźgać te ciemniejsze ciapo-cienie
Źle powiedziałam, że to było to najgorsze, najgorsze będzie teraz...
Na to dałam jeszcze raz oba stepy sottile
Spękało ładniej, z wyjątkiem, tego gdzie było pobąblowane
Na to porporina po raz wtóry i lakier na razie jeden raz.
Jak do rana to się wszystko będzie trzymać kupy, to moze życie daruję, ale schowam przed publicznym widokiem.
Będzie pamiątka jak zaczynałam przygodę z deku (może na tym ją zakończę)
Tym bardziej, ze uduszenie jutro mojej osoby przez Bećkę jest wysoce prawdopodobne
maranta - Nie 21 Maj, 2006 23:54
| Cytat: | | Tym bardziej, ze uduszenie jutro mojej osoby przez Bećkę jest wysoce prawdopodobne |
O ile wcześniej sama nie padnę, bo się lakierem strułam
Grochu - Pon 22 Maj, 2006 08:44
Maranto nie zniechęcaj się tak szybko!
Też robiłam abażury, ale ze względu na możliwość sensacji nie pękałam i traktowałam akrylem wodnym. Nic się nie działo.
Frywolitka zniewalająca. Chyba nie mam do tego cierpliwości. Ale może kiedyś spróbuję?
|
|
|